• Spędzenie letniego dnia w Disneylandzie w Paryżu z rodziną jest jak wejście do bajki. Gdy świeci słońce, panuje ciepła pogoda i powietrze wypełnione magią, doświadczenie staje się jeszcze bardziej czarujące. Połączenie ekscytujących atrakcji, urzekających pokazów, wyśmienitego jedzenia i wyjątkowych możliwości zakupów sprawia, że Disneyland Paris to niezapomniana rodzinna przygoda.

    Jest to serce magii Disneya, a żadna wizyta nie jest kompletna bez doświadczenia pięknego Zamku Śpiącej Królewny (Le Château de la Belle au Bois Dormant). Położony w centrum parku, jest bajkową ikoną, w której odwiedzający w każdym wieku mogą podziwiać jej wspaniałość. Pod zamkiem nie przegap tajemniczego Smoczego Szańca, w którym drzemie animatroniczny smok, który doda Twojej wizycie odrobinę przygody. Dla poszukiwaczy mocnych wrażeń, przejażdżki takie jak Big Thunder Mountain w Frontierland oferują ekscytującą zabawę, podczas gdy upiorny Phantom Manor zapewnia bardziej nawiedzoną przygodę. Fantasyland jest idealny dla rodzin z młodszymi dziećmi. Tutaj klasyki, takie jak „To mały świat”, „Lot Piotrusia Pana” czy „Latający słoń Dumbo”, zachwycają zarówno dzieci, jak i dorosłych.

    Walt Disney Studios Park to ten park jest pełen bardziej ekscytujących atrakcji dla starszych dzieci i dorosłych. Zacznij od zapierającej dech w piersiach Wieży Grozy w Strefie Mroku, upiornego zrzutu windy, który zapiera dech w piersiach. Nowsze kampusy Avengers to także obowiązkowa wizyta dla fanów superbohaterów, gdzie możesz spotkać swoje ulubione postacie Marvela i wyruszyć na pełne akcji misje, takie jak Spider-Man W.E.B. Adventure.

    Kolejną atrakcją jest Ratatouille. The Adventure, przejażdżka 4D, która zmniejsza cię do rozmiarów Remy’ego, gdy pędzisz przez tętniącą życiem kuchnię paryskiej restauracji. To zabawna, rodzinna przejażdżka, z wciągającymi obrazami i dźwiękami, które sprawiają, że czujesz się, jakbyś żył w filmie. Najlepsza opcja dla nas, chociaż kolejki były największe ze wszystkich atrakcji.

    Disneyland w Paryżu jest pełen sklepów oferujących szeroką gamę pamiątek, od uszu Myszki Miki po przedmioty kolekcjonerskie, które stanowią wspaniałe pamiątki z Twojej wizyty. My większość ekwipunku zakupiliśmy przed wyjazdem. Każdy się domyśli dlaczego.

    Po całej przygodzie znalezienie idealnego posiłku lub przekąski w Disneylandzie w Paryżu jest częścią tego doświadczenia. Park oferuje różnorodne opcje kulinarne, od szybkich przekąsek po wyśmienitą kuchnię, odpowiednią na każdy gust. W pobliżu jest tylko stacja benzynowa, więc skusiliśmy się na… Holenderskie à la kiełbaski. 🙂

    Letni dzień w Disneylandzie w Paryżu to idealne połączenie magii, przygody i rodzinnej zabawy. Od budzących podziw atrakcji, takich jak Zamek Śpiącej Królewny, po ekscytujące przejażdżki w kampusie Avengers — każdy znajdzie coś dla siebie. Różnorodność dostępnych pamiątek zapewnia, że każdy członek rodziny może przynieść kawałek magicznego domu, a różnorodne opcje gastronomiczne, od prostych przekąsek po posiłki tematyczne, sprawiają, że jedzenie jest niezapomnianą częścią doświadczenia. Disneyland w Paryżu to nie tylko park rozrywki – to świat wyobraźni, który pozostaje z tobą na długo po opuszczeniu go. Niezależnie od tego, czy jest to Twoja pierwsza wizyta, czy jesteś powracającym fanem, każda chwila w Disneylandzie w Paryżu to szansa na stworzenie nowych magicznych wspomnień z rodziną.

    PS: zdjęcia uzupełnię. ale gdy widżet zmniejszający rozmiar zadziała 🙂

  • Gartz (Oder), małe miasteczko w północno-wschodnich Niemczech, 3 października 2024 r. obchodziło 775. rocznicę powstania. Położony nad brzegiem Odry Gartz ma bogatą historię splecioną zarówno z kulturą niemiecką, jak i polską, odzwierciedlającą przesuwające się granice i zmiany polityczne w tym regionie na przestrzeni wieków.

    Miasto Gartz zostało oficjalnie wspomniane po raz pierwszy w 1249 roku, co oznacza, że w 2024 roku przypada jego 775. rocznica. Jednak sama osada prawdopodobnie istniała na długo przed jej oficjalnym uznaniem. Gartz leży w historycznie strategicznym miejscu nad Odrą, która służyła jako naturalna granica i ważny szlak handlowy między plemionami słowiańskimi a niemieckimi osadnikami. To miejsce ułatwiało zarówno handel, jak i powstawanie konfliktów w całej swojej historii. W średniowieczu miasto odgrywało istotną rolę jako grodzisko. Wchodził w skład Marchii Brandenburskiej, średniowiecznego księstwa Świętego Cesarstwa Rzymskiego i był przedmiotem częstych starć między lokalnymi władcami, rycerstwem i sąsiednimi państwami. Ze względu na swoje ufortyfikowane mury Gartz stał się kluczowym miastem obronnym w regionie, chroniącym ziemie germańskie przed najazdami Słowian.

    W późnym średniowieczu i renesansie Gartz rozwijał się gospodarczo, wspierany przez swój status jako centrum rolnictwa i handlu rzecznego. Było jednak również świadkiem dewastacji podczas większych konfliktów, takich jak wojna trzydziestoletnia (1618-1648), kiedy to zniszczeniu uległa duża część miasta. Rywalizacja między Brandenburgią-Prusami a Polską często wpływała na miasto, zwłaszcza że oba mocarstwa dążyły do kontrolowania tego strategicznego regionu przygranicznego.

    W ostatnich dziesięcioleciach Gartz stał się symbolem nie konfliktu, ale pojednania między Niemcami a Polską. Wraz z przystąpieniem obu krajów do Unii Europejskiej wzrosły wysiłki na rzecz zacieśnienia więzi, promowania współpracy i uznania wspólnej historii. Miasto jest obecnie gospodarzem różnych inicjatyw transgranicznych, promujących zrozumienie i przyjaźń między sąsiednimi narodami.

    Jednym z najbardziej symbolicznych wydarzeń we współczesnej historii Gartz jest coroczny Polsko-Niemiecki Bieg Jedności, który odbył się 3 października 2024 r. w ramach obchodów 775. rocznicy. Wydarzenie to gromadzi uczestników zarówno z Niemiec, jak i Polski, aby przebiec przez niegdyś dzielącą Odrę, która obecnie jest mostem między dwoma narodami. Bieg symbolizuje trwałe zaangażowanie na rzecz jedności, pokoju i wspólnej przyszłości regionu przygranicznego. Data biegu zbiega się z Dniem Zjednoczenia Niemiec, co stanowi potężną warstwę znaczenia, ponieważ podkreśla zarówno narodowe, jak i międzynarodowe pojednanie.

    Gartz jest świadectwem długiej i złożonej historii między Polską a Niemcami, od średniowiecznej rywalizacji po nowoczesne partnerstwa. Jego 775-letnia historia jest bogata w historie o konfliktach, współpracy i wymianie kulturowej. Obchody rocznicy miasta, a w szczególności Bieg Jedności Polsko-Niemieckiej 3 października 2024 r., pokazują, jak daleko zaszedł region w pielęgnowaniu transgranicznych przyjaźni i budowaniu wspólnej przyszłości. Wkraczając w kolejny rozdział, Gartz pozostaje potężnym symbolem jedności i odporności nad Odrą. Bieg ten został reaktywowany i ma zostać utrzymany przez najbliższe lata. Rola w tym gryfińskiego klubu biegacza oraz prezydenta Gartz. Obyśmy za rok się tam spotkali.

  • Paryż, miasto miłości, światowej klasy sztuki i niepowtarzalnej atmosfery a w 2024 roku stało się także stolicą sportu! Letnie Igrzyska Olimpijskie w sercu Francji to doskonała okazja, by połączyć pasję do sportu ze zwiedzaniem jednego z najpiękniejszych miast Europy. W tym wpisie opowiem o mojej podróży do Paryża podczas tego wyjątkowego wydarzenia, gdzie nie tylko cieszyłem się doskonale zorganizowanymi zawodami sportowymi, ale też odkrywałem kulinarne smaki miasta i najważniejsze atrakcje turystyczne. To była prawdziwa uczta – zarówno dla ciała, jak i ducha!

    Moja przygoda zaczęła się na lotnisku w Berlinie, gdzie odwoziłem dziewczyny na ich lot. Kiedy machały mi na pożegnanie, poczułem mieszaninę podniecenia i tęsknoty. Ich podróż była już w toku, a ja wyruszyłem w drogę na własną rękę, zdecydowany przejechać przez serce Europy. Na początku, korek przez Niemcy…

    Noc była jeszcze młoda, gdy wyruszyłem w podróż po Niemczech i Belgii. Autostrady skąpane były w blasku latarni ulicznych, a rytm silnika samochodu dotrzymywał mi towarzystwa. Na wysokości Kolonii dopadła mnie pierwsza chandra. Przejeżdżałem obok malowniczych miasteczek i pofałdowanych krajobrazów, a każda scena była bardziej czarująca od poprzedniej. W Belgii zatrzymałem się na krótko w uroczej wiosce, delektując się pysznym gofrem (na stacji benzynowej). 🙂

    O świcie w końcu przekroczyłem granicę Francji. Oczekiwanie na dotarcie do Paryża dodało mi sił. Po drodze jeszcze tankowanie na podparyskiej stacji benzynowej i przymusowy postój półgodzinny (tylko karty kredytowe). Zaparkowałem samochód i postanowiłem zanurzyć się w porannym uroku miasta. O 4 rano na ulicach panowała cisza, a powietrze było świeże. Znalazłem lokalny park i usiadłem na ławce z parującą filiżanką kawy. Piętnasta dzielnica była tylko moja.

    Popijając, obserwowałem, jak pierwsze promienie słońca zaczynają oświetlać kultową sylwetkę wieży Eiffla w oddali. Spokój poranka w połączeniu z aromatem świeżo parzonej kawy napełnił mnie wdzięcznością i ekscytacją z powodu przygód, które czekały mnie w tym tętniącym życiem mieście. Moja podróż zaprowadziła mnie nie tylko do nowego celu, ale także do nowego dnia pełnego możliwości. Udało się nawet zaparkować, jak się okazało nie na naszym parkingu, ale o tym później.

    Kiedy siedziałem w spokojnym parku, popijając kawę i rozkoszując się cichym pięknem porannego Paryża, myśli zwróciły się ku moim dziewczynom. Wkrótce miały wylądować i zaczynała się prawdziwa przygoda. Nie mogłem się doczekać, kiedy znów się z nimi spotkam i zaczniemy razem zwiedzać to niesamowite miasto. Paryż, z całym swoim urokiem i historią, czekał na nas, a ja wiedziałem, że kiedy znów będziemy razem, każda chwila będzie jeszcze bardziej wyjątkowa.

    PS: Wjazd do Paryża i innych dużych miast wiąże się z zakupem CritAir, zielona strefa parkowania. Zamówiliśmy przez internet z wysyłką. Koszt to kilka Euro, czas oczekiwania to kilka dni. Nie radze tankować w okolicy Dusseldorfu czy Kolonii, ceny zwalają z nóg na autostradach. Parkingi w Paryżu rzadko są bezpłatne, może w niedziele. My znaleźliśmy bezpieczny, podziemny parking na yesspark. Ceny było odpowiednie za standard. Często dwa parkingi obok siebie różnią się diametralnie (różnica jednego numeru w adresie), polecam sprawdzić dokładnie gdzie parkujesz. Może okazać się, że nie stoisz u siebie przez cały pobyt. 🙂

  • Była to nieplanowana przygoda, zrodzona w tej osobliwej przestrzeni między wyczerpaniem a radością po długiej nocnej zmianie. Moja zmiana dobiegła końca, gdy pierwsze promienie świtu zaczęły wychylać się zza horyzontu i zamiast udać się do domu na odpoczynek, poczułem nieoczekiwaną potrzebę zrobienia czegoś innego – czegoś spontanicznego. Postanowiłem wybrać się na wycieczkę rowerową do Trondheim, miasta znanego z bogatej historii i tętniącej życiem kultury. Mój cel: kultowa katedra Nidaros i bardzo potrzebna chłodna kawa.

    Decyzja wydawała się zarówno szalona, jak i ekscytująca. Właśnie skończyłem wyczerpującą, dwunastogodzinną zmianę, ale w pomyśle, by pedałować do rana, było w tym pewna swoboda, by wiatr prowadził moje myśli, a droga prowadziła mnie, gdzie tylko zechce. Trondheim leżało około 80 kilometrów stąd, odległość, która normalnie odstraszyłaby każdego, kto miałby choćby odrobinę rozsądku, ale w tamtym momencie odległość ta wydawała się bardziej zaproszeniem niż wyzwaniem

    Powietrze o poranku było rześkie, z rodzaju tych, które sprawiają, że z każdym oddechem czujesz się bardziej rozbudzony. Wskoczyłem na rower, a mój plecak w pośpiechu wypełnił się najpotrzebniejszymi rzeczami: butelką wody, przekąskami i aparatem, aby uchwycić to, co nieoczekiwane. Ulice były puste, nie licząc kilku rannych ptaszków i okazjonalnych ptaków. Świat wydawał się spokojniejszy, bardziej osobisty. Byłem tylko ja, droga i obietnica nowego doświadczenia.

    Po kilku godzinach w końcu zobaczyłem w oddali miasto Trondheim. Jego kolorowe drewniane domy ciągnęły się wzdłuż rzeki Nidelva, a widok majestatycznej katedry Nidaros, stojącej wysoko i dumnie w centrum miasta, napełnił mnie nową energią. Katedra, największa średniowieczna budowla w Skandynawii, zawsze fascynowała mnie swoją gotycką architekturą i historycznym znaczeniem. To była latarnia morska, która zbliżała mnie z każdym naciśnięciem pedału. Kolejne z bucket list odhaczone 🙂

    po rozkoszowaniu się widokiem i zwiedzaniu wnętrza katedry, z jej strzelistymi kolumnami i witrażami, które filtrowały światło słoneczne w kalejdoskop kolorów, poczułam nagłą ochotę na kawę. Wędrowałem wąskimi, brukowanymi uliczkami, aż znalazłem przytulną małą kawiarnię wciśniętą między dwa stare budynki. Aromat świeżo zmielonych ziaren kawy był nie do odparcia.

    Zamówiłem mrożoną kawę – chłodną, mocną i dokładnie taką, jakiej potrzebowałem. Popijając kawę, siedziałam przy oknie, obserwując świat. Kawiarnia była wypełniona mieszanką mieszkańców i turystów, z których każdy był zaangażowany w swoje własne historie, ale czułem z nimi wszystkimi dziwne pokrewieństwo. Być może było to wspólne poczucie zdumienia, które Trondheim wydaje się inspirować w każdym, kto go odwiedza. tylko teraz jeszcze ten powrót 🙂 Pomysłowość przydała się.

  • Nasz pobyt w Paryżu podczas Igrzysk Olimpijskich był niezapomnianym przeżyciem, wypełnionym chwilami, które pozostaną w pamięci na zawsze. Miasto tętniło radością i świętowaniem, a to był idealny czas, aby być tam z rodziną. Od momentu, gdy przyjechaliśmy, Paryż wydawał się miastem odmienionym – każdy zakątek był przepełniony energią i panowało poczucie jedności, które mogły przynieść tylko Igrzyska Olimpijskie.

    Dzień rozpoczęliśmy od porannych spacerów wzdłuż Sekwany, rozkoszując się widokami na Wieżę Eiffla, która wydawała się jeszcze bardziej majestatyczna w świątecznej atmosferze. Miasto tętniło życiem, a wydarzenia odbywały się na każdym kroku. Uczestniczyliśmy w kilku wydarzeniach olimpijskich, kibicując naszym ulubionym sportowcom, jednocześnie łącząc się z emocjami związanymi z igrzyskami.

    Kultowe muzea miasta, takie jak Luwr i Musée d’Orsay, dały nam szansę na połączenie kultury z przygodą, pozwalając nam zapoznać nasze dzieci z cudami sztuki i historii.

    Wieczory były równie magiczne. Delektowaliśmy się pyszną kuchnią francuską w uroczych bistrach, śmialiśmy się przy naleśnikach w Dzielnicy Łacińskiej i obserwowaliśmy, jak światła miasta tańczą w odbiciu rzeki. Każdy dzień kończył się tym samym uczuciem – wdzięcznością za czas, który mogliśmy spędzić razem, doświadczając tak pięknego miasta w tak wyjątkowym czasie, ale o tym więcej innym razem 🙂

    Nasz czas w Paryżu podczas Igrzysk Olimpijskich był czymś więcej niż tylko wakacjami; Było to święto rodziny, kultury i radości z bycia częścią czegoś większego niż my sami. To był naprawdę piękny czas, wypełniony miłością, śmiechem i niezapomnianymi wspomnieniami. Tenis, pływanie czy triathlon, to wszystko chcemy powtórzyć za cztery lata. LA nadchodzimy 🙂