Wracam myślami do momentów z pierwszego kwartału obecnego roku. Kwiecień powoli sie kończy, kilka ciekawych wyjazdów za nami, głównie w granicach kraju. U nas tez jest pieknie i ciekawie. Warto było odkurzyć książeczkę GOT. Swoją drogą, czy jest jeszcze ktoś kto zbiera punkty? Na szlakach praktycznie nie zauważa się już takich osób. W ramach przypomnienia dla zainteresowanych:
Ciężko określić plan kiedy cel się przesuwa na nieokreśloną datę. Na przetarcie Recordowa czyli Maniacka w Poznaniu. Powrót po latach na Mate.
„ Jak wiecie decydowały czasy netto. Zwycięzcą historycznej i bardzo wyjątkowej 17 Recordowej Dziesiątki oficjalnie został Michał Wójcik ( KS AZS AWF Wrocław / Wosiek Team) z czasem 31:31! Natomiast najlepszą biegaczką wśród kobiet była Joanna Woźniak (RAZ Szczecin/KIA POLMOTOR RUNNING TEAM) uzyskując czas 35:18 ! Składamy wielkie gratulacje ! Daliście nam niesamowitą pozytywną energię a wasze rekordy życiowe wręcz nas zaskoczyły ! Ależ to były piękne chwile. ”
Tak wiele i zarazem niewiele działo się w tym roku. W dalszym ciągu liczę na happy end. Rząd raczej nie przystanie na zorganizowanie startów około świątecznych, być może nawet noworocznych. W każdym razie z wyjątkiem kilku startów na początku roku oraz kilku wirtualnych, wieszak na medale raczej nie zmienił swojego kształtu. CO jeszcze działo się w tym roku?
Chyba najważniejsza impreza, jaką bez wątpliwości miały byc Igrzyska Olimpijskie w Tokio, nie odbyła się . Została przeniesiona na 2021 rok (prawdopodobnie) wraz z kilkoma innymi znaczącymi imprezami takimi jak Lekkoatletyczne ME w Paryżu.
Największe światowe maratony również się nie odbyły. Imprezy które odbywały się nieprzerwanie od lat (nawet w czasie II Wojny Światowej) zostały zatrzymane przez pandemie. Specjalnie nie przytoczę definicje wcześniej użytego słowa…
Broń musiały złożyć między innymi Boston, Tokio czy Boston, które przeniosły większość uczestników na start wirtualny lub pozwolą wystartować w przyszłym roku. Wiele małych, klimatycznych imprez również sie nie odbyło.
Zaskoczyła Warszawa. W mieście stołecznym odbył się, co prawda okrojony, ale jednak maraton. To była inicjatywa skierowana do uszczuplonej części sportowców. Wykorzystał to Paweł Kosek wygrywając z czasem 2.23.14. Szansa jak nigdy, wykorzystana.
Co z moimi startami? Nad tymi wirtualnymi nie ma się co rozwodzić. Realnymi? Raczej dużo tego nie było. Dokładnie pare. Do końca sezonu nie zanosi się na zmiany. Czas ten za to obfitował w całkiem niezłe treningi, trzeba było zejść na ziemie i nauczyć się żyć z obecną sytuacją. Górskich wędrówek sobie nie odmawialiśmy ale raczej klepało się asfalt.
Na stadionie im. Ireny Szewińskiej w Karpczu. Padało niemiłosiernie.
Kilometraż w tym roku odpowiedni do sytuacji. Sporo siedziało się w domu, na szczęście odgrzebałem stare zapiski i okazało się, że od czerwca można też sporo nabiegać. Na zimę raczej nie czekałem…
Na koniec roku rozczarowań nie było końca. MP w maratonie w Dębnie odwołano, natomiast włodarze Oleśna w Opolskim podjęli rękawice. Kolejna szansa dla młodych adeptów biegania (nie czytaj niedoświadczonych). Wygrywają Aleksandra Lisowska i Kamil Jastrzębski. Niestety o minima Olimpijskie przyjdzie czas wiosną.
Agroturystyka rozkwita dosyć mocno w czasie pandemii. Karpniki na Dolnym Śląsku nie są popularnym miejscem na wypoczynek, no chyba że wspinasz się lub po prostu trafisz tutaj przez przypadek. Mała miejscowość z wieloletnią tradycją wspinaczkową leży u podnóża Husyckich Skał.
Husyckie Skały (Kutschenstein) (545 m n.p.m.) – to okazałe granitowe urwisko z 20 metrowymi skalnymi ścianami. Choć znajdujemy się na 20 metrowej skalnej wychodni krajobraz jest ograniczony. Drzewa przesłaniają widok na Kotlinę Jeleniogórską ale Sokolik Duży prezentuje się w pełnej krasie.
Marsz na wcześniej wymienioną Krzyżną Górę to zaledwie kilkadziesiąt minut, żółtym szlakiem przez Schronisko PTTK Szwajcarka. Widoki rekompensują zmęczenie. Jeden z lepszych widoków Rudaw Janowickich.
Widok z Krzyżnej Góry w Czerwcu 2020
Widok z Krzyżnej Góry w Czerwcu 2020
Widok z Krzyżnej Góry w Czerwcu 2020
Widok na Karpniki
Karpniki to również świetna baza wypadowa na Skalnik. Ostatni raz w trakcie Przejścia Kotliny Jeleniogórskiej nie miałem możliwość fotografowania masywu, byłem tam już po zmroku. Zaledwie dwadzieścia jeden kilometrów w obie strony, głównie żółtym szlakiem w kierunku Bukowca.
Karpniki, w drodze na Skalnik
Widok na kościół w Karpnikach
W drodzę na Skalnik, tuż za Krogulcem
Skalnik 945 m n.p.m.
W drodze powrotnej, Jelenia góra – deptak.
Turystów odwiedzających jeleniogórski rynek może zainteresować stojący na fragmencie torów przy ratuszu czerwony tramwaj. Znajduje się tu od czerwca 2005 r. i ma przypominać, że Jelenia Góra, Cieplice, Sobieszów i Podgórzyn miały przez kilkadziesiąt lat komunikację tramwajową, ale przede wszystkim pełni rolę kiosku z pamiątkami, pocztówkami, mapami.
Przystanek Ratusz, sklep z pamiątkami, godny polecenia
P.S. Gdzieś w drodze powrotnej, niedaleko Mysłakowic. :*