Paryż, miasto miłości, światowej klasy sztuki i niepowtarzalnej atmosfery a w 2024 roku stało się także stolicą sportu! Letnie Igrzyska Olimpijskie w sercu Francji to doskonała okazja, by połączyć pasję do sportu ze zwiedzaniem jednego z najpiękniejszych miast Europy. W tym wpisie opowiem o mojej podróży do Paryża podczas tego wyjątkowego wydarzenia, gdzie nie tylko cieszyłem się doskonale zorganizowanymi zawodami sportowymi, ale też odkrywałem kulinarne smaki miasta i najważniejsze atrakcje turystyczne. To była prawdziwa uczta – zarówno dla ciała, jak i ducha!
Moja przygoda zaczęła się na lotnisku w Berlinie, gdzie odwoziłem dziewczyny na ich lot. Kiedy machały mi na pożegnanie, poczułem mieszaninę podniecenia i tęsknoty. Ich podróż była już w toku, a ja wyruszyłem w drogę na własną rękę, zdecydowany przejechać przez serce Europy. Na początku, korek przez Niemcy…
Noc była jeszcze młoda, gdy wyruszyłem w podróż po Niemczech i Belgii. Autostrady skąpane były w blasku latarni ulicznych, a rytm silnika samochodu dotrzymywał mi towarzystwa. Na wysokości Kolonii dopadła mnie pierwsza chandra. Przejeżdżałem obok malowniczych miasteczek i pofałdowanych krajobrazów, a każda scena była bardziej czarująca od poprzedniej. W Belgii zatrzymałem się na krótko w uroczej wiosce, delektując się pysznym gofrem (na stacji benzynowej). 🙂
O świcie w końcu przekroczyłem granicę Francji. Oczekiwanie na dotarcie do Paryża dodało mi sił. Po drodze jeszcze tankowanie na podparyskiej stacji benzynowej i przymusowy postój półgodzinny (tylko karty kredytowe). Zaparkowałem samochód i postanowiłem zanurzyć się w porannym uroku miasta. O 4 rano na ulicach panowała cisza, a powietrze było świeże. Znalazłem lokalny park i usiadłem na ławce z parującą filiżanką kawy. Piętnasta dzielnica była tylko moja.

Popijając, obserwowałem, jak pierwsze promienie słońca zaczynają oświetlać kultową sylwetkę wieży Eiffla w oddali. Spokój poranka w połączeniu z aromatem świeżo parzonej kawy napełnił mnie wdzięcznością i ekscytacją z powodu przygód, które czekały mnie w tym tętniącym życiem mieście. Moja podróż zaprowadziła mnie nie tylko do nowego celu, ale także do nowego dnia pełnego możliwości. Udało się nawet zaparkować, jak się okazało nie na naszym parkingu, ale o tym później.

Kiedy siedziałem w spokojnym parku, popijając kawę i rozkoszując się cichym pięknem porannego Paryża, myśli zwróciły się ku moim dziewczynom. Wkrótce miały wylądować i zaczynała się prawdziwa przygoda. Nie mogłem się doczekać, kiedy znów się z nimi spotkam i zaczniemy razem zwiedzać to niesamowite miasto. Paryż, z całym swoim urokiem i historią, czekał na nas, a ja wiedziałem, że kiedy znów będziemy razem, każda chwila będzie jeszcze bardziej wyjątkowa.
PS: Wjazd do Paryża i innych dużych miast wiąże się z zakupem CritAir, zielona strefa parkowania. Zamówiliśmy przez internet z wysyłką. Koszt to kilka Euro, czas oczekiwania to kilka dni. Nie radze tankować w okolicy Dusseldorfu czy Kolonii, ceny zwalają z nóg na autostradach. Parkingi w Paryżu rzadko są bezpłatne, może w niedziele. My znaleźliśmy bezpieczny, podziemny parking na yesspark. Ceny było odpowiednie za standard. Często dwa parkingi obok siebie różnią się diametralnie (różnica jednego numeru w adresie), polecam sprawdzić dokładnie gdzie parkujesz. Może okazać się, że nie stoisz u siebie przez cały pobyt. 🙂

Dodaj komentarz