Tydzień 37 – 38. Znachor – Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Po tę książkę sięgnąłem z dużą ciekawością, bo Znachor to jedna z tych historii, które większość z nas kojarzy przede wszystkim z filmem. Sam znałem tę opowieść, ale chciałem zobaczyć, jak wygląda ona w książce i czy historia profesora Rafała Wilczura nadal potrafi zrobić takie wrażenie.
Autorem Znachora jest Tadeusz Dołęga-Mostowicz, jeden z najbardziej popularnych polskich pisarzy okresu międzywojennego. Był również dziennikarzem i publicystą. Do jego najbardziej znanych książek należą między innymi Kariera Nikodema Dyzmy, Znachor czy Pamiętnik pani Hanki. Jego książki były bardzo popularne, a wiele z nich doczekało się później ekranizacji.
Ciekawa jest również historia samego autora, ponieważ pewne wydarzenia z jego życia można znaleźć później w Znachorze. Dołęga-Mostowicz był dziennikarzem krytycznym wobec ówczesnych władz. W 1927 roku został napadnięty przez grupę mężczyzn, ciężko pobity, a następnie pozostawiony poza Warszawą. To wydarzenie miało duży wpływ na jego późniejsze życie. Motyw pobicia głównego bohatera Znachora i utraty przez niego pamięci jest często wskazywany jako nawiązanie właśnie do tego doświadczenia autora. Oczywiście sam Dołęga-Mostowicz nie stracił wtedy pamięci, więc książkowa historia jest już literackim przetworzeniem tego wydarzenia.
Podoba mi się to, że historia Znachora nie powstała całkowicie z wyobraźni autora. Dołęga-Mostowicz inspirował się również prawdziwymi ludźmi i wydarzeniami. W 1936 roku podczas pobytu w Sikorzu odwiedził pobliskie Radotki. Znajdował się tam młyn, a jeden z jego pracowników, Różycki, był znany jako znachor i zielarz. Ludzie przychodzili do niego po pomoc, ponieważ wierzyli w jego umiejętności i wiedzę o ziołach. To właśnie ten człowiek miał stać się jedną z inspiracji dla postaci Antoniego Kosiby.
Drugą inspiracją była historia doktora Ferdynanda Dolaniego. Był on prawdziwym lekarzem, który został aresztowany za praktykowanie znachorstwa. Co ciekawe, miał wykształcenie medyczne, ale ukrywał swój dyplom, ponieważ uważał, że jako znachor może lepiej zarabiać. Historia ta pojawiła się wcześniej w gazecie „ABC”, z którą współpracował Dołęga-Mostowicz.
Właśnie dlatego ciekawie czyta się Znachora, kiedy zna się trochę historię jego powstania. Okazuje się, że profesor Rafał Wilczur nie jest postacią stworzoną całkowicie od zera. Autor połączył kilka prawdziwych historii, ludzi i własnych doświadczeń, a następnie stworzył z nich jedną opowieść.
Sam Dołęga-Mostowicz zaczął pisać Znachora w 1936 roku podczas pobytu w Sikorzu. Radotki, prawdziwy znachor Różycki, historia doktora Dolaniego oraz doświadczenie pisarza związane z pobiciem stworzyły więc pewnego rodzaju podstawę dla późniejszej powieści.
I chyba właśnie ten fakt zainteresował mnie najbardziej. Czasami czytając książkę, mamy wrażenie, że cała historia jest wymyślona. Tutaj jednak widać, że rzeczywistość i literatura bardzo mocno się ze sobą połączyły.
Znachor opowiada historię profesora Rafała Wilczura, znanego i cenionego chirurga. Jego życie w pewnym momencie całkowicie się zmienia. Po osobistym dramacie Wilczur zostaje napadnięty i ciężko pobity. W wyniku urazu traci pamięć i przestaje wiedzieć, kim właściwie jest. Z człowieka znanego i szanowanego staje się kimś, kto musi zacząć swoje życie praktycznie od początku.
Od tego momentu zaczyna się zupełnie inna część jego życia. Wilczur wędruje po kraju i w końcu trafia na wieś. Tam jako Antoni Kosiba zaczyna pomagać ludziom. Nie pamięta swojej wcześniejszej kariery, ale nie zapomina tego, co potrafił robić jako lekarz.
Właśnie ten moment w książce podobał mi się najbardziej. Człowiek, który stracił praktycznie wszystko – swoją rodzinę, nazwisko, pozycję i pamięć – nadal chce pomagać innym. Nie robi tego dlatego, że ktoś go do tego zmusza. Po prostu widzi człowieka, który potrzebuje pomocy i próbuje coś zrobić.
Podoba mi się również to, że książka pokazuje, jak bardzo człowieka może definiować to, co robi, a nie tylko to, jak się nazywa. Rafał Wilczur nie pamięta, że był znanym profesorem. Dla ludzi, których spotyka jako Antoni Kosiba, jest po prostu człowiekiem, który potrafi leczyć. Jego wcześniejsza pozycja nie ma tutaj znaczenia.
Oczywiście historia nie byłaby tak ciekawa, gdyby wszystko układało się bez problemów. Popularność znachora zaczyna przeszkadzać miejscowemu lekarzowi. Pojawia się więc konflikt między tym, co człowiek potrafi zrobić, a tym, czy ma do tego formalne prawo.
Nie jest to jednak dla mnie książka wyłącznie o medycynie. Bardziej widzę ją jako historię o człowieku, który po utracie wszystkiego musi właściwie zbudować swoje życie od początku. Najciekawsze jest to, że robi to bez świadomości tego, kim wcześniej był.
Podoba mi się też sposób, w jaki Znachor pokazuje dobroć. Antoni Kosiba nie jest bohaterem, który pomaga innym tylko wtedy, kiedy mu się to opłaca. Często sam niewiele ma, a mimo to stara się pomagać ludziom, którzy pojawiają się na jego drodze.
Oczywiście nie każdemu czytelnikowi może odpowiadać taki sposób prowadzenia historii. Jest tutaj sporo emocji, zbiegów okoliczności i momentów, które są bardzo mocno nastawione na wzruszenie. Dla mnie jednak właśnie to jest częścią uroku tej książki.
Czy warto przeczytać tę książkę? Moim zdaniem tak, szczególnie jeśli ktoś zna już film i jest ciekawy pierwowzoru. Tym bardziej że po przeczytaniu informacji o samym autorze można spojrzeć na tę historię trochę inaczej.
Największą wartością Znachora jest dla mnie właśnie połączenie fikcji z rzeczywistością. Dołęga-Mostowicz wykorzystał prawdziwe historie, spotkanych ludzi i własne doświadczenia, a następnie stworzył z tego opowieść, która przetrwała do dziś.
Po przeczytaniu Znachora zostało mi przede wszystkim pytanie, czy człowiek jest tym, co pamięta o sobie, czy może tym, jak zachowuje się wobec innych. Rafał Wilczur nie pamiętał swojego dawnego życia, ale jego umiejętności i potrzeba pomagania innym pozostały.
I chyba właśnie dlatego Znachor jest książką, do której warto wrócić. Nie tylko ze względu na znaną historię i ekranizacje, ale również dlatego, że za tą historią stoją prawdziwe wydarzenia. Jest w niej prawdziwy znachor z Mazowsza, historia lekarza Dolaniego i doświadczenie samego autora, który wiele lat wcześniej został brutalnie pobity. Dzięki temu książka staje się dla mnie czymś więcej niż tylko wzruszającą historią profesora Wilczura.

ENG
I picked up Znachor with a lot of curiosity because I already knew the story mainly from the famous film. I wanted to see what the original book was like and whether it would have the same impact on me.
The author, Tadeusz Dołęga-Mostowicz, was a Polish writer and journalist who became very popular during the interwar period. He wrote books such as Znachor and Kariera Nikodema Dyzmy.
What I find especially interesting is that some parts of Znachor were inspired by real events. In 1927, Dołęga-Mostowicz was attacked and badly beaten because of his political journalism. He was left outside Warsaw. This experience is often connected with the story of Rafał Wilczur, who is also attacked and loses his memory.
The author also based the story on real people. He knew about a man from Radotki who was famous locally as a healer and herbalist. Another inspiration was Ferdynand Dolany, a real doctor who was accused of practising medicine as a healer. Dołęga-Mostowicz combined these stories with his own experiences to create Znachor.
The book tells the story of Professor Rafał Wilczur, a famous surgeon whose life suddenly falls apart. After being attacked, he loses his memory and no longer knows who he is. Later, he starts living under the name Antoni Kosiba and helps people in the countryside using his medical knowledge.
This is what I like most about the book. Even though Wilczur loses his name, position, family and memory, he does not lose his desire to help other people. It makes me think that maybe a person is defined more by their actions than by their name or social position.
Of course, the story is quite emotional and sometimes feels like a classic dramatic novel. However, I think this is also part of its charm.
For me, Znachor is mainly a story about losing everything and getting a second chance. It is also interesting because behind the fictional story there are real people and experiences that inspired the author.
Is the book worth reading? I think so, especially if someone knows the film and wants to discover the original story. For me, the most interesting part is not only what happens to Wilczur, but also how real life helped Dołęga-Mostowicz create this story.

Dodaj komentarz