Bonum Cursum
Savickis life journey
Kategoria: Podróże w czasie
Polska, europa, świat…
-
Wypad do miasta z żoną, czyli dla człowieka mieszkającego praktycznie przy lesie prawie jak city break. Na co dzień słyszy ptaki i patrzy na drzewa, więc kilka godzin między kamienicami działa jak zmiana strefy klimatycznej. Od rana zaskakująco spokojnie, bez większego ruchu i całego miejskiego chaosu, który zwykle człowieka odstrasza. Dało się normalnie pochodzić, popatrzeć…
-
Kolejny weekend fajnie spędzony z rodziną, tym razem w mini zoo. Dzieci były zachwycone, a takie miejsca mają jednak swój klimat, szczególnie kiedy można po prostu pochodzić bez większego planu i patrzeć, jak najmłodsi odkrywają wszystko po swojemu. Coraz bardziej czuć też, że zaczyna się sezon na takie wyjścia. Pogoda jeszcze jest trochę niestabilna, rano…
-
W tym tygodniu byliśmy w zoo. Tym razem pierwszy raz w nowym komplecie, bo jest nowy członek rodziny, co zmienia trochę cały rytm takich wyjść. Do tego nowy kompleks w zoo, więc wszystko razem daje świeże doświadczenie – jakby to miejsce było trochę na nowo odkrywane. 2+2, spokojne tempo, bardziej rodzinne włóczenie się niż klasyczne…
-
Jeszcze chwilę temu wszystko budziło się powoli, jakby nie do końca pewne, czy to już naprawdę wiosna. A teraz przyszła nagle. W słońcu, w zapachu powietrza, w tych kilku cieplejszych dniach, które każą wyjść z domu i iść przed siebie bez większego planu. A my w święta jesteśmy w drodze. Jeden dzień tu, drugi tam.…
-
Na koniec warto wspomnieć słowa z jednego z pożegnalnych tekstów po jego śmierci. W wielu wspomnieniach podkreślano, że największym osiągnięciem Gallowaya nie były wyniki sportowe, lecz to, że nauczył zwykłych ludzi wierzyć, że bieganie jest dla nich. Dla tysięcy osób na całym świecie był pierwszym trenerem, nawet jeśli nigdy nie spotkali go osobiście.
