Gdy kwietniowe ciepło nieśmiało wkracza na palcach w utrzymujący się chłód zimy, moje stopy znajdują ukojenie w rytmicznym tańcu na pokrytym szronem chodniku. Oszronionym? Tak, jestem w Skandynawii z rodzina na okres świąt. W Danii wszyscy zaczynają zrzucać ciepłe fatałaszki. Nadchodzi lepsze, ciepłe. Obietnica łagodniejszych dni wabi mnie z nową energią. Powietrze jest rześkie, ale z nutą ciepła, delikatnie przypominającą, że zimowy uścisk jest jakiś lżejszy. Biegnąc, jestem nie tylko świadkiem zmieniającego się krajobrazu, ale aktywnym uczestnikiem jego przemiany. Z każdym krokiem tchnę życie w budzący się świat.

Tak więc, gdy kwiecień kusi obietnicą jaśniejszych dni i kwitnących cudów, biegnę nie tylko po to, by uciec z zimowego uścisku, ale także po to, by objąć wiecznie obracające się koło czasu. Albowiem w rytmie moich kroków znajduję ukojenie, siłę i nieprzemijające piękno samej podróży. Nabiegając solidny ale i lekko wymuszony marzec, wkraczam w lepsze i szybsze czasy. 🙂

Posted in , ,

Dodaj komentarz