• W asyście Tatrzańskich kozic pokonuje ostatnie, oblodzone podejście na szlaku z Kuźnic w stronę Kasprowego Wierchu. Na miejscu, ubierając kolejne warstwy odzieży, spoglądam na tablice informacyjną:
    Wilgotność: 98%
    Wiatr:W porywach do 130km/h.

    Teraz już wiem, że dalsza trasa w stronę Czerwonych Wierchów nie ma sensu. Grzecznie wracam do Schroniska na Hali Gąsienicowej, szybko coś zjadam i zbiegam dalej.
    W drodze powrotnej mijam kilkoro turystów, biegacza (ochoczo zagaduje czy warto – grzecznie odradzam) :).

    img_2361
    PS: Nie zapominajmy, że wstęp do TPN – u jak jest płatny. Ta symboliczna opłata wspomaga ogrom potrzeb. Bądźmy empatyczni, za wiele można stracić :).
    PS 2: Nosal w drodze powrotnej, rzecz obowiązkowa…walery

    Reprodukcja pochodzi z albumu: Tatry. Fotografie Tatr i Zakopanego 1859–1914.

     

  • ,Znajduje w internecie opis ostatniej części szlaku na Radziejową, parafrazując: Radziejowa pod względem wyniesienia ustępuje tylko Rysą. Brzmi ciekawie, biorąc pod uwagę moje ostatnie treningi w Tatrach Wysokich to zawsze jakaś odmiana :).
    Dla zainteresowanych to szczyt należący do Korony Gór Polskich, a więc przyjemne z pożytecznym (czytaj książeczka GOT).

    img_2484
    Start w Piwnicznej, okolice Kosarzysk . Niebieski szlak pnie się dosyć stromo od zakrętu, który poprzedza przystanek autobusowy Kosarzyska (możliwość dojazdu z centrum miasteczka). Dalej prowadzi ona betonowymi płytami, wijącymi się serpentyną, od czasu do czasu zbaczający na szutrowe ścieżki. Szlakiem alternatywnym jest szlak żółty o długości ok. dziesięciu kilometrów, który startuje w Piwnicznej – Zdroju.

    route-66f37c0d-635x362.png
    Pierwszy przystanek to Niemcowa. Skrzyżowanie szlaków turystycznych Beskidu Sądeckiego. Stamtąd trasa staje się znacznie prostsza. Od tej pory, czerwony szlak, delikatnie pnie się do Wielkiego Rogacza, skąd ponownie opada aby finalnie rozpocząć ośmiuset metrowy odcinek ciężkiego podejścia (Przełęcz Żłobki) pod samą Radziejową.

    Ostatni kilometr rzeczywiście wyczerpujący, tutaj nie ma sensu już podbiegać…
    Na trasie zupełnie nikogo, na szczycie miłe zaskoczenie. Zagorzała grupa Mtb-owców, odpoczywają również piechurzy. Kilka zdjęć i pora na powrót. Trasa porównywalna z alternatywną przedstawioną na wykresie. Niewiele zostało do tej Korony

    PS: Zazwyczaj dużo tu błota, zwłaszcza na pierwszych odcinkach trasy, tak jak lubię :).

    img_2400

  • Od kilku lat nie mogę trafić z terminem jakże ważnym dla każdego Polaka.Znalezione obrazy dla zapytania bieg niepodległości gorzów

    11.11. od zawsze obchodzimy uroczyście, każdy na swój sposób. Jedni manifestują wolność poprzez wspólny przemarsz, kolejni łączą to ze sportowym stylem.
    W tym roku edycja Gorzowskiego Biegu Niepodległości zgromadziła na linii startu kilkaset osób. Co prawda nie jest to liczba tak imponująca jak bieg Warszawski czy Poznański, nie mniej jednak na tym polegał urok tego przedsięwzięcia . Na starcie nikt się nie przepycha, w trakcie biegu (mimo pętli) również bardzo komfortowo. Atmosfera iście narodowa.
    PS: Czy tysiące czy setki osób, ten dzień zawsze powinien Nas łączyć. Nie dajmy się zwodzić tym, którym dobro ojczyzny to kwestia pieniędzy.

     

  • Nie było przypadku. Start był zaplanowany dużo wcześniej.

    Wiele razy zapierałem się, że już nigdy biegów masowych, ale gdy jest możliwość przespacerowania się po Powiślu, ochota zawsze wraca :).
    38 Maraton Warszawski po raz trzeci – zaliczony!. Może to znak, iż trzeba odświeżyć stare asfaltowe ścieżki…

    PS: Chodzi mi po głowie Dębno Maraton, tylko te horrendalne opłaty…

    mwa16_03_srv_20160925_120633.jpg

     

  • Wejście na mało popularny szczyt Koprowy Wierch od strony Słowackiej. Widok łudząco podobny do tego od strony Polskiej, na Morskie Oko od strony Wagi.

    koprovsky-stit

    PS: Warto było wejść, nawet na same Rysy szlak wydaje się bardziej komfortowy, szybszy, wyludniony.

    d_na_koprovsky_stit_29_jpg