W ten weekend byliśmy na sesji zdjęciowej, która z pozoru miała być jedną z wielu, a jednak została w głowie na dłużej. Miejsce niedaleko domu, trochę zieleni, spokojne otoczenie i ten rodzaj ciszy, który od razu ustawia rytm całego dnia. Tym razem przed obiektywem stanęły moje własne dzieci.

Na początku trochę chaosu, trochę śmiechu, trochę pytań kiedy koniec. Ale bardzo szybko przyszło coś lepszego. Naturalność. Ruch, spojrzenia, emocje, które dzieją się same i nie potrzebują instrukcji.

Po wszystkim została prosta myśl. Nie trzeba wielkich planów, żeby powstało coś ważnego. Wystarczy światło, miejsce i ludzie, którzy są sobą.

Posted in ,

Dodaj komentarz