Bonum Cursum

Savickis life journey

  • Liczba turystów na szlaku – 1 szt. Ja we własnej osobie.

    Mogielica jest często odwiedzanym szczytem, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej status przynależności do Korony Gór Polski. Czy zima jest dobrym okresem na podbój najwyższego szczytu Beskidu Wyspowego? Uważam, że nie ma tego złego…

    Szlak niebieski z Jurkowa, o czasie przejścia około trzech godzin, prowadzi dosyć mozolnie na szczyt. Warto jednak upewnić się czy idziesz w dobra stronę. 🙂 W końcu kij ma dwa końce. Wędrując w przeciwnym kierunku szlaku szczytuje się na Ćwilinie.  Tak straciłem odrobinę czasu…

    dav

    Ruszając na szlak chwilę po godzinie dziewiętnastej miałem obawy co do zbliżającego się rychle zmroku. Niepotrzebnie jednak. Okazało się, że trasa w umiarkowanie szybkim marszobiegu, skraca czas do około dwóch godzin w obie strony.

    Z wieżyczki widokowej niewiele można było zobaczyć. Dalej rozwidlenie szlaków prowadziło np. na Turbacz, do Limanowej, na Lubań. Mogielica to świetny punkt wypadowy na całodniową wycieczkę.

     

  • Duthie Park zachwyca. Co go wyróżnia? Zdecydowanie czystość. Jest świetnym miejsce na spędzenie popołudnia niezależnie od pogody. Przypomina Szczecińskie Błonia, tylko ludzi tutaj jakoś mniej. Może to tylko iluzja tego magicznego miejsca albo po prostu jego rozległy obszar…
    Nie sposób przejść obok. Dodatkowo Duthie Park Winter Garden. Byłem na przełomie roku 2016/2017. Szczerze polecam.

    Opóźniony wylot o jeden dzień sprawia, że ląduje na Dyce z głową pełną myśli. Informator wskazuje autobus nr 727, podróż do samego serca miasta.

    Przygoda zaczyna się jakieś dwadzieścia kilka przystanków dalej, gdzieś przy jednej z głównych ulic miasta.

    Aberdeen Maritime Museum znajduje się kilkaset metrów od dworca głównego w mieście. Trafisz tutaj idąc Guild st / Shiprow. Gratka dla fascynatów technologii morskiej i wydobywnictwa surowców mineralnych.

    mm.jpg

    Wzgórze zamkowe, punkt widokowy.  Rozciąga się tutaj widok na ujście rzek do morza Północnego oraz na zabudowania części granitowego miasta. Obraz ten nie napawał optymizmem (ad 2.2017). Kilkanaście jednostek pływających na stałe zacumowanych przy brzegu, całkowicie wyłączone z aktywności. Nie wiele się zmieniło (5.2017)…

    IMG_2710.JPGUnikalna architektura miasta, główna ulica, kultura.

    Aforyzm mawia: „skąpy jak Szkot”. Nieszczególnie jestem do tego przekonany :). Spotkałem się z ogromną życzliwością tych ludzi i jestem daleki od takiego myślenia. Prawdą jest, iż jako nacja bywają impulsywni. Uśmiech w kratkę. Czy my nie bywamy? 🙂

    Architektura sama w sobie jest wizytówką miasta. University of Aberdeen, Saint Machar’s Cathedral czy Castlegate to wyraźny dowód na istnienie granitowego miasta.

    PS: Nie odkryjesz nowych lądów, dopóki nie odważysz się stracić brzegu z oczu. Warto czasem stracić brzeg z oczu.

    IMG_2884

     

     

     

     

  • Jeden z ostatnich szczytów z mojej Korony Gór Polskich. Nie wiem w jaki sposób ominąłem ten Sudecki pik. Miałem wrażenie, że los specjalnie płata mi figla. W drodze w Bieszczady zatrzymał mnie korek na A4, zdecydowałem się zjechać do Prudnika, wszakże to niedaleko.

    Bez uprzedniego zakwaterowania ruszam do Jarnołtówka. Niedużej wsi nieopodal Prudnika. Już kiedyś próbowałem atakować szczyt właśnie stamtąd, udając się w przeciwnym kierunku…

    bc

    Tym razem nie było mowy o pomyłce, była godzina 19:00, dnia 26 kwietnia. Opady śniegu spowodowały powstanie kolejnej przeszkody/urozmaicenia na drodze do celu.

    Ruszam czerwonym szlakiem początkowo droga asfaltową, zaczynając przy lokalnym sklepie. Po chwili wygodna droga urywa się i wchodzimy na szuter. Ciurkiem spływa mały strumień powoli zalewając szlak u jego podstaw. Do Grzebienia, szczytu nieopodal Schroniska Pod Kopą, droga jest monotonna.

    IMG_20170426_200135.jpg

    Stamtąd już chwila dzieli od Biskupiej Kopy. Szlako-wskaz wskazuje tu ok. trzydzieści pięć minut.  Na górze jestem po około jedenastu. Po drodze zgubiłem szlak kilka razy, czego przyczyna było karczowanie drzew z oznaczeniami oraz bardzo słaba widoczność. Nie sposób jednak nie zauważyć wieży widokowej na szczycie.

    Pogoda w drodze powrotnej nie udało się rozwinąć. Nie mniej jednak skracam czas podróży z dwóch godzin piętnastu minut o około godzinę.  Niezły czas, biorąc pod uwagę warunki pogodowe.

    IMG_20170426_201313.jpg

    PS: Wycinka drzew dezorientuje. Latem, gdy śnieg odkryje częściowo wystające konary, trasa stanie się mało bezpieczna, atrakcyjna…

     

  • Na nowo odkryłem połączenie Szczecin – Warszawa, te szybsze. To wielki komfort móc pokonać ten (stosunkowo nieduży) dystans. Lot w obie strony to zaledwie kilkaset złotych (ok. 250-300), odpowiednio wcześnie kupiony. Niemniej jednak konkurencja nie śpi. ICC oferuję połączenie o zbliżonym czasie dojazdu (wliczając dojazd na i z lotniska, czas oczekiwania etc.)  oraz cena, są zbliżone. Nie rozwodząc się dłużej na ten temat, wybieram opcję LOT – u. Mam wrażenie mniejszego marnotrawstwa czasu. Może to tylko złudzenie…

    Fundacja Maraton Warszawski wprowadza od tego roku odznaki zasłużonych biegaczy Warszawskiej Połówki. Startujesz pięć razy – zostaniesz uhonorowany 🙂 . Niby nic a cieszy. Co prawda starty z królewskiego dystansu sienie liczą, lecz i tych połówek trochę się nazbierało. Odwołując słowa z marca zeszłego roku, planuje powrót w 2018 🙂 . To akurat będzie moją piąte Warszawskie 21,097(5) km.

    pwa17_01_ppw_20170326_105711_2.jpg

    Co do samego biegu: organizacyjnie świetnie bez zmian, Expo na najwyższym poziomie na Narodowy (bardzo dobre posunięcie, w przeciwieństwie do zeszłego Maratonu Warszawskiego), pakiety w dalszym ciągu do odebrania dzień przed startem (co nie dziwi) no i finalnie brak aż tak stromego podbiegu gdzieś na 19 – 20 km. 🙂

    Półmaraon Warszawski 3.2017.jpg

    PS: Powiśle ma w sobie to coś, zwłaszcza późnym wieczorem.

    „Gdy przyjdzie noc, to światła lśnią na Powiślu
    Drży lampami przystań, tonie w światłach Wisła”

    Sława Przybylska.

     

     

  • Nie bez kozery tytuł kończy się pytajnikiem. W tym roku warunki klimatyczne były bardzo zmienne, niekoniecznie odpowiednie do pory roku. Tak więc w styczniu i lutym śnieg był głównie w Tatrach, części Beskidów. Jego pozostałości tj. chlapa, można było spotkać na większości Polskich ulic, co było sprawka głównie ulewnych deszczów, opady zawitały również do stolicy Wielkopolski. Niestety na niekorzyść biegaczy (a może chodziło o świetna zabawę?). 🙂

    Zdjęcie:

    Start z działek nieopodal Wilda, wyglądało to niezbyt ciekawie już na samym początku. Wąsko, dużo kałuż. Nie miałem zamiaru omijać ani jednej bo nie po to tutaj przyjechałem, niemniej jednak miałem na oku innych biegaczy. Wiedziałem, że wzmożona czujność jest jak najbardziej na miejscu. Nie myliłem się. Mnóstwo przepychanek, kilka bluzgów, całkowicie zrozumiałe…

    Jednak ja sam świetnie się bawiłem. Po pierwszych stu metrach (100m!, tak, tak szybko) wiedziałem już, że buty nie wyjdą z tego całe więc po co psuć sobie frajdę. Zero ścinania i prosto przez błotnistą Łemkowyne Polski centralnej 🙂 .

    PS: (…) a może by tak nastepnym razem?

    Znalezione obrazy dla zapytania shoe mud