Zimowe treningi na sali idą pełną parą. Od kilku miesięcy wkręciłem się w trenowanie siły w stylu Rippetoe, co zresztą nie jest moim pierwszym podejściem do tej metody. Jakiś czas temu trafiłem na książki Marka Rippetoe i od razu poczułem, że to podejście idealnie odpowiada moim potrzebom. Kilkanaście lat temu, gdy zaczynałem swoją przygodę z siłownią, nie było jeszcze tylu materiałów i poradników, ale to właśnie jego „Starting Strength” i „Practical Programming” zbudowały fundamenty moich treningów.
Jego system, oparty na kilku podstawowych ćwiczeniach – martwym ciągu, przysiadach, wyciskaniu, wiosłach – to fundament, na którym przez lata budowałem swoją siłę. Dziś, mimo że eksperymentuję z różnymi podejściami, metoda ta wciąż jest dla mnie podstawą, ponieważ daje mi solidny progres i pozwala uniknąć kontuzji, co przy intensywnych treningach jest niezbędne. Siła to podstawa, a ona przekłada się na wszystko – zarówno na bieganie, jak i na codzienne życie.
Mimo zimowej aury, która zawsze jest wyzwaniem, nie rezygnuję z treningów siłowych. Wręcz przeciwnie, zimą staram się bardziej intensywnie pracować nad swoją formą, a jego program daje mi strukturę i kontrolę nad postępami. W ciągu ostatnich kilku lat naprawdę poczułem, jak duże znaczenie ma siła w każdym innym sporcie, także w biegach długodystansowych. Im mocniejsze masz nogi i stabilniejszy korpus, tym mniej kontuzji, lepsza technika i, jak się okazuje, lepsze wyniki na zawodach.
A że teraz przygotowuję się do startów w biegach 6, 12 i 24 godziny, te fundamenty siłowe są dla mnie bardzo ważne. Zimowe treningi na sali i przywiązanie do metod siłowych pomagają mi zbudować solidną bazę, która później przekłada się na moją wytrzymałość i siłę podczas długich biegów. W końcu siła to nie tylko kwestia tego, ile podnosisz, ale jak długo potrafisz utrzymać odpowiednią postawę, stabilność i wydolność w trakcie wyzwań, które stawiają przed tobą te ekstremalne dystanse.

Dodaj komentarz