Podsumowanie 2020 roku

Tak wiele i zarazem niewiele działo się w tym roku. W dalszym ciągu liczę na happy end. Rząd raczej nie przystanie na zorganizowanie startów około świątecznych, być może nawet noworocznych. W każdym razie z wyjątkiem kilku startów na początku roku oraz kilku wirtualnych, wieszak na medale raczej nie zmienił swojego kształtu. CO jeszcze działo się w tym roku?

Chyba najważniejsza impreza, jaką bez wątpliwości miały byc Igrzyska Olimpijskie w Tokio, nie odbyła się . Została przeniesiona na 2021 rok (prawdopodobnie) wraz z kilkoma innymi znaczącymi imprezami takimi jak Lekkoatletyczne ME w Paryżu.

Największe światowe maratony również się nie odbyły. Imprezy które odbywały się nieprzerwanie od lat (nawet w czasie II Wojny Światowej) zostały zatrzymane przez pandemie. Specjalnie nie przytoczę definicje wcześniej użytego słowa…

TCS New York City Marathon on Twitter: "The 2020 #TCSNYCMarathon, set to  take place on Nov. 1, has been canceled due to coronavirus-related health  and safety concerns. Registered runners will be contacted

Broń musiały złożyć między innymi Boston, Tokio czy Boston, które przeniosły większość uczestników na start wirtualny lub pozwolą wystartować w przyszłym roku. Wiele małych, klimatycznych imprez również sie nie odbyło.

Zaskoczyła Warszawa. W mieście stołecznym odbył się, co prawda okrojony, ale jednak maraton. To była inicjatywa skierowana do uszczuplonej części sportowców. Wykorzystał to Paweł Kosek wygrywając z czasem 2.23.14. Szansa jak nigdy, wykorzystana.

Co z moimi startami? Nad tymi wirtualnymi nie ma się co rozwodzić. Realnymi? Raczej dużo tego nie było. Dokładnie pare. Do końca sezonu nie zanosi się na zmiany. Czas ten za to obfitował w całkiem niezłe treningi, trzeba było zejść na ziemie i nauczyć się żyć z obecną sytuacją. Górskich wędrówek sobie nie odmawialiśmy ale raczej klepało się asfalt.

Kilometraż w tym roku odpowiedni do sytuacji. Sporo siedziało się w domu, na szczęście odgrzebałem stare zapiski i okazało się, że od czerwca można też sporo nabiegać. Na zimę raczej nie czekałem…

Na koniec roku rozczarowań nie było końca. MP w maratonie w Dębnie odwołano, natomiast włodarze Oleśna w Opolskim podjęli rękawice. Kolejna szansa dla młodych adeptów biegania (nie czytaj niedoświadczonych). Wygrywają Aleksandra Lisowska i Kamil Jastrzębski. Niestety o minima Olimpijskie przyjdzie czas wiosną.

– Mimo, że podbiegi były łagodne, to długie, a to naprawdę mocno dawało w kość. Żeby zrobić minimum olimpijskie, trasa musiałaby być płaska i prowadzona równym tempem – mówi Kamil Jastrzębski. – Ale jestem bardzo szczęśliwy, że pobiłem rekord życiowy o 3,5 minuty i zdobyłem mój pierwszy tytuł mistrza Polski, do tego na królewskim dystansie!

Dla nas końcówka tego roku miała przynieść start zagraniczny, trzeba będzie poczekać na lepsze czasy.

PS A.D. 2020 około 3000 km. Trzeba będzie do tego siąść bliżej końca roku i zliczyć dokładnie.

PSII Na osłodę, piękny medal z Tucholi. Jeszcze z tego roku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s