• Eng below

    Roman Pisarski był pisarzem, który swoją twórczość kierował przede wszystkim do młodszych czytelników, ale jego książki trafiały znacznie szerzej. Urodził się na początku XX wieku i dorastał w Polsce, która dopiero budowała swoją tożsamość. Jego życie nie było oderwane od realiów epoki – doświadczenia wojny, zmiany społeczne i codzienność zwykłych ludzi miały wpływ na to, jak pisał. Pochodził z rodziny, w której ważne były wartości takie jak prostota, pracowitość i wrażliwość na innych, co później wyraźnie widać w jego książkach.

    Jako autor skupił się na opowieściach bliskich codzienności – często o zwierzętach, ale tak naprawdę o ludziach i emocjach, które są uniwersalne. Potrafił pisać w sposób prosty, ale jednocześnie poruszający, bez zbędnych ozdobników. Jego historie były zrozumiałe, a jednocześnie zostawiały ślad, ucząc empatii i uważności.

    Tydzień 16. „O psie, który jeździł koleją” – Roman Pisarski.

    Książka jest prosta w formie, ale bardzo poruszająca. Opowiada historię psa Lampo, który podróżuje pociągami, stając się częścią kolejowego świata i ludzi, których spotyka na swojej drodze. To opowieść o przywiązaniu, wolności i niezwykłej więzi między zwierzęciem a człowiekiem.

    Najbardziej uderza jej autentyczność i emocjonalna siła ukryta w prostocie. To nie jest skomplikowana historia, ale taka, która zostaje w pamięci. Pokazuje, że nawet zwykła opowieść może mieć głębokie znaczenie.

    Na końcu warto dodać, że jego książki były ważną częścią szkolnych lektur – przynajmniej za moich czasów. To właśnie przy jednej z nich pojawiło się moje pierwsze świadome wzruszenie, takie, które zostaje z człowiekiem na długo i do którego się wraca myślami. Dla mnie to książka, która przypomina o lojalności i prostych wartościach. Niby krótka i nieskomplikowana, a jednak bardzo prawdziwa.

    ENG

    Roman Pisarski was a writer who mainly addressed younger readers, but his books reached much wider audiences. He was born in the early 20th century and grew up in a Poland that was still shaping its identity. His life was closely connected to the realities of his time, and experiences like war, social change, and everyday life clearly influenced his writing. He came from a background where simplicity, hard work, and sensitivity to others were important values, which can be seen in his stories.

    As an author, he focused on everyday life, often writing about animals, but really about people and universal emotions. His style is simple yet moving, without unnecessary embellishments, and his stories leave a lasting impression by teaching empathy and attentiveness.

    Week 16. “O psie, który jeździł koleją” – Roman Pisarski.

    The book is simple in form, but deeply emotional. It tells the story of Lampo, a dog who travels by train and becomes part of the railway world and the lives of people he meets. It is a story about loyalty, freedom, and the bond between animals and humans.

    What stands out most is its authenticity and emotional strength hidden in simplicity. It’s not a complex story, but one that stays with you and shows how even the simplest narratives can carry deep meaning.

    It was also an important school reading in my time, and one of my first conscious emotional experiences while reading. For me, it’s a story that reminds me of loyalty and simple values, short and uncomplicated, yet very real.

  • Świat przyspieszył do granic absurdu. W polskim markecie leży szczypiorek z Kenii, jabłka z drugiego końca kontynentu, a wszystko to wygląda jak norma. Jedzenie podróżuje tysiące kilometrów, zanim trafi na nasz talerz, jakby lokalność przestała mieć znaczenie. W tym samym czasie tuż obok toczy się wojna, a gdzieś dalej kolejna już się tli. Informacje płyną bez przerwy, dramat za dramatem, kryzys za kryzysem. Trudno się w tym nie pogubić.

    Ten teatr trwa, a my jesteśmy jednocześnie widzami i uczestnikami. Scrollujemy wiadomości między jednym a drugim zakupem produktów „znikąd”, próbując zachować spokój. Jak nie zwariować?

    Coraz częściej widzę też, że w mojej małej społeczności większość osób jakby się tym nie przejmuje, nie bierze w tym udziału emocjonalnie. Kiedyś nazwałbym to nonszalancją, dziś zaczynam myśleć, że to po prostu jakieś rozwiązanie. Może instynktowne odcięcie się od nadmiaru bodźców, może forma ochrony.

    Może odpowiedź jest prostsza, niż się wydaje. Zatrzymać się. Ograniczyć hałas. Wrócić do rzeczy bliskich i realnych, do ludzi, do miejsca, do codziennych, małych wyborów. Nie zmienimy całego świata naraz, ale możemy odzyskać kawałek własnego. A czasem to już bardzo dużo.

  • Jeszcze chwilę temu wszystko budziło się powoli, jakby nie do końca pewne, czy to już naprawdę wiosna. A teraz przyszła nagle. W słońcu, w zapachu powietrza, w tych kilku cieplejszych dniach, które każą wyjść z domu i iść przed siebie bez większego planu.

    A my w święta jesteśmy w drodze. Jeden dzień tu, drugi tam. Samochód, stół, rozmowy, znajome miejsca. Trochę chaosu, trochę rutyny. Coroczna wędrówka między domami, która z czasem staje się czymś naturalnym. Każdy przystanek podobny, a jednak inny. Te same potrawy, ale trochę inne historie. Te same twarze, tylko o rok starsze.

    Wiosna rozgościła się już gdzieś obok. Na ulicach, w parkach, w pierwszych naprawdę ciepłych wieczorach. Ale w naszych ogrodach jeszcze jakby się waha. Jeszcze nie wszystko ruszyło, jeszcze ziemia nie do końca obudziła się z zimy. Trochę jak my. Też gdzieś pomiędzy.

    Bo zanim wszystko naprawdę się zazieleni, zanim wrócimy do swojego rytmu, jest jeszcze ta chwila. Trochę niedokończona. Trochę w rozjazdach. Ale już wyraźnie nowa. Wiosno nadchodź!

    W przygotowaniu do świąt. Koszyczek naszykowany, palma własna, bojowość pełna. Przyjmujemy nowy rytm tych dni. Zajrzeliśmy na chwilę na liturgię w naszym mieście, żeby złapać moment zatrzymania, zanim wszystko znów przyspieszy. A potem już klasycznie jeden dom, drugi dom. Najpierw u jednych rodziców, potem u drugich. I naprawdę mamy w tym szczęście, że możemy tak jeździć, że te miejsca są, że ktoś czeka.

    Między stołem a rozmowami, między drogą a chwilą oddechu składamy sobie te święta po swojemu. Trochę w biegu, trochę na spokojnie, ale razem.

  • Eng below

    Rosie Swale-Pope to osoba, która na pierwszy rzut oka wydaje się niepozorna, a jednak jej życie przeczy wszelkim schematom. Podróżniczka, maratonka, autorka – ale przede wszystkim ktoś, kto udowadnia, że wielkie rzeczy mogą rodzić się z prostych decyzji. Jej wyprawa dookoła świata, samotny bieg przez kontynenty, przyniosły jej rozpoznawalność, ale nie odebrały skromności. W jej historii widać jednocześnie ogrom dokonań i zwyczajność – kruchość, zmęczenie, momenty zwątpienia, które są równie ważne jak sukcesy.

    Jej życie zawodowe nie było od początku oczywiste ani spektakularne. To raczej droga stopniowego odkrywania siebie, swoich możliwości i granic. Sport stał się dla niej sposobem na przeżywanie świata, a nie celem samym w sobie. Nawet kiedy zakończyła najbardziej intensywny etap swojej aktywności, nie przestała działać – jej „emerytura” nie jest wycofaniem, lecz kolejnym etapem, spokojniejszym, ale wciąż pełnym sensu i ruchu.

    Tydzień 14. „Mała wielka podróż” – Rosie Swale-Pope.

    Książka ma charakter autobiograficzny i podróżniczy, ale jest czymś więcej niż tylko zapisem ekstremalnej wyprawy. To opowieść o samotności, wytrwałości i codziennym mierzeniu się z własnymi ograniczeniami. Narracja jest prosta, momentami surowa, ale przez to bardzo autentyczna – czytelnik nie dostaje wyidealizowanej historii, tylko prawdziwe doświadczenie drogi.

    Najciekawsze jest to, że książka pokazuje podróż jako proces wewnętrzny. Nie chodzi tylko o pokonane kilometry, ale o zmiany, które zachodzą w człowieku. To historia o stracie, pamięci i potrzebie ruchu – zarówno fizycznego, jak i emocjonalnego. Każdy etap drogi ma znaczenie, nawet jeśli z zewnątrz wydaje się mały.

    Dla mnie to ogromna motywacja – takie przedsięwzięcia pokazują, że granice są często tylko w naszej głowie. To dowód, że nawet w późniejszym etapie życia można zrobić coś wielkiego, nie tracąc przy tym pokory. I co ważne, Rosie Swale-Pope pozostaje aktywna, nadal inspirując i przypominając, że ruch i ciekawość świata mogą trwać przez całe życie.

    ENG

    Rosie Swale-Pope is someone who seems ordinary at first, yet her life tells a completely different story. A traveler, runner, and writer, she became known for her solo run around the world. Despite such an extraordinary achievement, what stands out most is her humility. Her story combines greatness with simplicity—strength with moments of doubt and exhaustion.

    Week 14. “Just a Little Run Around the World ” – Rosi Swale Pope

    The book is autobiographical and deeply personal, telling the story of her journey not just across continents, but within herself. It focuses on endurance, loss, and the quiet determination needed to keep moving forward. The writing is simple and honest, which makes it feel real and close.

    For me, it’s very motivating, it shows that even big challenges start with small steps. What matters is persistence. And importantly, Rosie Swale-Pope remains active, continuing to inspire others.

  • Eng below

    Stanisław Grzesiuk był nie tylko pisarzem, ale przede wszystkim kronikarzem życia ulicy i codzienności warszawskiego marginesu międzywojennego i powojennego. Jego twórczość, pełna autentycznego języka i osobistych doświadczeń, pozwala zajrzeć do świata, który dla wielu z nas jest dziś odległy, niemal zapomniany. Dla mnie lektura Grzesiuka jest spotkaniem z rzeczywistością, która jest surowa, czasem brutalna, ale zawsze prawdziwa.

    Sięgając po Na marginesie życia, miałem poczucie, że wchodzę w świat ludzi, których losy nie były zapisane w oficjalnych podręcznikach historii. To nie jest opowieść o bohaterach narodowych, lecz o zwykłych ludziach, ich codziennych zmaganiach i drobnych radościach.

    Tydzień 13. „Na marginesie życia” – Stanisław Grzesiuk.

    Książka ma charakter autobiograficzny, momentami reporterski, ale napisana w sposób przystępny i angażujący. Grzesiuk nie idealizuje rzeczywistości; wręcz przeciwnie, pokazuje życie w całej jego prostocie, niedoskonałości i szczerości. Jego świat jest pełen ulic, zaułków, dźwięków i ludzi, których spotykał na co dzień.

    Najciekawsze w tej książce jest to, że pozwala poczuć rytm życia tamtego miasta i ludzi, którzy żyli na jego marginesie. To opowieść zarówno o przeszłości, jak i o tym, jak pamięć codzienności kształtuje nasze wyobrażenia o historii. Grzesiuk zmusza do zatrzymania się i spojrzenia na życie z perspektywy prostoty, odwagi i humoru, który często towarzyszył nawet w trudnych chwilach.

    „Na marginesie życia” to książka refleksyjna, pełna szczegółów i barw, które zostają w pamięci. Nie porywa akcją, ale wciąga autentycznością i bliskością ludzi, których losy są niekiedy zapomniane, a zasługują na pamięć.

    ENG

    Stanisław Grzesiuk was not only a writer but also a chronicler of street life and the everyday realities of Warsaw’s marginalized communities before and after the war. His work, rich in authentic language and personal experience, allows the reader to enter a world that for many of us is distant and almost forgotten. For me, reading Grzesiuk is a way to meet a reality that is raw, sometimes harsh, but always true.

    Week 13. Na marginesie życia – Stanisław Grzesiuk.

    The book is autobiographical, at times almost journalistic, but written in a way that is accessible and engaging. Grzesiuk does not romanticize life; on the contrary, he presents it in all its simplicity, imperfections, and honesty. His world is full of streets, alleys, sounds, and people he met every day.

    What I found most striking is how the book lets you feel the rhythm of that city and the lives of people living on its margins. It is a story not just about the past, but about how the memory of everyday life shapes our understanding of history. Grzesiuk encourages reflection, showing life with simplicity, courage, and humor, even in difficult times.

    Na marginesie życia is a reflective book, full of details and colors that stay with you. It doesn’t grab you with plot twists, but it draws you in with authenticity and the proximity of people whose stories are sometimes forgotten but deserve to be remembered.