Bonum Cursum

Savickis life journey

  • Do Lądka – Zdroju wybieram się, ponownie, od dwóch lat. Zrządzenie losu, że termin pasował, jednak nie minąłem się z formą, natomiast zmęczenie po poprzednich eskapadach nie pozwala mi pobiec koronnego dystansu. Odbiór pakietu z Kinoteatru i szybkie studiowanie mapy trasy.

    dfbg

    Start wcześnie ran to zaoszczędzenie dystansu kosztem piekielnego słońca, które miało się pojawić kolejnego dnia. Tak jednak się nie stało. Ciemne chmury przysłoniły nieboskłon. Pozostała tylko walka z odwodnieniem i wysoka temperatura.

    dfbg2017 ultratrail68

    Sam dystans lekko się wydłużył, o kilka kilometrów. Nie mniej jednak było względnie przyjemnie. Czas na szlaku minął błyskawicznie. Warto było wracać, po raz kolejny.

    PS: Atmosfera festiwalu skłania do stawienia się większą grupą. 🙂

    aa.jpg

     

  • (…) i wcale nie trzeba było jechać do Wisły, Szczyrku czy Zakopanego a Czarnkowa w województwie Wielkopolskim. Profil trasy przypominający raczej bieg górski/mocny przełaj, miał zdecydowanie przełożenie na rzeczywistość. 🙂

    Pierwszy podbieg, stanowił tzw. dojazd skoczni czyli miejsce hamowania skoczków po oddanym locie, a stary punkt konstrukcyjny wyznaczał moment  rozpoczęcia startu dla większości biegaczy. 🙂

    Do wyboru dwa dystansy, jedna bądź dwie pętle. Nie ukrywam, że było warto.

    19985328_133043383956410_8112283981862404096_n(1)

  • Przygotowany do kolejnej podróży,przepakowując starą Salewe po powrocie z pracy, rozmyślam o tym jak to będzie. Co prawda długi lot nie napawa optymizmem ale korzystna zmiana strefy czasowej sprawia, że zaczynam coraz częściej myśleć o opuszczeniu apartamentu jeszcze w dniu przylotu. Zdrowy rozsądek podpowiada zostać jednak w ciepłym, tak też robię. Dawno opracowany plan podróży, którego punktem kulminacyjnym ma być Toronto Marathon, jest częściowo pusty. Cały jeden dzień do dyspozycji, typu: freestyle, lub po prostu odpoczynek.
    Za pewnik przyjąłem tym razem ograniczone użycie środków transportu, jednocześnie odpoczywając odpowiednio długo. Kilometraż zrobił wrażenie nawet na mnie :). Nie ukrywam, iż czasu na odpoczynek zdecydowanie brakowało, niemniej jednak satysfakcja gwarantowana.
    Dzień I Lot, apartament.
    Koszt biletu to zawsze cena indywidualna. Opłacając przelot na kilkanaście dni przed wylotem, byłem zmuszony dodać kilka złotych. Dodatkowo klasa Premium to kolejny wydatek. Komfort niewiele wyższy, ale jednak. Polski przewoźnik oferuje przelot bezpośredni z Warszawy, oscylujący w granicach trzech tysięcy złotych.

    IMG_20170511_140844.jpgNa pierwszy rzut oka, nocą, Old Cabbagetown nie wygląda na przyjazna strefę. Zmieniam zdanie już kolejnego poranka. Klimat multi- kulti nie jest moim ulubionym, jednak tutaj znaczenie tej frazy nabiera innych kształtów.  Kosmopolityzm Queen City zdaje się być taki nieeuropejski. Przejawia się ogromna otwartością, chociaż wstępnie może razić w oczy 🙂 .

    Dzień II Bogactwo Chinatown, Spadina Ave

    Na Spadine trafisz praktycznie z każdego zakątka Toronto.  Jest to tylko jedna z wielu ulic niemalże całkowicie opanowanych przez Azjatów, głównie Chińczyków.  W samym centrum istnieją dwie takie lokacje. Szacuje się, że z ponad dwu i pół milionowej populacji, aż 15%  to właśnie obywatele Państwa Środka.

    Czego szukać w tym ogromnym areale? Czego się spodziewać po tym miejscu? Udajemy się po przyszły obiad 🙂 Jest tam absolutnie wszystko czego dusza zapragnie..

    Szkoda, że nie udało się zrobić więcej zdjęć w największym w China Town markecie. Zbyt duży tłok, całkowicie zrozumiałe. Życie w wielki mieście wymaga niekiedy pośpiechu. Mijam kasjerkę, zakupy trwają dosłownie chwilę, nikt się nie zatrzymuje przy sklepowych półkach. Jakby każdy produkt ma tutaj swoje miejsce, dokładnie te a nie inne. Większość klientów już wie po co tutaj przyszła.

    Waham się chwilę przy wyborze półproduktu, widzę lekką nerwowość w oczach starszej Pani. Pewnie pomyślała: To nie nasz, kupuj już i wychodź. Nic z tego, po chwili odwdzięcza nieśmiało uśmiech. 🙂

    bty

    Cena zestawu 3,40$. Zabieramy się za zestaw przed-treningowy.

    PS: China Town Market – Location: Spadina Avenue and Dundas Street West.

    Czystość, świeżość i tanizna 🙂

    Don’t forget to stop by Chinatown!

     

     

     

     

  • Komunikat przedstartowy obfituje w ciekawe informacje. Organizator oznajmia o wysokiej liczbie startujących w biegu głównym, co prawda nie jedynego, oraz nie największego pod każdym chyba względem maratonu w Toronto. Kilka miesięcy później odbywa się Waterfront w większości przecinający ścieżki Lake on Shore w bliskim sąsiedztwie jeziora Ontario.

    bty

    Na starcie jednak nie ma tłoku. Okazuje się, że pogoda zweryfikowała liczbę startujących. Dodatkowa ta niespotykana godzina startu – 07:30… Pogoda również nie jest łaskawa. Temperatura powietrza w przedziale 0 – 4 C. Zapowiadają lekkie opady deszczu.

    mapa.jpg

    Jeśli chodzi o samą trasę to miało być płasko, ale sam królewski dystans okazał się hilly. Kilkadziesiąt niedługich, stromych podbiegów wzmacnia wyrastającą znikąd ściana, na szczęście gdzieś na ok. 40 km trasy. Tutaj nie było już miejsca na odpuszczanie. 🙂

    Podsumowując, wady organizacyjne są zawsze! Każdy widzi różne, inne. Wiele osób potwierdziło moje zdanie.

    • Expo w przededniu zawodów było co najmniej zubożałe, co odzwierciedliła ilość odwiedzających.
    • Start i meta oddalone od siebie o kilka kilometrów.
    • Brak ciepłego, nawet drobnego, poczęstunku na mecie.
    • Pakiet startowy oscylujący w granicach CAD 115, również nie obfitujący w podarki 🙂 ,

    lecz:

    • świetna atmosfera, brak sztucznego tłoku, widoki…

    Mówią, że nie można mieć wszystkiego. Ważne jest by cieszyć się małymi rzeczami. Co wiec sprawiło, iż polecił bym stanąć na linii startu tego biegu każdemu?  Kolekcjonuj chwilę, nie rzeczy. 

    PS: Kusi ten Waterfront. Data 22.10.2017 jak najbardziej brana pod uwagę. Póki co cel drugiego kwartału wykonany. 🙂

    tor.jpg  

  • Pogoda bywa nieprzewidywalna. Dlatego i tym razem miałem nadzieję, że prognozy na deszczowy tydzień się nie sprawdzą. Niestety, nie miałem szczęścia. Wielodniowe opady spowodowały podtopienia Małopolskich i Podkarpackich dolin, więc postanowiłem pakować plecak i zabierać się z  TPN – u.

    18278260_2142299369329720_3830086781988523022_o

    W drodze powrotnej, nie mogło być inaczej, odwiedzam Kraków i Expo Cracovia Maraton – u, który miał się odbyć w przeciągu dwu dni. Salon wystawowy, z roku na rok, sprawia wrażenie coraz mniejszego. Niemniej jednak każdy znajdzie coś dla siebie 🙂 .

    Start Nocnej Dychy ma miejsce w piątek poprzedzający największe cykliczne święto biegania w Krakowie – Cracovia Maraton. Start zaplanowany na godzinę 21:00 nie zwiastuje poprawy pogody. Przyglądam się hotelowemu oknu jakby coś miało się zmienić…

    Na starcie mnóstwo ludzi. Niektórzy z nich,jak podsłuchałem, mniej więcej dobę później, pobiegną klasyczna Cracovie. Sporo wrażeń jak na jeden weekend. 🙂

    PS: Nie ma mowy o wymówkach, w końcu szczęście ma różne oblicza. Po kilku dniach spędzonych na Tatrzańskich szlakach tym bardziej nie żałuje tego startu. Mimo niezadowalającego czasu, również spowodowanego lekkim podtopieniem ścieżki na Błoniach, bardzo satysfakcjonujące uczucie. Wiedz, którym ludziom towarzyszy szczęście, aby z nimi przestawać, a którzy są nieszczęśliwi, aby od nich uciec.