Ostatnie długie wybiegania miałem za sobą pod koniec maja tego roku. Wszystko to z zamysłem spontanicznego startu w weekendowym, czerwcowym maratonie, bez określonej wcześniej lokalizacji. Organizm, niemniej jednak, potrzebuje regeneracji. Na rywalizacji w biegu pięciu kilometrowym się skończyło, a rozsądek przeważył. Trenując długo i na tempie postanowiłem przy okazji odwiedzić miejsce mi dobrze znane, choć nigdy nieudokumentowane, ale zanim o tym to najpierw…
Dlaczego jednym się opłaca a drugim nie zawsze? 🙂 Jak to możliwe,że zapiszesz się w dniu zawodów, za bardzo niską opłatą startową, otrzymasz support żywieniowy po biegu oraz szereg pamiątek? Długo by się rozpisywać i bezowocnie drążyć temat, ACZKOLWIEK MOŻNA! 🙂
Organizatorzy 4. Sanprobi Maratonu Szczecińskiego podjęli się wyjątkowego wyzwania. Niesprzyjające warunki klimatyczne, zagwozdka związana z trasą, nieprzychylności (wszelakie) związane z opcjami organizacyjnymi (zostawiając te sprawy w spokoju). Właśnie dlatego należą im się brawa. Zwyczajnie – ponieważ IM SIĘ CHCIAŁO. 🙂

Foto: Dulny Foto, Jarosław Dulny.
Szacunek dla śmiałków, którzy kolejnego dnia postarali się aby przełamać własne bariery, głownie związane z wysoką temperaturą, stając na mecie pełnego maratonu. Oczywiście bez odpowiedniej organizacji i wolontariatu było by znacznie trudniej. 🙂

Dodaj komentarz