Kategoria: My diary
-
Jest pierwszy dzień lata i powietrze jest ciężkie, stoi w miejscu, upał dochodzi do 40°C, więc trzeba na siebie uważać, pić wodę, nie przesadzać i szukać cienia. Arbuz jest po prostu zimny i daje ulgę, nic więcej, ale właśnie o to chodzi. Zostają późne treningi, kiedy słońce trochę odpuszcza i myśli, które wracają same, jak…
-
W ten weekend byliśmy na sesji zdjęciowej, która z pozoru miała być jedną z wielu, a jednak została w głowie na dłużej. Miejsce niedaleko domu, trochę zieleni, spokojne otoczenie i ten rodzaj ciszy, który od razu ustawia rytm całego dnia. Tym razem przed obiektywem stanęły moje własne dzieci. Na początku trochę chaosu, trochę śmiechu, trochę…
-
W zeszły weekend trafiłem na jeden z tych biegów, które trudno ocenić samym wynikiem. Niewielka miejscowość niedaleko domu, kilka pól, trochę lasu, wiejskie drogi i atmosfera, której coraz rzadziej można doświadczyć na dużych imprezach. Na starcie nie było tłumów. Żadnych kolejek do depozytu, przepychania się między setkami zawodników czy nerwowego szukania miejsca. Kilkudziesięciu biegaczy, znajome…
-
Byłem ostatnio na biegu ulicznym. Lokalna impreza, świetny festyn dla dzieci, ale został mi w głowie wybitny obraz: starszy mężczyzna, wyraźnie najstarszy w całej stawce, który dobiegł do mety jako ostatni. Nie było w tym nic przegranego ani smutnego. Raczej coś spokojnego, jakby tempo nie miało już znaczenia. Widać było, że nie walczy z czasem,…
