Za wielką wodą cz. III, ostatnia.

Dzień 7 Dzień muzealny
Kontynuując poprzedni dzień korzystaliśmy z karty Chicago Citypass. Do wyboru jest pięć  z siedmiu głównych atrakcji „wietrznego miasta”. Brnąc dalej:
1 Shedd Aquarium – VIP ENTRY,

shed aq (2).JPG2 Skydeck Chicago – FAST PASS(zilustrowany wcześniej),
3 The Field Museum – VIP ENTRY,    adlerobs (2).JPG Nie zabrakło Polskich akcentów.

4 Museum of Science and Industry – VIP ENTRY (OR 360 CHICAGO – EXPRESS ENTRY),

m of science.JPG

5 Adler Observatory – VIP ENTRY (OR Art Institute of Chicago – FAST PASS).*

adlerobs (1).JPG

* Źródło: http://www.citypass.com/Chicago
Nie rozpisując się bardziej, największe wrażenie zrobiło na nas Field Museum, miejsce no.1 według światowych statystyk biorąc pod uwagę  ilości odwiedzających, mówiąc oczywiście o tego typu miejscach. Niezmiernie miło było zobaczyć tak wiele polskich akcentów, mogąc oddać się zadumie nieopodal Adler Planetarium, nad samym brzegiem Michigan. Dla ciekawskich technicznych nowinek jak i „pamiątek” II Wojny Światowej miejscem idealnym będzie Museum of Science and Industry, miejsce przeogromne, zdecydowanie na cały dzień zabawy, przede wszystkim dla tych najmłodszych.

Wniosek: Oszczędź nawet 100$ kupując karnet, zdobądź cenny czas na tzw. „vip entry”, omiń kolejki.

Dzień 8: Ahoj przygodo!
Start niekoniecznie wcześnie rano. W końcu udało się pospać, wszakże to urlop! 🙂

Ruszamy ospale obwodnica miasta na Chicago Grand Ave gdzie mieści się Navy Pier, 1000m (słownie: tysiąc metrowe) nabrzeże. Dookoła rozpościera się Michigan, to nas właśnie tutaj sprowadza :).

navy pier (1)
Co prawda wybór rejsów po jeziorze nie jest zbyt duży (może i lepiej?) ale satysfakcjonuje nas krótka odprawa, adekwatna cena. Podróż tam i z powrotem trwa jedyne dwie godziny, warto było…
Największe jezioro USA robi wrażenie, również z lotu ptaka, o czym prawdopodobnie każdy podróżny będzie miał okazje się przekonać, lecz dopiero będąc na otwartych wodach tego ogromnego akwenu czuje się wolnym…

Wniosek: Woda „wyciąga” 🙂 uzupełniaj płyny.
Pozostając przy tematyce marinistycznej (człowiek nie dość że hobbystycznie to jeszcze zawodowo :)) udajemy się do centrum na Chicago Architectional Cruise. Rejs łączący trasę najwyższych, najważniejszych i w ogóle naj (jak to tam bywa) miejsc architektury miasta. Cena 35$ pokrywa całkowite koszty rejsu, poczęstunek ect. Jednak odniosłem wrażenie, że newralgicznym elementem przyciągającym turystów nie były: Willis Tower, Trump czy budynek Opery widziany z całkowicie innej perspektywy, lecz atmosfera tam panująca, napędzana przez niebłahego przewodnika miejskiego:). To ludzie tworzą klimat, nie klimat tworzy ludzi, warto odnotować.

Powrót do domu, jutro ważny dzień, Expo a później tylko odpoczynek, bez treningu za to pełny ekscytacji dzień…

Dzień 9 : Abbot Expo,Chicago Marathon.

„Nadejszła wiekopomna chwila…” a mianowicie ekspozycja sportowa poprzedzająca jeden z największych startów maratońskich na świecie tj. Abbot Expo. Tak dużej ekspozycji szeroko rozumianego sprzętu sportowego jeszcze nie widziałem. Zdecydowanie przebija to event przed maratoński w Berlinie czy Warszawie,kiedy to miało miejsce na stadionie Narodowym. Do wyboru do koloru, czego dusza zapragnie, ale nie ma się co „podpalać” w końcu przyjechaliśmy tutaj po numer startowy :).

Kilka rundek dookoła stoiska z obuwiem, szybki wpis na tablice upamiętniająca nasza obecność…

IMG_1513
W ten oto sposób na hali spędziliśmy około 6 godzin :). Pora wracać do domu na popołudniowy odpoczynek. Kilka godzin dzieli wielotysięczny, podekscytowany tłum od wystrzału startera. Po raz kolejny ciężko jest zasnąć, mam wrażenie jednak, że tym razem jakis nieobecny. To chyba mała trema…

 

Wniosek: Expo na tak dużych imprezach zazwyczaj trwa kilka dni, przyjedź wcześniej aby odebrać pakiet startowy, to pozwoli uniknąć Ci kolejek, również innym. Zaplanuj tylko ta aktywność na cały dzień, to na prawdę duże przedsięwzięcie.

Dzień 10,11 Chicago Marathon, powrót do domu…

Wyruszamy o brzasku. Godzina 6:30 opuszczamy auto na jednym z miejskich parkingów. Dzięki wcześniejszemu wyjazdowi nie musimy nadrabiać obwodnica miasta, kierujemy się zjazdem do centrum. Na podziemnym parkingu zajmujemy jedno z ostatnich miejsc…
Nie minęła kolejna godzina a w centrum zaczyna robić się tłoczno. Jak się później okazało w puncie kulminacyjnym imprezy (ok. godziny 12) liczba dopingujących przekroczył 500.000 (słownie: pół miliona!). Przy takiej asyście aż chce się biegać. Ja natomiast miałem swoich prywatnych :).
Wystrzał startera miał miejsce o godzinie 9:00. Ustawiłem się, aż na zbyt moim zdaniem, daleko od pierwszej fali, ale zasady to zasady. Zanim pokonałem linię startu minęło niespełna dwadzieścia minut. Tak dobrze widzisz- niespełna, bo liczba startujących w tym roku przekroczyła czterdzieści tysięcy. Kolosalna suma nawet jak na USA, w Polsce póki co start takiej liczby uczestników niemożliwy z wielu względów.

IMG_1595
Przez pierwsze kilometry powolnie człapie za grupą ludzi, obiegam znajomą twarz ze Szczecina, pozdrawiam machnięciem ręki. Na piątym kilometrze robi się w miarę luźno. Swobodnie pokonuje kolejne metry, wiedząc że początku wyścigu już nie ma co nadrabiać, relaksuje się. Gdzieś na trzydziestym kilometrze mam wrażenie że wszyscy zwalniają, mnie ta słynna ściana nie dopada, wiem jak nie forsować się, wiele scenariuszy maratońskich przerabiałem. Biegniemy prze China Town, później dzielnice latynoską, aż w końcu w dali ponownie pojawiają się drapacze chmur. To znak, iż meta jest coraz bliżej. Na ostatnich dziesięciu kilometrach zawiązuje znajomość z tutejszym jegomościem, wspólne się wspieramy. Finalizacja dystansu to Grant Park. Znam to miejsce z wielogodzinnych spacerów, jednak tym razem nie poznaje go. Tysiące wiwatujących ludzi, euforia na twarzach kończących bieg. Właśnie tak wyobrażałem sobie epilog tej wyprawy. Historia z tzw. happy endem.

PS: Miałem wrażenie, że ten wyjazd wiele mnie nauczył. Łapania chwil, samorealizacji, również empatii. Wracam do domu niezwykle zmęczony ale szczęśliwy. W planach wyjazd na listopad 2016 :).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s