Za wielką wodą cz.2

Dzień III: Lincoln Park i pobliskie atrakcje.
Lincoln Park położony nieopodal centrum miasta przypomina o tym, że w wielkim mieście, obok drapaczy chmur, jest jeszcze miejsce na kawałek zieleni. Nie bez kozery kawałek został zmieniony na kawałek. Ciężko jest obejść całość a już na pewno nie zwiedzić wszystkie alejki tego parku.

IMG_1404
Co rzuca się w oczy to przede wszystkim czystość. Na próżno szukać odpadków, prędzej natrafisz na ekipę sprzątającą. Spacerujących, jogg-ujących czy po prostu pracujących ludzi tutaj co nie miara, mimo to można się tu poczuć bezpiecznie, ochłonąć. Nie dziwi fakt, że jest to jedno z częściej odwiedzanych miejsc przez mieszkańców.

IMG_1411
W bliskim sąsiedztwie znajduje się drugi cel podróży a mianowicie Lincolns Zoo. Śmiało można się przespacerować, dodatkowy transport określam jako zbędny. To co zobaczysz na miejscu to gro egzotycznych gatunków zwierząt, pokazowe karmienie, dzika roślinność, Lincoln Observatory i wiele innych. Niesprawiedliwym byłoby się szerzej rozpisywać na ten temat, spamować.

IMG_1440

Wedle myśli najedzony człowiek – szczęśliwy człowiek. Warto spróbować posilić się w miejscowej jadłodajni na klimacie (raczej nic lokalnego ale zawsze warto :)).
Dzień IV Grand Park i okolice.
Udając się w stronę centrum krążyła po mojej głowie jedna myśl – śniadanie na gazecie. Szybki parking gdzieś w okolicy Grand Park i jeszcze szybszy mandat za parkowanie (można opłacić tylko w centrali, dla ciekawskich to koszt 65$) i przed naszymi oczami ukazał się okolica startu późniejszego biegu…oraz kawiarnia :).

IMG_1561
Śniadanie rzecz święta.
W odległości kilkudziesięciu metrów od czoła parku znajduję się amfiteatr, zaplecze techniczne robi wrażenie.

IMG_1538 Element charakterystyczny, Chicagowska nerka, zdjęcia na tle/w odbiciu takowej – obowiązkowe.


Gratka dla koneserów. Sklep kolekcjonerski (nie tylko) z płytami cd i w ten sposób 25 szt(słownie: dwadzieścia pięć sztuk) ląduje w moich rekach (opłaconych oczywiście :)).

IMG_1447
Co pozostało? Kolejny trening na obczyźnie czas start. Odliczanie do startu zaczęło się. Próbuje sobie tłumaczyć, że nie warto się forsować przed długim biegiem, ale zdarzały mi się dwumaratony więc dlaczego by nie skorzystać z okazji. Drepcze nieśmiało kolejną dyszkę po północnych przedmieściach, za każdym razem w inna stronę, a nóż widelec zobaczę coś nowego. Człowiek to niezwykła istota, nigdy nie ma dość :).
Wnioski: Łącz przyjemne z pożytecznym. Przespaceruj się i zwiedzaj. Niekiedy dojazd oznacza potrzeba wjazdu na obwodnice miasta, a cel może znajdować się tuz za rogiem. Upewnij się gdzie stawiasz auto. Obowiązują strefy parkowania, często ograniczone czasem postoju.
PS: Umknęło mi jedno bardzo ważne wydarzenie tego dnia(nocy). Późnym wieczorem udaliśmy się ponownie w stronę centrum. Dla tych co w temacie 🙂 Chicago Bulls – New Orlean Pelicans (preseason).

IMG_1694
Wniosek PS: Zawsze, ale to zawsze, pamiętaj na którym parkingu stoi Twoje auto. Powrót – godzina 2:00, upss…
Dzień V Drapacze chmur, spacer (bez pospiechu), obalamy mity…
Godzina 6:00, nie warto marnować czasu, to w końcu urlop :). Mam wrażanie, że nie tylko my gdzieś się wybieramy, tysiące samochodów na obwodnicy miasta, to znak, że zbliża się weekend. Ponownie, tym samym zjazdem, udajemy się do centrum, ponownie chcemy poczuć wielkomiejski klimat („ja człowiek ze wsi co lęka się miasta”). Wszyscy gdzieś biegną… Mam wrażenie, że przeszkadzamy :), zwalniamy jeszcze bardziej i usuwamy się na bok. Czuć unoszące się spaliny – to urok miasta. Mimo to wykorzystujemy ten czas na wyluzowanie.

IMG_1449
Co uważam za swoje zainteresowania? Sport, muzyka… Wszystko amatorka, ale bezpieczna. Nie możemy przepuścić okazji aby udać się do tutejszego Hardrocka. Frytki na szybko, klasyczny burger. Warto było zajrzeć trochę głębiej. Deski tego klubu nosiły największych. Nawet Jimi zostawił coś po sobie. Jeszcze jedna ważna rzecz. Staram się nie zapominać o znajomych. Przy klubie znajduję niszowy sklep, i niech oni coś z tego wyjazdu mają :), na pewno i oni o mnie nie zapomną. Mam tez coś dla siebie, człowiekowi łatwo dogodzić…


Chyba lubię sprawiać przyjemność. Po drodze wrzucam kilka kartek pocztowych do czerwonej skrzynki, niewielu już tak robi. Wiem, że rodzinę i znajomych cieszy taki widok.
W drodze powrotnej (przedłużonej o czas blokady mostów zwodzonych, tak dobrze widzisz w centrum miasta!)

IMG_1766

mijamy wybrzeże Michigan, majestatyczny widok, mam wrażenie, że jeszcze tutaj wrócę:).

 

PS: Quarter pounder wcale nie jest taki duży :).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s