Kategoria: My diary
-
Pamiętam naszą drogę do Mont Saint-Michel. Chyba ze trzy kilometry szliśmy wśród tłumów, a im bliżej byliśmy celu, tym ludzi było oczywiście coraz więcej. Samo dojście było już niezłym doświadczeniem, bo z jednej strony człowiek chciał spokojnie podziwiać widoki, a z drugiej cały czas miał wrażenie, że razem z nim w tę samą stronę zmierza…
-
Lato mija zdecydowanie za szybko. ☀️ I chyba właśnie dlatego coraz częściej wracam wspomnieniami do tych kilku dni w Normandii, kiedy było słonecznie, spokojnie i można było po prostu… nic nie robić. Uwielbiam ten stan. Słońce, ciepło, brak pośpiechu i poczucie, że nigdzie nie trzeba się spieszyć. Można usiąść, patrzeć przed siebie, napić się czegoś…
-
Milionerzy w krótkich spodenkach zaszczycili nas swoim kopaniem na ekranach TV, a niektórych nawet na żywo. Płacący za siedzenia za plexiglasem po 1 milion dolarów amerykańskich mogą się wypowiedzieć. Nam udało się obejrzeć jeden mecz w całości. Grał Egipt, zachwycał i przegrał. Maroko grało świetnie, Egipt też pokazał kawał solidnej piłki, ale ostatecznie i tak…
-
Jechałem ostatnio w trasie niedaleko wsi, z której pochodzę, i postanowiłem zjechać na chwilę w miejsce, które wiele lat temu było częścią mojego codziennego życia. To właśnie tam chodziłem kiedyś do szkoły. Budynek nadal stoi, ale wszystko wokół wydaje się trochę inne. To już nie jest dokładnie to samo miejsce, które pamiętam z dzieciństwa. Nie…
-
To lato naprawdę dało nam w kość. Przez kilka dni termometry pokazywały nawet 40°C i szczerze mówiąc, nie było mowy o żadnym aktywnym wypoczynku. Najlepszym miejscem okazał się własny dom, zasłonięte rolety i chłodny napój pod ręką. Na szczęście pogoda w końcu wróciła do bardziej normalnych temperatur i od razu człowiekowi lepiej się funkcjonuje. W…
