Kończąc 2025 rok, coraz częściej łapię się na tym, że patrzę wstecz aż do 2015. Dziesięć lat różnicy to niby tylko liczba, a jednak cały inny świat. Inne tempo życia, inne ambicje, więcej spontaniczności i mniej kalkulowania. Wtedy wszystko wydawało się prostsze, a jednocześnie bardziej intensywne.
Tamten rok był dla mnie wyjątkowy sportowo. Świetne starty, poczucie formy i głód kolejnych wyzwań. Spełniłem jedno z większych marzeń. Pobiegłem Chicago Marathon. USA, ogromna impreza, tłumy kibiców i świadomość, że jest się częścią czegoś naprawdę wielkiego. Do dziś pamiętam emocje na starcie i satysfakcję na mecie. Za wielką wodą…

Był też Ultramaraton Hrabstwa Kłodzkiego. Jedyny ultra, w swoim rodzaju. Trudny, wymagający, momentami brutalny, ale niesamowicie uczący. Tam zrozumiałem, jak daleko można zajść, kiedy głowa nie odpuszcza oraz jak dobiec z jednym butem blisko 70km. 🙂
Dziś, w 2025 roku, mam inne priorytety i inne spojrzenie na bieganie i życie. Ale wspomnienia tamtych lat wracają z ciepłem. Przypominają mi, skąd jestem, ile już przeszedłem i że warto czasem zwolnić, spojrzeć wstecz i docenić drogę, a nie tylko cel.



Dodaj komentarz