Bonum Cursum
Savickis life journey
Kategoria: My diary
-

Pierwszy raz tej zimy spadł śnieg. Na chwilę świat zwolnił i zrobił się biały. Wiemy, że nie na długo, za moment stopnieje, więc nie ma czekania. Sanki od razu w ruch, ślady na śniegu, rumiane policzki i ta dziecięca radość, która udziela się wszystkim.
-

Jak to mówią, jaki pierwszy dzień, taki cały rok. Dlatego potem już spokojniej. Czas z rodziną w ulubionej kawiarni, ciepło, rozmowy i moment oddechu. Dobry początek.
-

Tamten rok był dla mnie wyjątkowy sportowo. Świetne starty, poczucie formy i głód kolejnych wyzwań. Spełniłem jedno z większych marzeń. Pobiegłem Chicago Marathon. USA, ogromna impreza, tłumy kibiców i świadomość, że jest się częścią czegoś naprawdę wielkiego. Do dziś pamiętam emocje na starcie i satysfakcję na mecie. Za wielką wodą…
-

Rok 2025 dobiega końca, więc czas na szybkie podsumowanie. Biegałem, jeździłem na rowerze i ćwiczyłem na siłowni, sumując wszystko zrobiłem sporo kilometrów. Startowałem 16 razy, głównie w zawodach na średnim dystansie, w tym w dwóch zagranicznych. Rok był pełen ruchu, kilometrów i nowych doświadczeń. Teraz czas spojrzeć w przód i zobaczyć, co przyniesie 2026. Bieg…
-

Koniec roku zbliża się cicho, ale wyraźnie. Zauważam go w drobnych momentach, w zwalniającym rytmie dni, w myślach, które coraz częściej wracają do podsumowań. Biegam dalej, bez presji. Powoli zaczynam liczyć kilometry z całego roku, te biegowe, rowerowe, siłowe. Wszystko, co było ruchem. Wynik? W tym roku będzie w miarę. Może średnio. I to jest…
