Gdy żar lał się z nieba a my biegliśmy…

Ostatnie długie wybiegania miałem za sobą pod koniec maja tego roku. Wszystko to z zamysłem spontanicznego startu w weekendowym, czerwcowym maratonie, bez określonej wcześniej lokalizacji. Organizm, niemniej jednak, potrzebuje regeneracji. Na rywalizacji w biegu pięciu kilometrowym się skończyło, a rozsądek przeważył. Trenując długo i na tempie postanowiłem przy okazji odwiedzić miejsce mi dobrze znane, choć nigdy nieudokumentowane, ale zanim o tym to najpierw…

Dlaczego jednym się opłaca a drugim nie zawsze? 🙂 Jak to możliwe,że zapiszesz się w dniu zawodów, za bardzo niską opłatą startową, otrzymasz support żywieniowy po biegu oraz szereg pamiątek? Długo by się rozpisywać i bezowocnie drążyć temat, ACZKOLWIEK MOŻNA! 🙂

Organizatorzy 4. Sanprobi Maratonu Szczecińskiego podjęli się wyjątkowego wyzwania. Niesprzyjające warunki klimatyczne, zagwozdka związana z trasą, nieprzychylności (wszelakie) związane z opcjami organizacyjnymi (zostawiając te sprawy w spokoju). Właśnie dlatego należą im się brawa. Zwyczajnie – ponieważ IM SIĘ CHCIAŁO. 🙂

fun run 2018 sanprobi Szczein 2.jpg

Foto: Dulny Foto, Jarosław Dulny.

Szacunek dla śmiałków, którzy kolejnego dnia postarali się aby przełamać własne bariery, głownie związane z wysoką temperaturą, stając na mecie pełnego maratonu. Oczywiście bez odpowiedniej organizacji i wolontariatu było by znacznie trudniej.  🙂

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s