• Dobrze zacząć rok. To jest to. Zimno, jak to w zimę, a do tego asfalt skuty lodem. W tym czasie, od niedawna, mieszkamy już za miastem a więc trochę trzeba było jechać. Podoba mi się ze w Polsce zima to zima a lato jest lato. Warunki odpowiednie do aury.

    Las natomiast to taka dziwna komórka, która działa sama i jak chce. Taka jego natura. Pamiętam jak latam jeździłem do puszczy Wkrzańskiej na treningi. Pięć stopni mniej w porównaniu z miastem. Zimą natomiast wszystko w normie czyli chłodno i nieprzewidywalnie.

    Spotkaliśmy się na odludziu Szczecina, nieopodal lasu Arkońskiego aby uczcić ową niedziele. Był to kolejny Bieg Maratończyka. Nawierzchnia skuta lodem. Byli nieliczni narzekający (na teren? serio?)😂 ale większość bawiła się świetnie, mimo czasów znacznie odbiegających od normy.

    Przydaliśmy się. Ja i żona. Ja biegałem, ona w ramach pomocy organizatorskiej. Gdy patrzę na te zdjęcia widzę zadowolenie wielu ludzi ale i zmęczenie. Mam nadzieje, ze ten bieg jak i klub przetrwa bo mam wrażenie ze najgorsze czasy organizacyjne już za nami.

    Bieg Maratończyka 2022, Klub Maratończyk Szczecin oraz goście
  • Jak można nie biegać u siebie? Tego nigdy nie rozumiałem, chociaż na daleki wyjazd zawsze cieszę się jakoś bardziej. Starty za miedzą, a właściwie tuż za oknem, nie należą u mnie do częstych. Sprawdziłem w notatniku (notuje ręcznie od 2007 roku). Czy to znaczy, że u nas nie ma dobrych imprez? Bzdura, ale kilka z nich została już owiana złą sławą, nie bez kozery zresztą. Nie zabieraj się za imprezę jak nie umiesz. Taki cytat wprost z po biegowej sytuacji, pod UM w Szczecinie.

    Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało O.K. gdyby nie fakt, że nikt nie potrafił udzielić rzetelnej informacji o godzinie startu poszczególnych grup (jak się okazało później wszyscy startowali razem, chyba?). Bieg nocny w newralgicznych miejscach potrzebował doświetlenia drogi, których nie było, ale to jeszcze przejdzie kiedy miałeś swoje oświetlenie.

    Ściaśniamy na starcie

    Chciałbym podzielić się osobistą obserwacją na temat tak zwanej empatii, a właściwie jej braku. Biegnąć na 9 kilometrze biegu zostałem powalony przez taranująco – wyprzedzającego faceta, który następnie po mnie przebiegł. Kolejny musiał być jego znajomym albo sąsiadem ponieważ też nie zauważył, że leżę i spróbował przebiec po mnie niezauważony. Na spokojnie dobiegłem do mety bez większych usterek.

    Rywalizacja to czasami wręcz obowiązek, ale czy na szczeblu amatorskim jest aż tak potrzebna? Ludzie chyba przestali się lubić, ale nie ja. Dalej na startach przewijają się te dawne twarze. Jest ich niewielu, ale jednak. Bądźmy tacy jak kiedyś.

    Słów kilka o samym biegu. Bieg jako pomysł jest świetny. Termin i czas startu super z małymi niedociągnięciami. Nie rezygnujcie bo ludzie tak mówią. Nocny bieg Szczeciński jest potrzebny!

  • W tym roku, jak i poprzednich kilku, w Policach był skwar. Jako nieodżałowany fan skwaru, jakiś dzień przed startem, postanowiłem wystartować, żeby nie zniweczyć wieloletniej tradycji biegu w Policach, za małą namową żony.

    Na zegarze była 8 rano a już mocno grzało. Jeszcze chwila pozostała do startu a temperatura dopiero rosła. Pamiętam jak w zeszłym roku, dwieście metrów od mety holowałem półżywego faceta do mety. Dobrze mieć takiego mnie, pod warunkiem że sam nie potrzebuje holu.

    Tym razem się udało ale na krótszym dystansie utknąłem. Kurtyny wodne, doping i bliscy na mecie pomagają ale kiedy biorą górę warunki atmosferyczne nie ma co narzekać. Zawsze miło mi tutaj wracać ze względu na rodzinną atmosferę biegu i niech tak na zawsze pozostanie.

    W oczekiwaniu na start
  • W 2021 roku mieliśmy w planach odwiedzić USA, zatrzymał nas wirus. W roku kolejnym oznajmiliśmy sobie wspólnie, że nie odpuszczamy bez względu na okoliczności. Tym sposobem uknuliśmy plan podróży po wschodnim wybrzeżu i gdyby nie to, iż loty do LA zaczynały się tydzień później, to pewnie tak byśmy zrobili. Na kilka dni przed wylotem, w biurze Lotu zasięgnęliśmy języka i wtedy właśnie zapadła decyzja – Chicago. Dwa dni później siedzieliśmy w dreamlinerze. Nie obyło się bez niespodzianek. Po późnym lądowaniu dowiadujemy się, że hotel jest w pełni obłożony, a naszej rezerwacji nie ma. Po godzinie, dzięki trosce naszego kolegi Matthew, udało się zabukować nowy pokój. Taka obsługa jest gatunkiem wymierającym o czym przekonaliśmy się jeszcze nie raz w ciągu kilku następnych dni.
    Widok na Magnificent Mile z okna apartamentu
    Z zamiarem odpoczynku i bez tak zwanej spiny, jak sie później okazało, zobaczyliśmy dokładnie wszystko co zaplanowaliśmy. Jak widać pośpiech byłby złym doradcą. Postanowiliśmy tym razem zobaczyć, będąc w wietrznym mieście kilkukrotnie, coś niezaplanowanego. Znaleźliśmy też czas na stałe punkty. Rzeźby kolosy, czyli jak Picaso i inni artyści rozsierdzali możnych tego świata! Mówia na nią po prostu Picasso, a niektórzy Chicago Picasso. Jest to monumentalna rzeźba bez tytułu Pabla Picassa w Daley Plaza. Picasso przyspieszył estetyczną zmianę w planowaniu urbanistycznym, poszerzając ideę sztuki publicznej poza upamiętnianie. Co to znaczyło w teorii? Otóż przed rzeźbą Picassa publiczne dzieła rzeźbiarskie w Chicago składały się głównie z postaci historycznych. Jak wielki wpływ dzieło musi mieć na otoczenie, kiedy czas w sztuce liczy się dla danego miejsca przed i po Twoim arcydziele (ponoć Picasso ów za takie nie uznawał). Inspiracją do głowy rzeźby miał być pies afgański artysty, Kabul. Są tez inne spekulacje odnoszące się do jego młodzieńczej miłości.
    Monumentalna rzeźba Pablo Picassa w Daley Plaza.
    Najważniejsze dla czytelnika a niekoniecznie dla turysty? Liczby! Jestem spora rzeźbą i mam 50 stóp czyli jakieś 15,2 m wysokości i ważę 162 ton amerykańskie 147 ton. Koszt mojej budowy wyniósł 351 959,17 USD czyli równowartość 2,7 mln USD w 2018 , pokrytych głównie przez trzy fundacje charytatywne miedzy innymi McCormick Foundation a sam Picasso otrzymał propozycje zapłaty, z której zrezygnował.
    Jak widac rzeźba z profilu nie wygląda imponująca, ale tak czy inaczej zużyto sporo materiału na budowe dzieła
    Tym sposobem dowiedzieliśmy się
    1. Picasso nie skąpił, ale też nie płacił ze swoich.
    2. wyróżniamy tony metryczne (jakby powszechne), krótkie (Amerykańskie) oraz długie (Brytyjskie)
    3. zawsze jest jeszcze trochę miejsca żeby wcisnąć kolejny monolit
    Flaming Caldera Flamingo jest niczym kotwica prostokątnego placu. Ta rzeźba jest wykonana ze stali i szkła i podziela pewne zasady projektowania z otaczającą architekturą. Otwarta konstrukcja pozwala wszystkim turystom i widzom przejść pod rzeźbą i podobnie jak Cloud Gate (o tym za chwilę). Co do koloru, oceńcie sami, ponoć Calder Red a bardziej szczegółowo to vermillion czyli cynober. Jest tak aby zrównoważyć ciemne, stalowe budynki biurowe w pobliżu. Znowu liczby! Mierzy on 53 stopy (16m) i waży 50 ton (po prostu). Zdecydowanie nie jest subtelnym dziełem sztuki. Stworzony w 1974 roku właśnie przez Caldera.
    Rzeżba Caldera świenie wyróżnia sie na tle ciemnych wieżowców
    Cloud Gate – fasola po Chicagowsku Kapoor, a więc wykonawca dzieła, nazwał tę kolosalną rzeźbę „Bramą chmur” z prostego powodu — 80 procent jej powierzchni odbija niebo. Cloud Gate to jego pierwsza stała publiczna praca na świeżym powietrzu w Stanach Zjednoczonych. Popularna fasolka została stworzona przy użyciu technologii komputerowej do wycięcia 168 masywnych płyt ze stali nierdzewnej w precyzyjne kształty, które następnie zostały połączone jak puzzle i zespawane. Kapor jest artystą niepokornym i toczy swoistą wojnę z innymi kreatorami sztuki. Odkąd otrzymał wyłączne prawa do rewolucyjnego pigmentu Vantablack – podobno najczarniejszego odcienia czerni, jaki kiedykolwiek stworzono. W odwecie Semple stworzył „najbardziej różowy” pigment do malowania i zabronił Kapoorowi go kupować. Artysta czy biznesmen?
    Cloud Gate,  Millennium Park, Loop
  • Porto jest obecnie jednym z najpopularniejszych miast odwiedzanych przez turystów w Europie – i nie bez powodu. Jego wspaniałe Stare Miasto nad malowniczą rzeką Douro, wraz z sześcioma mostami, jest wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. W całym mieście znajdziesz niesamowite kościoły, pałace i inne budynki w stylu barokowym. Znane na całym świecie z wina porto, jest drugim co do wielkości miastem Portugalii i ważnym centrum handlowym oraz przemysłowym.

    Rzeka Douro, 1. Ponte de Dom Luís I, Cais da Ribeira

    Centrum Porto jest bardzo zwarte (co oznacza, że ​​odległość między zabytkami jest raczej niewielka), ale miasto jest znane z tego, że jest bardzo pagórkowate. Stąd trafisz nad rzekę Douro, patrząc z mostu Ludwika I na zatokę.

    Widok na Douro

    Dom Luís I to dwupoziomowy metalowy most łukowy, który łączy rzekę Douro między miastami Porto i Vila Nova de Gaia w Portugalii. W momencie budowy, jego rozpiętość sięgała 172 metrów. Była najdłuższą tego typu budowlą hydrotechniczną na świecie. Spokojnie przeszliśmy nim na druga stronę, do Ribeira. Dookoła kawiarnie i restauracje. Centrum rozrywki.

    Most Ludwika I

    Igreja e Torre dos Clérigos

    Wieża Clérigos jest najważniejszym i niekwestionowanym symbolem Porto. Punktem odniesienia w historii miasta. Widać ją z wielu miejsc w całym mieście. Możliwe jest zwiedzanie. Ważne są wcześniejsze rezerwacje, inaczej bilet kupiony na miejscu jest przypisany na godzinę w przód (najwcześniej!). Wewnętrzne schody (225 stopni) umożliwiają wejście na szczyt, skąd można podziwiać jeden z najpiękniejszych widoków na Porto. Byliśmy na szczycie!

    Widok z wieży Bramy, w drodze na szczyt

    Capela das Almas, Igreja do Carmo, Igreja dos Carmelitas

    Kaplica Dusz zwana również Kaplicą św. Katarzyny, to budynek z XVIII wieku, który znany jest z fasady pokrytej płytkami. Panele te, dodane w 1929 roku, przedstawiają epizody z życia św. Franciszka z Asyżu i św. Katarzyny. Do stworzenia tego wspaniałego dzieła potrzeba było 16 000 płytek. Wejście do środka bezpłatne, lecz nie w poniedziałki.

    Natomiast Igreja do Carmo znajduje się na skrzyżowaniu Praça de Carlos Alberto i Rua do Carmo, w pobliżu kościoła i Torre dos Clérigos. Wewnątrz świątyni wyróżniają się wspaniałe złocone rzeźby w bocznych kaplicach i na głównym ołtarzu, rzeźba i kilka obrazów olejnych.

    Widok ze skweru na Kaplice Dusz, na pierwszym planie palma – jeden z symboli Porto

    Porto Se Catedral, Miradouro da Vitória

    Katedra w Porto jest najważniejszą budowlą religijną w mieście i została uznana za pomnik narodowy. Znajduje się w górnej części Porto. Wewnątrz duże filary sprawiają, że budowla wydaje się jakby wąska z wysokim sufitem. Ma powściągliwą dekorację z gołymi ścianami, a jedynie ołtarz główny i niektóre kaplice są ozdobione w stylu barokowym.

    Widok na katedrę

    Katedra stoi na kwadracie z kolumną pośrodku. To tutaj wieszano niegdyś przestępców z Porto. Plac oferuje również imponujące widoki na miasto, rzekę i piwnice z winami na nabrzeżu.

    Miradouro to portugalskie słowo oznaczające punkt widokowy, a Miradouro da Vitória jest prawdopodobnie najbardziej znanym z nich w Porto. Widok z tego miejsca na Ribeira to świetny sposób na zwiedzenie niektórych głównych zabytków miasta; most Dom Luis, Se i Pałac Biskupi, które wyróżniają się ponad mozaiką dachów z terakoty poniżej.

    Miradouro – widok

    Księgarnia Lello

    Wraz z Bertrandem w Lizbonie jest to jedna z najstarszych księgarń w Portugalii i często zaliczana do najlepszych księgarń na świecie. Jedna z największych kolejek w jakich oczekiwaliśmy na wejście. Bilety kupione przez aplikacje na miejscu. Swoje trzeba odstać.

    Obszerną przestrzeń wewnętrzną wyznaczają rozwidlone schody łączące się z galerią na pierwszym piętrze ze szczegółowymi drewnianymi tralkami. Nad tymi schodami znajduje się duży witraż o imponujących wymiarach, z centralnym mottem „Decus in Labore” i monogramem właścicieli.

    Witraż w Lello
    Wnętrze Lello, widok z piętra księgarni

    Ribeira

    Ribeira to jedna z najpopularniejszych dzielnic Porto. Jest to jedna z najbardziej autentycznych i malowniczych części aglomeracji w sercu starego miasta. Jak sama nazwa wskazuje, dzielnica położona jest nad brzegiem rzeki (Ribeira w języku portugalskim pochodzi od słowa rzeka).

    Na szczególną uwagę zasługuję restauracja 7G Roaster w okolicy Ribeira. Gościliśmy dwa razy. Można wynająć tutaj pokój.

    PS: Pora wracać. Szkoda wyjeżdżać. Sporo mieliśmy w nogach kilometrów, dołożyłem maraton w Porto. Musimy tutaj wrócić.

    Typowa uliczka z widokiem na miasto