Bieg Powstania Warszawskiego 2012

źródło: http://www.maratonypolskie.pl/mp_index.php?dzial=2&action=44&code=34615

Kochany Dziadku

To mój pierwszy list do Ciebie. Nie pisałem nigdy, bo urodziłem się 3 lata po Twojej śmierci. Znam Cię tylko z opowieści Twoich dzieci, w tym Twojej córki Marysi, mojej Mamy. Byłeś dla nich szlachetnym wzorem. Opowiadali o Tobie zawsze z wielkim szacunkiem. Ty, chłopak z Pruszcza, urodzony i wychowany w czasach, kiedy Polska była tylko w sercach i marzeniach Polaków. Ty, który sam nauczyłeś się czytać i pisać po polsku, bo w szkole był to język zakazany. Ty, który piękną polszczyzną w swoich pamiętnikach „Los żołnierza” opisałeś swoją tułaczkę po frontach I wojny światowej a później polsko-bolszewickiej. Ty, dla którego Ojczyzna była tak samo ważna jak rodzina. Dla niej, Polski, zgodziłeś się (bo on Cię o to sam poprosił), by Twój najstarszy syn, Jerzyk, w wieku 17 lat poszedł w głąb ziemi rosyjskiej, bo tam w czasie II wojny światowej gen. Anders tworzył polską armię. A potem cierpiałeś razem z nim, bo nie mógł wrócić i został w Anglii.

Podziwiałem Cię Dziadku za to co znalazłem w Twoim biurku, które długo stało w Twoim domu na strychu. Ty, kolejarz z Pruszcza-Bagienicy, interesowałaś się światem, nauką, w stopniu daleko wybiegającym poza horyzont Twojej wsi. Poza schematy ówczesnego życia a i religijności rozumianej bardzo tradycyjnie. I pisałeś. Wśród Twoich notatek znalazłem też Twoje „Złote myśli”. Jedna z nich szczególnie utkwiła mi w pamięci – „Starajmy się być sprawiedliwymi chociażby spotykały nas same niesprawiedliwości”.

Piszę do Ciebie Dziadku, bo 11 listopada biegłem w jednym z biegów upamiętniających Dzień Niepodległości. Było to w Obornikach Wlkp. Jakbyś jechał z Pruszcza Bagienicy pociągiem to do Złotowa, trasą na której pracowałeś, dalej do Piły a potem kierunek Poznań. Biegliśmy 15 km. Nie było nas dużo, bo około 230 osób ale ja lubię takie biegi. Szczególnie też jeśli wszystko jest dobrze zorganizowane. A było, bo wiesz, wielkopolskie „porządek musi być” :). Na początek zaparkowałem samochód blisko mety a obok było biuro zawodów. Odebrałem numerek i koszulkę z wielkim orłem na piersiach. Ze sobą przywiozłem biało-czerwoną czapeczkę z napisem „Polska” i małą flagą. Potem była rozgrzewka i poszliśmy na start, na ul.Piłsudskiego. I ruszyliśmy.

Trasa była fajna ale mnie od 3 do 6km rozbolały mięśnie nóg poniżej kolan i musiałem zwolnić. Pierwsze 2 kilometry były po asfalcie ale potem zaczął się polbruk. A moje nogi bardzo tego nie lubią. Za twardo. No i musiałem mocno zwolnić, bo inaczej by ten ból nie przeszedł. Dopiero od 6 km znowu mogłem pobiec szybciej. A pod drodze pełno strażaków i policjantów. Pilnowali, żeby nikt nam nie przeszkadzał w biegu. I nikt nie przeszkadzał. Czasem ktoś bił brawo. Potem wbiegliśmy w osiedle domków jednorodzinnych a po chwili w las. Taki las jak w Pruszczu, tam za mostem do Terespola. W lesie mieliśmy nawrót. Biegło mi się coraz lepiej. Po drodze w dwóch miejscach czekała na nas woda i herbata. Wróciliśmy na ten polbruk ale ja już byłem rozgrzany i biegłem jak dla mnie bardzo szybko. Tak około 5:00-5:05 na kilometr. I dobiegłem do mety. Życiówki nie udało się poprawić ale za metą czekał piękny medal. A oprócz medali kiełbaska, herbatka, bułka, ciepła woda pod prysznicem. I rozmowy. Bo my biegacze dużo ze sobą rozmawiamy, Dziadku. O tym jak się biegło, jaki czas, czy coś bolało. Skoro biegliśmy w jednym biegu to się znamy. To wystarcza.

Ale kiedy wracałem z Obornik do domu usłyszałem w radiu, że w Warszawie znowu rozruchy. Że znowu rzucanie kamieniami, niszczenie samochodów. Że znowu policja użyła gazu i strzelała gumowymi kulami. Że znowu w rękach Polaków biało-czerwone flagi i krzyże a w ustach wyzwiska i obelgi.

Dlaczego Dziadku nie może być tak jak w tym biegu w Obornikach, Łubiance, Luboniu czy w Warszawie? Dlaczego w jednym biegu może biec rabin obok księdza, komunista obok sympatyka Radia Maryja czy prezydent miasta obok bezrobotnego a jedyne czym się różnimy to czas na mecie? A każdy osiągnięty czas jest dobry i każdy szanowany? Brawa na mecie dostaje i pierwszy i ostatni? Dlaczego my biegacze potrafimy tak pięknie świętować urodziny naszej Ojczyzny a inni zamieniają ten dzień w dzień pogardy wobec siebie i Polski?

Walczyłeś Dziadku o Polskę. Przeżyłeś okropieństwa I i II wojny, rozczarowanie Polską, którą nazwano Ludową. A teraz jakbyś patrzył na tych co dla własnych ambicji dzielą Polaków na lepszych i gorszych? Myślę, że wolałbyś biec z nami. I dostać taki piękny medal z wolnym, dumnym, polskim Orłem.

Więc ten medal jest dla Ciebie.

Mojego Dziadka.

Twój wnuk

Grześ

Ps. Dziadku, pewnie powiesz mojej Mamie o tym liście. Powiedz Jej też, że dwa tygodnie temu byłem u lekarza, który mnie operował, na kolejnych badaniach kontrolnych. Z moją operowaną nerką wszystko jest dobrze. Bo wiesz, ja po prostu miałem szczęście…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s