Siedzimy w salonie i patrzymy na niebo. Mamy duże szklane okna, od ziemi do sufitu, widać w nich wszystko na zewnątrz na czele ze wszystkimi zabrudzeniami. Obserwujemy. Największa jest moja ciekawość, gdy patrzę na ciekawość moich dzieci. Na co ona tak patrzą i czego tak bardzo wypatrują? Piękna w codzienności…
Swoją drogą niebo a właściwie jego kolory mocno się zmieniły z biegiem lat. Mam wrażenie, że nieboskłon jest jakiś inny, wręcz sterowany. Mocniejsze barwy, odcienie purpury i błękitu, smugi. Chyba przeprowadzka, zresztą prawie dziesięć lat temu, dopiero teraz daje o sobie znaki. Zauważam zmiany.


Skomentuj