Dawno temu, w sercu tętniącego życiem Szczecina, odbywał się cykl imprez biegowych, które oczarowały zarówno wytrawnych sportowców, jak i zwykłych biegaczy. Była to SLIB – Szczecińska Liga Biegowa, wyścig, który stał się cenioną tradycją, wijącą się po tętniących życiem (zwłaszcza weekendowym) i rozciągającą się w spokojne objęcia otaczającego lasu Arkońskiego. Grand Prix w Szczecinie nie było zwykłym wyścigiem; było to święto wspólnoty, atletyzmu i piękna natury. Wydarzenie rozpoczęło się zazwyczaj przy wejściu na słynną szczecińska Arkonkę i przybierał dystans około 5- 7,5 kilometrów. Cykl składał się z kilku biegów, medal otrzymywałeś na koniec cyklu zaliczając większość biegów a nagrodami za zwycięstwo nierzadko był wafelek i medal. 🙂 Takie było piękno sportu. Trasa stanowiła dla biegaczy wyzwanie ze względu na pofałdowany teren, oferujący mieszankę ekscytujących zjazdów i wymagających podjazdów. Gdy uczestnicy poruszali się po lesie, odkryli ukryte polany i poczucie spokoju, które stanowiło pożądany kontrast z pozostawionym za sobą zgiełkiem miasta. Choć Grand Prix w Szczecinie już nie gości, jego dziedzictwo żyje w opowieściach tych, którzy zasznurowali buty do biegania i poczuli niepowtarzalną magię tego minionego wydarzenia. Echa śmiechu, rytmiczny rytm kroków i szept leśnej bryzy do dziś pozostają w zbiorowej pamięci społeczności, która kiedyś zebrała się, aby celebrować radość biegania w urokliwych objęciach malowniczych okolic Szczecina. Choć kilku z nas już nie ma na tym ziemskim padole to niech to wydarzenie będzie ich wspomnieniem. Antiqua, quae nunc sunt, fuérunt olim nova – To, co jest dziś stare, było kiedyś nowe.





