Bonum Cursum

Savickis life journey

  • „Na północy ludzie są inni” – opowiada z uśmiechem na twarzy jedna z lokalnych, zatrudniona w wielkiej firmie olejarskiej. „Tutaj życie płynie wolniej” – dopowiada. Owładnięty jej opowieścią na temat jednej z wielu atrakcji Bronnoy, postanawiam na kilka dni przed przybyciem do miejsca docelowego zaplanować ten krótki wypad.

     

    Hotele grupy Thon w Norwegii udostępniają swoim gościom rowery, niestety akurat nie ten. Z dwuosobowego team-u zostaje wiec tylko ja i około trzydziestu kilometrowa trasa pofałdowanym terenem, głównie asfaltowym.

     

    Czy nie należałaby się chwila wyjaśnienia? Skąd akurat tam „przestrzelona góra”?

    Legenda głosi:

    ” Pewnego razu siedem nagich sióstr, kapiących się w zimnych, krystalicznie czystych wodach Norwegii, zostało dostrzeżonych przez Hestmannen-a, jeźdźca konnego, która zapragnął je posiąść. Dostrzegłszy zbliżającego się najeźdźcę kobiety zaczęły uciekać, a sześć z nich schroniło się na sąsiedniej wyspie. Siódma natomiast uciekała dalej, nie dając szans Hestmannen-owi, która postanowił dosięgnąć ją strzałą. Przypadkowy widz, zauważając to, rzucił swój kapelusz aby ją ratować” i wtedy właśnie ów torghatten upadł zamieniając się w górę.  🙂

    Znalezione obrazy dla zapytania De syv søstre
    De Syv Sostre – wzgórz Siedmiu Sióstr

    Szlak: zaczynając z lotniska lub centrum miasta kierując się w stronę największego, widocznego z każdej niemal części miasta, stromego mostu.  Dalej, przez około pięć kilometrów szlako-wskazy prowadzą dosyć zrozumiale. Dalej warto sugerować się numerem drogi: Fv54 lub gospodarstwem rolnym: Gullvika.

    Ostatnie osiemset metrów trasy to strome podejście na koniec szlaku.

     

  • Ostatnie długie wybiegania miałem za sobą pod koniec maja tego roku. Wszystko to z zamysłem spontanicznego startu w weekendowym, czerwcowym maratonie, bez określonej wcześniej lokalizacji. Organizm, niemniej jednak, potrzebuje regeneracji. Na rywalizacji w biegu pięciu kilometrowym się skończyło, a rozsądek przeważył. Trenując długo i na tempie postanowiłem przy okazji odwiedzić miejsce mi dobrze znane, choć nigdy nieudokumentowane, ale zanim o tym to najpierw…

    Dlaczego jednym się opłaca a drugim nie zawsze? 🙂 Jak to możliwe,że zapiszesz się w dniu zawodów, za bardzo niską opłatą startową, otrzymasz support żywieniowy po biegu oraz szereg pamiątek? Długo by się rozpisywać i bezowocnie drążyć temat, ACZKOLWIEK MOŻNA! 🙂

    Organizatorzy 4. Sanprobi Maratonu Szczecińskiego podjęli się wyjątkowego wyzwania. Niesprzyjające warunki klimatyczne, zagwozdka związana z trasą, nieprzychylności (wszelakie) związane z opcjami organizacyjnymi (zostawiając te sprawy w spokoju). Właśnie dlatego należą im się brawa. Zwyczajnie – ponieważ IM SIĘ CHCIAŁO. 🙂

    fun run 2018 sanprobi Szczein 2.jpg

    Foto: Dulny Foto, Jarosław Dulny.

    Szacunek dla śmiałków, którzy kolejnego dnia postarali się aby przełamać własne bariery, głownie związane z wysoką temperaturą, stając na mecie pełnego maratonu. Oczywiście bez odpowiedniej organizacji i wolontariatu było by znacznie trudniej.  🙂

     

     

     

     

     

  • Swój pierwszy dedykowany wyjazd, do małej urokliwej miejscowości Sobótka w województwie Dolnośląskim, organizowałem już w roku 2013. Zamiarem moim było zapoznanie się z topografia przedgórza sudeckiego oraz jego najwyższego szczytu, nie bez kozery wyróżnionego przez PTTK i dołączonego do grona szczytów Korony Gór Polskich. Tym razem jednak inaczej niż zwykle, z pominięciem trzech wiosennych Półmaratonów Ślężańskich, jadę z zamysłem obcowania na wysokościach.

    IMG_0203.JPG

    Co prawda niebyt długi był ten wyjazd, niemniej jednak bardzo owocny, a sam szczyt widziałem jakieś dziesięć sekund, masyw oraz pogoda były niekoniecznie korzystnie dla piechurów .

    sleza2.JPG

    Za każdym razem gdy wracam w Dolnośląskie mam wrażenie, że jestem tutaj pierwszy raz. Nie mam na myśli tak oczywistych miejsc (zatem również ciekawych) jak rynek we Wrocławiu, Zamek Książ czy Kościół Pokoju w Świdnicy, a właśnie tych małych i niezwykle urokliwych, nieco na uboczu miejscowości.

    IMG_E0207.JPG

    Po pakiecie startowym, może z wyjątkiem medalu otrzymanego na mecie, niewiele pozostało aczkolwiek wspomnienie tego miejsca pozostanie niejedno. Mam wrażenie, że to właśnie ta ewokacja sprawia, iż co roku bywam w Sobótce, mimo że prawie nigdy tego nie planuje.

     

  • Rok 2018 zaczynam z przytupem. Pod koniec drugiego tygodnia udałem się, do znanego mi, Krościenka nad Dunajcem. Miała tam miejsce zimowa wersja Triady Biegowej organizowana przez lokalnych zapaleńców. To odpowiednik majowego biegania na pograniczu trzech pasm górskich: Gorców, Pienin i Beskidu Sądeckiego. Moc wrażeń! Do wyboru dwa dystanse: Maraton, Ultra. Jak jechać to po całości 🙂

    Dzień I

    Gorce – start w Grywałdzie, dystans 16 kilometrów, Lubań podzielił trasę niemalże po środku, jest to tez najwyższy punkt. Lud, śnieg i błoto… a do tego perfekcyjna pogoda 🙂

    Pieniny – start w Krościenku n. D., dystans 11 kilometrów, sporo pod górę  i mnóstwo błota. Smaczku sprawie dodaje fakt rozpoczęcia biegu w totalnych ciemnościach.

    Zdjęcie użytkownika Maciej Majda.

    Dzień II

    Beskid Sądecki – najdłuższy dystans, ok. 33 kilometry,znaczne pogorszenie pogody i widoczności.  Mocno pod górę i to nie jeden raz! Masyw Przechyby zwieńcza ten bieg, stamtąd już tylko w dół, prosto nad Dunajec.

    Z żalem wyjeżdżałem. W maju planuje powrót, aby dopełnić założonego już w zeszłym roku celu.

    Zdjęcie użytkownika Triada - etapowy bieg górski.

  • Natłok pracy, obowiązków… W bieżącym roku nie za dużo było tego startowania. Mimo to, udało się przebiec ok dwa tysiące kilometrów oraz przejechać prawie trzy i pół tysiąca kilometrów rowerem.
    Lista startów z roku 2017:

    VII Wildecka Dziesiątka
    12. PZU Półmaraton Warszawski
    Bieg Nocny w Krakowie
    GoodLife Fitness Toronto Marathon
    I Bieg Pod Skocznię Narciarciarską w Czarnkowie
    Ultramaraton w ramach Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich
    Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej
    IV Wieczorny Bieg Niepodległości w Szczecinie

    L. km w biegu 2800

    L. km na rowerze 3500