Bonum Cursum

Savickis life journey

  • Jest to jedna z najstarszych imprez biegowych w Polsce. W tym roku obchodziliśmy 44 spotkanie na asfaltowej i zapętlonej trasie w Policach. Atmosfera jak zwykle koleżeńska i do tego kilka tych samych twarzy od lat. Zawsze pisze, że w Policach chce się biegać!

  • Jestem na takich jakby wakacjach. Tylko czy jesienią mogą być wakacje? Trochę tak i trochę nie bo niby kogo to obchodzi czy świeci słońce czy pada deszcz kiedy jest co robić?

    W Gdyni podoba mi się coraz bardziej. Niby dużo, wszędzie i mocno ale jednak inaczej niż w małych nadmorskich miasteczkach, do których przywykłem i w których poniekąd się wychowałem. Nie wiem gdzie nas jeszcze los rzuci. 🙂

    W niedziele świętowaliśmy wspólnie z Klubem Sportowym Olimpia Osowa ich 70 – cio lecie. Świecenie sztandaru, przemarsz i bieg miał miejscu w Gdańsku a same zawody w obrzeżnej części Osowa a więc trasa crossowa.

    Przyjemne łącze z pożytecznym bo nowi znajomi poznani a kolejny medal do kolekcji już wisi na swoim miejscu. Jakby tego było mało to to wszyscy znajomi odwiedzeni. Teraz tylko czekać na rewanż. 🙂

  • Eko biegi notują spore zainteresowanie pośród biegaczy, chodziarzy, kijkarzy. Jeszcze kilka lat temu mało kto słyszał o takich wydarzeniach. Czyżby nie było takiej potrzeby? Lub po prostu nie było na to mody? Być może, jednakże co nie szkodzi to nie powinno przeszkadzać innym. W szczecinie mamy również swoje eko – biegi takie jak lokalne ploggingi.

    Plogging to termin wymyślony przez Erika Ahlströma, odnoszący się do czynności zbierania śmieci podczas biegania. Jest to kontynuacja szwedzkiego terminu plocka upp, co oznacza „odbierać” i biegać. Przyjemne z pożytecznym. Zatem plogging oznacza, podnieś i uciekaj. Zbierasz śmieci, które widzisz po drodze, wkładasz do worka na śmieci i biegniesz dalej.

    W Szczecinie, w przeciągu roku, odbywa się kilka takich biegów. Ciekawość nie pozwoliła mi przejść obojętnie chociażby obok jednego z nich. Eko Bieg na Kijewie zaliczony na piątkę.

    
    
    
    
    
  • Po niezwykle trudnej trasie w tym roku odbywał się Chojnik Maraton w ramach Sudeckiego festiwalu ludzi gór i takich tam. Wypadłem z obiegu albo naprawdę trasa zyskała miano sadystycznej nie tylko ze względu na wzniesienia ale i na trudne zbiegi. Jednym słowem – masakra czyli coś czego biegacz teraz szuka, ale chyba jednak nie każdy. Było to świetne przetarcie przed Ultrakotliną na dłuższym dystansie.

    Tym razem kije biegowe sprawdziły się doskonale. To te same, które woziłem dosyć długo w aucie, bezczynnie. Stary sprzęt wraca do łask. To może i stare nawyki wrócą? 🙂

    W trasie maratonu, gdzieś w okolicy Śnieżnych Kotłów.
  • Na niedługiej pętli dookoła kąpieliska Arkona w Szczecinie od kilku lat odbywa się bieg ponadDobowy. Na zacienionej i dobrze oznakowanej trasie spotkało się sporo fanów długiego biegania. Chociaż większość z nich kończyło bieg w okolicach minimalnej kwalifikującej jaka było pięć kilometrów.

    W tym czasie udało się nakręcić świetna treningowa trzydziestkę i sobota należała do udanych. Długie wybiegania skończone i reszta dnia na plus. Szkoda tylko, że przytrzymałem do maratonu.

    Asfaltowa pętla wokół Arkonki. Zaczyna padać.