Eko biegi notują spore zainteresowanie pośród biegaczy, chodziarzy, kijkarzy. Jeszcze kilka lat temu mało kto słyszał o takich wydarzeniach. Czyżby nie było takiej potrzeby? Lub po prostu nie było na to mody? Być może, jednakże co nie szkodzi to nie powinno przeszkadzać innym. W szczecinie mamy również swoje eko – biegi takie jak lokalne ploggingi.
Plogging to termin wymyślony przez Erika Ahlströma, odnoszący się do czynności zbierania śmieci podczas biegania. Jest to kontynuacja szwedzkiego terminu plocka upp, co oznacza „odbierać” i biegać. Przyjemne z pożytecznym. Zatem plogging oznacza, podnieś i uciekaj. Zbierasz śmieci, które widzisz po drodze, wkładasz do worka na śmieci i biegniesz dalej.
W Szczecinie, w przeciągu roku, odbywa się kilka takich biegów. Ciekawość nie pozwoliła mi przejść obojętnie chociażby obok jednego z nich. Eko Bieg na Kijewie zaliczony na piątkę.
Po niezwykle trudnej trasie w tym roku odbywał się Chojnik Maraton w ramach Sudeckiego festiwalu ludzi gór i takich tam. Wypadłem z obiegu albo naprawdę trasa zyskała miano sadystycznej nie tylko ze względu na wzniesienia ale i na trudne zbiegi. Jednym słowem – masakra czyli coś czego biegacz teraz szuka, ale chyba jednak nie każdy. Było to świetne przetarcie przed Ultrakotliną na dłuższym dystansie.
Tym razem kije biegowe sprawdziły się doskonale. To te same, które woziłem dosyć długo w aucie, bezczynnie. Stary sprzęt wraca do łask. To może i stare nawyki wrócą? 🙂
W trasie maratonu, gdzieś w okolicy Śnieżnych Kotłów.
Na niedługiej pętli dookoła kąpieliska Arkona w Szczecinie od kilku lat odbywa się bieg ponadDobowy. Na zacienionej i dobrze oznakowanej trasie spotkało się sporo fanów długiego biegania. Chociaż większość z nich kończyło bieg w okolicach minimalnej kwalifikującej jaka było pięć kilometrów.
W tym czasie udało się nakręcić świetna treningowa trzydziestkę i sobota należała do udanych. Długie wybiegania skończone i reszta dnia na plus. Szkoda tylko, że przytrzymałem do maratonu.
W podszczecińskich lasach co roku odbywa się marsz dookoła miasta. Tym razem piechurzy obrali trasę w okolicach Puszczy Bukowej. Dostępny było kilka tras włącznie z przejściem nocnym. Podbieganie niedozwolone, więc hamulec ręczny zaciągnięty.
Wybrałem się na marsz sam. Zdziwienie organizatora niemałe. Jak to sam? Nawigujesz, robisz tempo i logistycznie liczysz tylko na siebie i tylko do siebie masz pretensje 🙂
Zdążyły mi się dwie dosyć spore pomyłki, ale komu się to nie przytrafia. Mało kto kończy rajd na orientacje bez faux pas. Po kilku, na szczęście nie kilkunastu, godzinach marszu docieram na metę wyrypy.
Jezioro Szmaragdowe w Szczecinie. Tutaj zaczynamy i kończymy rajd.
Nic nie jest bardziej zaskakujące w tym temacie jak samo to, że cos takiego istnieje. Wcześniej nie? Nazywało się inaczej? Dla nas w dalszym ciągu pozostaje to pasją, bo jeść i podróżować to świetne połączenie.
Gdzie wypić kawę w Pradze
Najsłynniejsze kawiarnie Pragi, niektóre otwarte już pod koniec XIX wieku, to Cafe Savoy, Cafe Imperial oraz Grand Cafe Orient. Większość znajduje się w ścisłym centrum miasta. W każdej z nich poczujesz klimat dwudziestolecia międzywojenego i usiądziesz na miejscu nigdyś zajętym przez znanych artystów, naukowców i możnych tego świata.
Przed wejściem do ulubionej kawiarni w Pradze. Siedzę na miejscu Jara Cimrmana.
Zjeść i napić się w Czeskiej atmosferze
„Picie piwa w pubach ma dobry wpływ na zachowanie czeskiego społeczeństwa, bo piwo zawiera mniej alkoholu niż np. wino, wódka czy whisky, więc pogawędki polityczne ludzi w pubach są mniej szalone” – miał rzec prezydent Czeskiej Republiki sp. Vaclav Havel.
Mieszkańcy tego kraju pija najwięcej piwa na całym świecie a do tego kultura ta jest odmienna od naszej. Nie ma się co dziwić. Piwo tutaj jest tańsze niż woda butelkowana. Są też twórcami słynnego Pilznera powstającego nieopodal Pragi.
Tradycyjne bary serwują tylko jedną markę piwa. Sprawdź, który znak wisi na zewnątrz pubu przed wejściem, ponieważ możesz utknąć z tą marką piwa którego nie lubisz. 🙂 Ponieważ niektóre tradycyjne bary mają tylko jeden rodzaj piwa z beczki, kelnerzy często przynoszą rundy do twojego stołu bez pytania. Nie dajcie się zbytnio namawiać. U Fleka, czyli nieopodal słynnego zegara zgaduje się chyba najsłynniejszy pub.
U Fleku, na dziedzińcu.Tak mniej więcej trzeba wyglądać wychodząc od Fleka. Powyżej zabytkowy zegar.
Bar mleczny do syta!
Niby do syta a można się naciąć. Na samym wejściu otrzymuje się kartę wstępu, każdy! Po jej zgubieniu kara 500 koron. Na jakiej ewentualnie podstawie nie uzyskaliśmy odpowiedzi ale na pewno praktyki Koruny bardzo łatwo można popaść w marazm związany z cenami. Są one wyższe niż w większości barów mlecznych a obiad dla dwóch osób to już koszt powyżej 120 złotych. Fenomen baru mlecznego jako taniego, smacznego i świeżego raczej upadł już dawno. Zauważyliśmy jeszcze wiele innych nieuczciwych praktyk, których wolałbym nie przybliżać. Odhaczone, zapomniane.
W końcu, oczekiwany i poszukiwany w całej Pradze knedlik.
Zjadłem w Pradze to co zaplanowałem, o czym od dawna marzyłem. Jeśli chodzi o napitki nie było zaskoczenia. Świetne piwo i nalewki z wręcz wylewających się z kamienic pijalni typu U Szwejka nie zawodzą, a sam wybór jest szeroki. Co do kawiarni i restauracji sprawa mocno komercyjna, ale tak już jest wszakże Praga to jedna z najczęściej odwiedzanych stolic Europy.
Kolejny przystanek regeneracyjnyLody twarogowe, rzadkość w tych czasach