Bonum Cursum

Savickis life journey

Kategoria: Uncategorized

  • Chyba nie zrobię tego Majorsa. Od kilkunastu lat próbuje, ale nie mam szczęścia w loterii. Przynajmniej drugi raz pobiegłem w Berlinie sztandarowy (jedyny oficjalny?) maraton. Moje zdziwienie było ogromne kiedy dostałem email o wylosowaniu mojego nazwiska i umieszczeniu mnie na liście startowej. Jeszcze większe zdziwienie gdy ledwo zdążyłem po pakiet startowy dzień przed startem. Zazwyczaj…

  • Na początku roku zdecydowałem się na ultrarajd nad Polski brzeg morza Bałtyckiego. Taki pomysł legł już w gruzach dwa razy w zeszłym roku. Na zorganizowanej trasie ze Szczecina do Kołobrzegu, odbywał się kilka lat wstecz – piesza, biegiem i rowerem, wyścig o długości 147 kilometrów. Postanowiłem ruszyć ich trasa lecz kilka godzin wcześniej, nie urywając…

  • Dobrze było kiedyś zacząć rok od postanowień noworocznych. Tylko po co? Z czasem człowiek uczy się, że nie koniecznie są one motywujące a wręcz przeciwnie, psują często relacje. Dlatego w tym roku postaram się być sobą sprzed kilku lat. Więcej luzu i spontaniczności, do tego nutka nonszalancji. 🙂 Nowy rok zaczęliśmy z przytupem. Staje się…

  • Jak co roku jesteśmy na biegu Niepodległości. Całkowicie przypadkowo co roku gdzie indziej. Tym razem blisko domu – w Stargardzie. Co roku jesteśmy wdzięczni, że możemy biegać. Patrząc na sytuacje u naszych sąsiadów to maja nam czego zazdrościć. Oby wszystko jak najszybciej się skończyło i sprawiedliwie. Niech żyje wolna Polska!

  • Byliśmy w Koszalinie, tym razem nie tylko na obiedzie. Nocna Ściema to już nasz tradycja. Maraton i półmaraton w urokliwych okolicznościach nocy zaliczony. Nie było by tak źle gdyby nie awaria żołądka na ostatniej pętli, ale cóż. Czego się nie robi dla turbo finiszu.