Eskapada do kraju spod znaku Klonowego Liścia.

Przygotowany do kolejnej podróży,przepakowując starą Salewe po powrocie z pracy, rozmyślam o tym jak to będzie. Co prawda długi lot nie napawa optymizmem ale korzystna zmiana strefy czasowej sprawia, że zaczynam coraz częściej myśleć o opuszczeniu apartamentu jeszcze w dniu przylotu. Zdrowy rozsądek podpowiada zostać jednak w ciepłym, tak też robię. Dawno opracowany plan podróży, którego punktem kulminacyjnym ma być Toronto Marathon, jest częściowo pusty. Cały jeden dzień do dyspozycji, typu: freestyle, lub po prostu odpoczynek.
Za pewnik przyjąłem tym razem ograniczone użycie środków transportu, jednocześnie odpoczywając odpowiednio długo. Kilometraż zrobił wrażenie nawet na mnie :). Nie ukrywam, iż czasu na odpoczynek zdecydowanie brakowało, niemniej jednak satysfakcja gwarantowana.
Dzień I Lot, apartament.
Koszt biletu to zawsze cena indywidualna. Opłacając przelot na kilkanaście dni przed wylotem, byłem zmuszony dodać kilka złotych. Dodatkowo klasa Premium to kolejny wydatek. Komfort niewiele wyższy, ale jednak. Polski przewoźnik oferuje przelot bezpośredni z Warszawy, oscylujący w granicach trzech tysięcy złotych.

IMG_20170511_140844.jpgNa pierwszy rzut oka, nocą, Old Cabbagetown nie wygląda na przyjazna strefę. Zmieniam zdanie już kolejnego poranka. Klimat multi- kulti nie jest moim ulubionym, jednak tutaj znaczenie tej frazy nabiera innych kształtów.  Kosmopolityzm Queen City zdaje się być taki nieeuropejski. Przejawia się ogromna otwartością, chociaż wstępnie może razić w oczy 🙂 .

Dzień II Bogactwo Chinatown, Spadina Ave

Na Spadine trafisz praktycznie z każdego zakątka Toronto.  Jest to tylko jedna z wielu ulic niemalże całkowicie opanowanych przez Azjatów, głównie Chińczyków.  W samym centrum istnieją dwie takie lokacje. Szacuje się, że z ponad dwu i pół milionowej populacji, aż 15%  to właśnie obywatele Państwa Środka.

Czego szukać w tym ogromnym areale? Czego się spodziewać po tym miejscu? Udajemy się po przyszły obiad 🙂 Jest tam absolutnie wszystko czego dusza zapragnie..

Szkoda, że nie udało się zrobić więcej zdjęć w największym w China Town markecie. Zbyt duży tłok, całkowicie zrozumiałe. Życie w wielki mieście wymaga niekiedy pośpiechu. Mijam kasjerkę, zakupy trwają dosłownie chwilę, nikt się nie zatrzymuje przy sklepowych półkach. Jakby każdy produkt ma tutaj swoje miejsce, dokładnie te a nie inne. Większość klientów już wie po co tutaj przyszła.

Waham się chwilę przy wyborze półproduktu, widzę lekką nerwowość w oczach starszej Pani. Pewnie pomyślała: To nie nasz, kupuj już i wychodź. Nic z tego, po chwili odwdzięcza nieśmiało uśmiech. 🙂

bty

Cena zestawu 3,40$. Zabieramy się za zestaw przed-treningowy.

PS: China Town Market – Location: Spadina Avenue and Dundas Street West.

Czystość, świeżość i tanizna 🙂

Don’t forget to stop by Chinatown!

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s