Bonum Cursum

Savickis life journey

  • W annałach burzliwej historii Polski, pośród rozdziałów wojen, okupacji i ruchów oporu, istnieje przejmująca, ale często pomijana narracja – Żołnierzy Wyklętych. Te odważne dusze, których niezachwiane oddanie wolności i niezależności pozostało niezłomne nawet w obliczu przytłaczających przeciwności losu, zasługują na pamięć, szacunek i celebrację za swoje poświęcenie.

    Początki Żołnierzy Wyklęci sięgają okresu po II wojnie światowej, okresu naznaczonego przewrotami politycznymi i żelaznym uściskiem komunistycznych rządów narzuconych przez Związek Radziecki. Gdy Polska znalazła się w trudnej rzeczywistości stalinowskiej dyktatury, wyłonił się odważny ruch oporu, składający się z żołnierzy, patriotów i cywilów, którzy nie chcieli poddać się tyranii.

    W skład Żołnierzy Wyklęci wchodzili przede wszystkim byli członkowie Armii Krajowej, a także innych organizacji konspiracyjnych, które w czasie wojny walczyły zarówno z okupantem hitlerowskim, jak i sowieckim. Jednak wraz z zakończeniem II wojny światowej i późniejszą dominacją ZSRR nad Europą Wschodnią, ci bojownicy o wolność zostali napiętnowani jako wrogowie państwa, skazani na potajemną egzystencję i zmuszeni do kontynuowania walki w cieniu.

    Działając w lasach, górach i na odległych terenach wiejskich, Żołnierze Wyklęci prowadzili nieustanną wojnę partyzancką przeciwko reżimowi komunistycznemu i jego kolaborantom. Pomimo ogromnej przewagi liczebnej i uzbrojenia, wykazali się niezwykłą odpornością i zaradnością, przeprowadzając śmiałe naloty, sabotując infrastrukturę wroga i zapewniając schronienie innym dysydentom.

    Niestety, walka Żołnierzy Wyklęci często pozostawała niezauważona i niedoceniona, zarówno za ich życia, jak i w latach następnych. Ich poświęcenie zostało przyćmione przez dominujące narracje zimnej wojny, a wielu z nich zostało oczernionych lub zapomnianych przez historię. Rodziny zostały rozdzielone, życie stracone, a niezliczone marzenia legły w gruzach, a wszystko to w imię wolności i sprawiedliwości.

    Wspominając ich spuściznę, nie tylko uczcijmy pamięć Żołnierzy Wyklęci, ale także potwierdzamy nasze przywiązanie do wartości, o które tak dzielnie walczyli. Starajmy się budować społeczeństwo oparte na sprawiedliwości, równości i godności ludzkiej, w którym nigdy nie zapomina się o ofiarach przeszłości i w którym płomień wolności płonie jasno dla wszystkich. W ten sposób składamy hołd bohaterom, którzy odważyli się przeciwstawić uciskowi i tyranii, i zapewniamy, że ich szlachetne czyny zostaną docenione, chociażby przez te biegi, które odbywają się w całej Polsce. Jest ich coraz mniej, lecz pamięć pozostaje. Cześć i chwała bohaterom.

  • Luty przyniósł ze sobą lawinę wyzwań i triumfów w mojej biegowej podróży, gdy wyruszyłem na wyprawę do pokonania prawie 300 kilometrów pośród zimowych objęć ośnieżonych krajobrazów. Ten miesiąc przetestował nie tylko moją wytrzymałość fizyczną, ale także odporność psychiczną, gdy poruszałem się po śliskich ścieżkach i cieszyłem się spokojnym pięknem zaśnieżonego terenu.

    Kiedy zasznurowałem buty do biegania i wyszedłem na rześkie lutowe powietrze, przywitała mnie warstwa śniegu, która zdobiła znajome szlaki, do których się przyzwyczaiłem. Grunt, niegdyś twardy i przewidywalny, teraz stwarzał nowy zestaw przeszkód ze względu na swoją śliską i nieprzewidywalną naturę. Jednak zamiast mnie zniechęcić, śnieg rozpalił we mnie poczucie przygody, zachęcając mnie do podjęcia wyzwań, które mnie czekały. I tak przez prawie cały miesiąc.

    Bieganie po śniegu jest podobne do tańca na lodzie; każdy krok wymaga precyzji i równowagi. Każdy bieg stawał się delikatnym baletem, gdy manewrowałem przez oblodzone plamy, a moje mięśnie angażowały się w nieustanną walkę o utrzymanie stabilności. Pomimo nieodłącznych trudności, każdy udany krok towarzyszył uczuciu radości, poczuciu triumfu w pokonywaniu przeciwności losu, jakie stawiała przed nami natura.

    Jednak pośród budzącej podziw scenerii leżała brutalna rzeczywistość wyczerpującego reżimu treningowego, któremu się zobowiązałem. Pokonanie blisko 300 kilometrów w ciągu jednego miesiąca wymagało niezachwianego poświęcenia i dyscypliny. Były dni, kiedy przenikliwy chłód sprawiał, że kusiło się, aby pozostać w domu, zrezygnować z biegania na rzecz ciepła i komfortu. Jednak to właśnie w tych dniach odkryłam prawdziwą siłę mojej determinacji, przepychając się przez dyskomfort i przyjmując żywioły z poczuciem bezpieczeństwa.

    Z perspektywy czasu luty był czymś więcej niż tylko miesiącem biegania; To była podróż do samopoznania i odporności. Nauczyło mnie, jak ważna jest wytrwałość w obliczu przeciwności losu i zaszczepiło we mnie nowo odkryte uznanie dla piękna natury we wszystkich jej formach. Kiedy myślę o niezliczonych kilometrach przebytych i niezliczonych wyzwaniach, które pokonałem, przepełnia mnie poczucie dumy i spełnienia. Bo pośród śniegu i śliskich ścieżek znalazłem nie tylko siłę, by wytrwać, ale i odwaga żeby się rozwijać. Konsystencja trwa.

  • Zasada „najszybszego znanego czasu” (FKT) to koncepcja kojarzona przede wszystkim ze sportami wytrzymałościowymi, szczególnie w dziedzinie biegów przełajowych i pieszych wędrówek. Reprezentuje dążenie do osiągnięcia jak najszybszego zarejestrowanego czasu ukończenia określonej trasy lub szlaku. Etos FKT jest głęboko zakorzeniony w kulturze zajęć na świeżym powietrzu, przyciągając sportowców i poszukiwaczy przygód, którzy chcą przesuwać granice ludzkich osiągnięć w naturalnych krajobrazach.

    Zasadniczo zasada FKT jest prosta: ukończ wyznaczoną trasę w jak najkrótszym czasie, korzystając wyłącznie z napędzanych siłą ludzkich środków transportu. Ta zasada przygotowuje grunt pod wyjątkową mieszankę rywalizacji, eksploracji i osobistego wyzwania. W przeciwieństwie do tradycyjnych wyścigów z ustalonymi godzinami startu i zorganizowanym wsparciem, próby FKT są często samowystarczalnymi lub minimalnie wspieranymi przedsięwzięciami. Uczestnicy muszą poruszać się po terenie, zarządzać swoimi zapasami i zmagać się z żywiołami całkowicie samodzielnie lub z małym wsparciem. Co w tych czasach niekoniecznie ma odzwierciedlenie.

    Dla przykładu podam swoje przejście Głównego Szlaku Sudeckiego, trzykrotnie w różnych porach roku. Tak zwany self – support. Ja, plecak i przydrożne sklepiki w dolnośląskich wsiach, ewentualnie schroniska jeśli zostało zabukowane miejsce. Dzisiaj FKT przybiera całkowicie inny wymiar. Ogromne kamperowozy, zaplecze ludzkie w postaci kilku osób, wielkie firmy medyczne sponsorujące odżywianie. Czasy się zmieniają.

    Zasada Najszybszy znany czas reprezentuje dynamiczny i wieloaspektowy aspekt kultury outdoorowej, łącząc elementy rywalizacji, eksploracji i społeczności. Rzucając wyzwanie sportowcom, aby przekraczali swoje granice w pogoni za szybkością i wydajnością, FKT próbuje ucieleśnić ducha ludzkiego potencjału i przygody. Dążenie to musi być jednak łagodzone zobowiązaniem do odpowiedzialnego zarządzania i etycznego postępowania, zapewniając, że naturalne krajobrazy, które nas inspirują, pozostaną zachowane przez cały czas.

    https://fastestknowntime.com

  • Bieganie to ponadczasowa aktywność fizyczna, która na przestrzeni lat znacząco ewoluowała, podobnie jak podejście do odżywiania biegaczy. Związek między dietą a wynikami biegowymi jest przedmiotem ciągłych badań, dostosowując się do odkryć naukowych, zmian kulturowych i indywidualnych preferencji. Porównanie nawyków żywieniowych biegaczy obecnie i w przeszłości rzuca światło na dynamiczną naturę tego istotnego aspektu wytrzymałości sportowej.

    W pierwszych latach zorganizowanego biegania sportowcy często polegali na prostych i łatwo dostępnych źródłach pożywienia. Przed wyścigami powszechną strategią było ładowanie węglowodanów, ze szczególnym uwzględnieniem makaronów i innych pokarmów bogatych w węglowodany. Jednak zrozumienie podstaw żywienia było ograniczone, a biegacze polegali głównie na tradycji i niepotwierdzonych dowodach.  

    Głównym źródłem nawodnienia była woda, a żele energetyczne czy napoje dla sportowców nie były tak powszechne. Sportowcy często nosili przy sobie domowe przekąski lub podczas wyścigów korzystali z punktów pomocy, które oferowały banany, pomarańcze lub batony energetyczne.

                                                 Współczesne podejście do żywienia jest znacznie bardziej wyrafinowane i oparte na nauce. Znaczenie równowagi makroskładników odżywczych, w tym węglowodanów, białek i tłuszczów, jest dobrze poznane. Biegacze dostosowują teraz swoją dietę do swoich konkretnych potrzeb treningowych, celów związanych ze składem ciała i indywidualnymi tolerancjami.                           

    Ładowanie węglowodanami pozostaje cenną strategią, ale uzupełnia ją szersze zrozumienie czasu i składu składników odżywczych. Szczególny nacisk kładzie się na spożycie białka w celu naprawy i regeneracji mięśni, a zdrowe tłuszcze są uznawane za ich rolę w utrzymaniu energii i ogólnego stanu zdrowia.

    Nawodnienie to złożony aspekt współczesnego odżywiania się podczas biegu, obejmującego napoje sportowe bogate w elektrolity, żele energetyczne i strategie nawadniania dostosowane do indywidualnych potrzeb i warunków środowiskowych biegu. Odżywki dla sportowców są szeroko dostępne i oferują wygodne i ukierunkowane podejście do zaspokajania potrzeb żywieniowych związanych z bieganiem.

                                                    Ewolucja diet biegowych odzwierciedla szerszy postęp w nauce o sporcie i żywieniu. Chociaż podstawy uzupełniania energii na wytrzymałość pozostają niezmienne, obecne podejście jest bardziej świadome, zindywidualizowane i dostosowane do najnowszych badań. W miarę jak biegacze będą nadal odkrywać nowe granice wydajności, synergia między bieganiem a dietą niewątpliwie będzie ewoluować dalej, zapewniając sportowcom osiągnięcie swoich celów przy jednoczesnym zachowaniu optymalnego zdrowia i dobrego samopoczucia. Chyba za dużo kombinujemy i należałoby wrócić do dawnego odżywiania. :)

    Dieta chyba dnia nie treningowego, wnioskując po dużej podaży białka, około 2012 roku.
  • Położone pośród rozległej dzikiej przyrody, to pagórkowate sanktuarium zapewnia wyjątkową mieszankę spokoju i ekscytacji. Mowa o Puszczy Bukowej na szczecińskim prawobrzeżu. Chociaż bieg ten nie zdobi już krajobrazu, pamięć o nim pozostaje świadectwem symbiotycznej relacji między człowiekiem a naturą.                                           Jednak pomimo swojego znaczenia Bukowy Kros Górski im. Jerzego Kortza ostatecznie uległ nieubłaganemu biegowi czasu i rozwojowi miast. Pagórkowate sanktuarium, niegdyś ostoja różnorodności biologicznej i świadectwo harmonijnego współistnienia człowieka i przyrody, stopniowo znikało z krajobrazu. Nadchodząca urbanizacja zatarła ślady, wyciszyła szeleszczące liście i zastąpiła tętniący życiem ekosystem betonowymi konstrukcjami na obrzeżach puszczy.                 Poniżej informacje o samym Prof. dr hab. Jerzym Kortzu oraz jego dokonania, po krótce.

    Prof.dr hab. Jerzy Kortz – 04.01.1936-10.07.2004