• Udało się ugrać całkiem niezły czas na botanicznej potyczce, niedaleko domu. Nie chciało się wstawać, ale żona zarządziła, więc nie było wyjścia. Na tym biegu złożonym z dwóch startów w pierwszym starciu okazałem się być najszybszy. Czyżby rano nie chciało się wstawać tym szybszym? Pewnie tak. Znalazło się kilku wyjadaczy w późniejszym starcie. Cieszy mnie coś więcej niż przekroczenie mety tym razem. Po raz pierwszy na biegu byliśmy we Trójkę. Dziękuje.

    Pierwszy bieg razem zaliczony.
  • Skreślamy koleją pozycje z listy must see. Wymarzony od lat wyjazd do Pragi stała się faktem dokonanym. W trakcie kilku dni skwaru wypoczywaliśmy bez umiaru. Praga jest dokładnie taka jak ją sobie wyobrażałem.

    Parkingi

    Kilka przydatnych informacji w pigułce nim się wybierzecie do Pragi. Nie często można spotkać owe w jednym miejscu więc pomagam. Nie PARKUJ W NIEBIESKIEJ STREFIE, chyba że jesteś z Pragi. Odholują Twoje auto. Strefa fioletowa jest dla przyjezdnych, lecz tylko na 24 godziny. Więc co z tym parkowaniem?. Ja pod hotelem stawiam auto, płace za dobę, rano przestawiam auto nieopodal ale na inną ulicę strefy również fioletowej. Proste, ale lepiej wcześniej sprawdzić gdzie najlepiej stanąć no i oczywiście spać, co jest równoznaczne. Nikt nie chce ganiać do auta codziennie po kilka kilometrów. No i co z tym spaniem?

    Nocleg

    Dajcie sobie spokój z centrum. Planujcie nocleg poza strefę pierwszą a zobaczycie znacznie więcej, no ale bez przesady. My śpimy w okręgu szóstym czyli Oblast 6 Praga. Jest to kilkanaście minut jazdy od centrum, zamku, rynku.

    Obywatelu, obywatelko! – czy chcielibyście spędzić noc w Pałacu Kultury i Nauki? W Pradze będziecie mieli taką okazję. Hotel International do złudzenia go przypomina, a w dodatku jego imperialne wnętrze nastraja do refleksji. Dodatkowo świetne śniadania. To raczej nie jest reklama ani sponsoring hotelu, ale ten jest wyjątkowy a do tego bardzo dobrze skomunikowany z najważniejszymi atrakcjami turystycznymi miasta.

    Hotel International w Pradze

    Komunikacja miejska

    Stolica Czech jest bardzo dobrze skomunikowana. Jeździliśmy praktycznie dwoma liniami tramwajowymi i kilkoma autobusami a to wszystko na trzydniowym bilecie na wszystkie linie komunikacji miejskiej. Cena nieporównywalnie niska z opcją parkowania auta (niemal niemożliwą w centrum). Lepiej zostawić auto przy hotelu.

    Tramwaj Tatra, wytwarzane w Pradze

    Bilety wielodniowe obowiązuja równiez na kolejke linową Petrin.

    https://www.dpp.cz/en/fares/fare-pricelist

    https://www.mrparkit.com/cs

    Citypassy, bilety oraz inne

    Ważne aby sprawdzać opinie innych. Typowy city pass totalnie odradzam. Część atrakcji jest zamknięta, część przepełniona a benefity raczej znikome. Do tego niska ocena w sieci, nie bez kozery a o wielu niedogodnościach dowiadujesz się kiedy stawiają cię przed faktem dokonanym.

    Bilety do atrakcji kupujemy rano ponieważ kończą się one z końcem dnia a nie doby. To samo tyczy się wejściówek do większości atrakcji w mieście. Informacja Turystyczna, dobrze oznaczona w Pradze, często oferuje zakup biletów lecz zdarza się, że jest zamknięta w poniedziałek. Większość biletów kupisz skanując kody z tablic informacyjnych ustawionych przed wejściem do atrakcji. Maksymalny czas oczekiwania to dwadzieścia minut na otrzymanie biletów a zarazem najlepszy sposób na zakup. Warto mieć ze sobą powerbank 🙂

    Informacja Turystyczna przy Zamku na Hradczanach

    Przydatna aplikacja w kwestii zakupu biletów komunikacji miejskiej (każdego rodzaju) – LITACKA.

    Co zobaczyć, zjeść – w skrócie

    • Kompleks Hradczany – czyli nie tylko Zamek. Jest też Archikatedra Świętych Wita, Wacława i Wojciecha w Pradze. Przez niektórych porównywana do Sagrada Familia w Barcelonie. Dodatkowo XVIII wieczna Kaplica Świętego Krzyża czy Złota Uliczka (tutaj jednak trzeba liczyć na odrobine szczęścia chociażby na jakiekolwiek sensowne zdjęcie)
    • Wełtawa i Most Karola (wczesno poranne godziny odwiedzin mile widziane). Jest też Praska Kampa, czyli mała wysepka w centrum , o której mało kto wie. Warto tu zajrzeć w upalny dzień
    • Rynek Starego Miasta i wieża zegarowa
    • Spacer od Kafki po Tańczący Dom oraz inne prace artystyczne
    • Petrin, wieża widokowa na szczycie góry
  • Patrzę w kalendarz z niedowierzaniem, że takie biegi jeszcze się odbywają i jakby było mało to są dosyć mocno obsadzane przez niezłych zawodników. Ludzie trenują specjalnie do biegów wielogodzinnych a bieg sześciogodzinny nie robi już na wielu wrażenia. Jest on traktowany jako zwyczajny wyścig, na pełnej petardzie. Ja po prostu potrenuje przy okazji biegu na szczecińskiej Arkonie. 🙂

    Szczecińska Arkona

  • To był niezwykle ciepły weekend. Uporem żony stanąłem na starcie biegu dziesięciokilometrowego, a dokładnie właśnie jej uporem – zapisałem się na bieg. Brak miejsc startowych kilka dni przed startem, ale od czego jest internet. Kto pyta nie błądzi.

    Spore, pozytywne zamieszanie na kilka godzin przed startem. Grillowanie i koncerty. Do tego Mezo, znany mi z Drużyny Szpiku. Całość zwieńczyło zamknięcie części ulicy Szczecińskiej (zwanej dalej dojazdowa do centrum czy defiladową) oraz biadolenie kierowców, że raz w roku trzeba jechać dookoła tj. trzysta metrów więcej. A co ja mam powiedzieć? Ja musiałem biec dziesięć. 🙂

    Gdzieś na drugiej pętli

    Ciężkim krokiem, mimo że start odbywał się blisko o dwudziestej, wbiegliśmy na potrójną pętle. Dopiero na trzeciej złapałem wiatr w żagle i zorientowałem się, że to już koniec.

    W Stargardzie nigdy nie chodzi o kasę. Pakiet startowy zawsze bogaty a do tego super atmosfera. Niewiele takich biegów pozostało jeszcze. Mam wrażenie, iż biegowe boom przechodzi kryzys a to po woli zaczyna normować sytuację na rynku biegowym imprez lokalnych. Coś wraca do normy. 🙂

  • Czy biegi dnia Niepodległości w Polsce maja się dobrze? Nie sądzę. Zauważam spadek zainteresowania ale i mniejsza ilość biegów. Na starcie w pobliskim Gryfinie było sporo biegaczy ale co z tego skoro nieopodal biegów jest znacznie mniej niż kilka lat temu. Czyżby ludzie wyjechali na długi weekend albo zapomnieli, że to nie tylko dzień grilla? Alternatyw brak, nie to żebym wybrzydzał, ale jednak. Przyzwyczaić do dobrego łatwo.

    W grodzie gryfa jak zwykle fajna atmosfera i ciekawa, raczej niezmiennie, trasa. Biegniemy mostem do Niemiec, robimy pętle nad jeziorem a następnie zawracamy do domu. Nic nadzwyczajnie trudnego gdyby znowu nie ten skwar…

    Na okrasę posiłek vege lub mięso. Takie dania po biegach to chyba już też archetyp. Odchodzi się od żywienia po imprezach sportowych, chyba wola cos bardziej bezpiecznego (dezyderatywny) 🙂

    Chwile przed finiszem