Bonum Cursum

Savickis life journey

  • Nie było przypadku. Start był zaplanowany dużo wcześniej.

    Wiele razy zapierałem się, że już nigdy biegów masowych, ale gdy jest możliwość przespacerowania się po Powiślu, ochota zawsze wraca :).
    38 Maraton Warszawski po raz trzeci – zaliczony!. Może to znak, iż trzeba odświeżyć stare asfaltowe ścieżki…

    PS: Chodzi mi po głowie Dębno Maraton, tylko te horrendalne opłaty…

    mwa16_03_srv_20160925_120633.jpg

     

  • Wejście na mało popularny szczyt Koprowy Wierch od strony Słowackiej. Widok łudząco podobny do tego od strony Polskiej, na Morskie Oko od strony Wagi.

    koprovsky-stit

    PS: Warto było wejść, nawet na same Rysy szlak wydaje się bardziej komfortowy, szybszy, wyludniony.

    d_na_koprovsky_stit_29_jpg

     

     

  • Na Turbacz z Koninek, dojazd do przełęczy pod samą brama Magurskiego Parku Narodowego. W niedzielne popołudnie można spodziewać się tłumów, tak też było. Warto wyruszyć wcześniej rano.

    Szlak niebieski wiedzie niemalże na samy szczyt. Trasa jest mocno zróżnicowana. To świetny sposób na niedzielny spacer z rodziną. Przejście to około 2:15’ w górę (PTTK).

    Nieopodal szczytu znajduje się Schronisko PTTK na Turbaczu. Warto tutaj zajrzeć…

    PS: Szlak ma zawsze dwa końce J Zaplanowane wejście na Mogielice zakończyło się zdobyciem Ćwilika (szlak niebieski nie w tę stronę).

     

  • Lubomir, pisano o nim „omijany szerokim łukiem(…)”. Na szlaku z Wiśniowej rzeczywiście nie spotykam nikogo. Jednak po 30 minutach wdrapując się na szczyt… tłum (a raczej tłumek ludzi), zadziwiające.

    img_0899

    Łatwo było znaleźć szlak zielony we wsi, ciężej określić który jego koniec prowadzi właśnie na Lubomir. Na czuja kieruje się po prostu tam gdzie wyżej. Auto zostawiam przy przystanku autobusowym, ruszam stromo pod górę wśród domostw. Przy ostatnim zabudowaniu (Sołtys) szlak kieruje w głąb lasu, to dobry znak.

    img_0905

    Ścieżka mocno pod górę, na szczęście nie zbyt długo. Dwa zakosy, wyglądają jakby częściej gubiły niż kierowały 🙂  Na powrocie to będą  strategiczne miejsca do których będę wracać kilkukrotnie.

    img_0891

    Na szczycie rozpościera się widok obserwatorium astrologicznego. Kto to tam wtaszczył?

    img_0898

    Powrót szybki, pomijając niski poziom zaawansowania orientacji w terenie. J Człowiek chłonie oczami tak bardzo, że zapomina o wszystkim.

    Babia Góra, Królowa Gór Polski. To stwierdzenie, które zapadło mi w pamięci. Na szczycie zrozumiałem o co chodzi…

    Na szlak wychodzę zdecydowanie za późno. Dziesiąta rano to za późno? Otóż niedziela to podobnie oblegany dzień na szlakach jak piątek czy sobota, zwłaszcza w drodze na Babią, jak popularnie tu ją nazywają.

    Droga z Lipnicy Wielkiej zaczyna się około półtora kilometra od ostatniego przystanku autobusowego. Nie posiadając swojego środka lokomocji zapewniasz sobie ekstra klepanie asfaltu. Na szlak zielony (Główny Szlak Beskidzki) wchodzę lasem. Podejścia są ciężkie, dla niektórych to będzie ekstremum. Mam wrażenie że jestem tutaj zaledwie z garstką turystów. Po drodze wyprzedzam około cztery grupy, to tyle…

    Dalej droga staje się znaczniej znośna. Częściowo w cieniu krzewów, młodniki również pomagają. Rano miałem obawy co do mgły, teraz słońce jest niemalże nie do zniesienia. Na szczęście im wyżej tym częściej zawiewa. Po półtorej godzinie jestem na miejscu (PTTK 2:30’). Robię kilka zdjęć, przysiadam na chwilę. W drogę czas.

    img_0884

    Zbiegam ile można. Zdecydowanie zwalniam gdy mijam wcześniej wyprzedzane grupy, większość z nich jeszcze nie dotarła do szczytu. Zamieniam kilka słów z grupą z Zawoi, pytają o widoczność, która tego dnia jest znakomita.

    Zbiegam do auto w czterdzieści minut. Udało się zmieścić w dwóch godzinach. Czasu było wystarczająco aby się posilić, pomyśleć.

    img_0880

    PS: Zastanawiałem się co jest takiego tajemniczego, unikatowego w Babiej. Teraz już wiem, że nie ocenia się książki po okładce (tu: wybitność, wysokość).

  • Wstrzymywałem się ile mogłem. Najpierw Włóczykij, szczyty Korony, finalnie cały Główny Szlak Sudecki. Kiedyś trzeba ruszyć dalej!

    Korona Gór Polskich to obecnie 28 szczytów (w ramach przypomnienia). Większość z nich to szczyty Sudeckie. Przebieg szlaków, tras wcześniej wymienionych (z pominięciem Biskupiej Kopy) opisałem na łamach osobnych mini – artykułów z serii KGP cz…

    Przyszedł czas na Beskidy. Pojechał, ujrzał. Jest zauważalnie ciężej, każde pasmo ma swój własny urok. Atak na Beskid Mały (chyba tylko z nazwy) oraz Beskid Śląski przypadł na jeden dzień, chociaż było ciężko.

    beskidzachodni

    Czupel, najwyższy (prawie) szczyt Beskidu Małego. Wznosi się na 930 m n.p.m. Mój start przypadł na piątkowy poranek, tłumów brak. Nigdy wcześniej nie wizytowana przeze mnie Bielsko – Biała zrobiła wrażenie właśnie w momencie gdy stoję w połowie drogi na szczyt.

    img_0793

    Z jednej strony elektrociepłownia i kłęby dymu, z drugiej Straconka i inne stare, piękne dzielnice. Niebieski szlak wiedzie właśnie z owej dzielnicy, w miejscu gdzie ostatni przystanek linii miejskiej 11 kończy swój bieg. Nieopodal zaczyna się szlak, który zaprowadzi każdego chętnego na szczyt, przez Schronisko PTTK Magurka. Czas na drogowskazach to 1:40, mój również (w obie strony). Podbiegać to trzeba umieć (oczywiście miejscami). 🙂

    Skrzyczne, 1257 m n.p.m., Beskid Śląski. Szlak niebieski ze Szczyrku, tam też mnie jeszcze nie było. Czuje że ta Korona to wyjazd krajoznawczo – krajoznawczy. Podejście dróżką oznakowane doskonale, chociaż parking (samorób) bardzo mały. Tutaj również warto być wcześniej. Podejście tym szlakiem, przez Jaworzynkę, to nie lada wyzwanie (zamiast tego można wybrać szlak zielony spod skoczni narciarskiej w centrum).

    Jednak decyduje się na cięższy wariant. Na liczniku znowu około 2 godzin (PTTK). Trochę podbiegam, żwawo marszuję. Niedługo później jestem już pod schroniskiem. Zamawiam mocarną kawę i uciekam trochę wyżej aby zrobić zdjęcie ze szczytu.

    Zbiegam mocno i nie koniecznie po szlaku, co chwilę przecinam trasę kolejki gondolowej. Wsiadam do auto po 1:40 (w obie strony). To był szybki kurs…

    Staram się zobaczyć coś ekstra po drodze. Muzeum Zabawek… jakby gdzieś to widział, ale to jest jedno jedyne. Rzucają się w oczy coraz częściej wyrastające gdzieś z dziczy kościółki, cerkwie. Po woli ruszam na kwaterę. Trzeba się wyspać i wkrótce ruszać dalej.