Miałem wrażenie, że to była swojego rodzaju próba, test. Ostatnie miesiące pisałem po angielsku, nie dlatego, żeby zdobyć większy zasięg, ale po to, by sprawdzić, do czego prowadzi intuicja. Był to dla mnie jakby hamulec, ale w pewnym sensie też stoper. Skupiałem się na pisaniu jak automat, a myśli gdzieś się zagłuszały.

Chciałem wprowadzić nową technikę pisania i liczyłem, że wywoła to jakieś reakcje. Co konkretnie chciałem osiągnąć? Trudno powiedzieć. Ważne, że dbałem o swój własny interes. Tak, dobrze widzisz, chodzi o egoizm. Ale nie każdy egoizm jest zły. W końcu, żeby dawać innym, trzeba najpierw zadbać o siebie.

Moje środowisko zawodowe patrzy na to zupełnie inaczej. Ciągle te same pytania – kasa, awans, jak dalej, na co oszczędzać. Brakuje dziś chwil, by cieszyć się tym, co mamy teraz. Zastanawiam się, czy chciałbym, by moje dzieci żyły w takim samym świecie. Jeśli zastanawiasz się nad tym, czy ciągłe dążenie do więcej i wyżej nie jest obojętne, to jesteś na dobrej drodze do samo(nie)realizacji.

Ucieczka od tego schematu jest kluczowa. Każdy ma w sobie coś, co może wykorzystać do rozwoju – to pasja. Kiedy zaczynałem pisać tego bloga w 2012 roku, wiedziałem, dlaczego to robię. Choć czasem się gubiłem, teraz wracam z tą iskrą, bo przypomniałem sobie, co mnie naprawdę motywowało. Pisanie, malowanie, sport – to wszystko może być egoistyczne, bo robimy to dla siebie, ale jednocześnie dzielimy się tym z innymi, dając im coś wartościowego w zamian.

Siadam w ciszy i mam swój moment…

Posted in ,

Dodaj komentarz