Luty przyniósł ze sobą lawinę wyzwań i triumfów w mojej biegowej podróży, gdy wyruszyłem na wyprawę do pokonania prawie 300 kilometrów pośród zimowych objęć ośnieżonych krajobrazów. Ten miesiąc przetestował nie tylko moją wytrzymałość fizyczną, ale także odporność psychiczną, gdy poruszałem się po śliskich ścieżkach i cieszyłem się spokojnym pięknem zaśnieżonego terenu.

Kiedy zasznurowałem buty do biegania i wyszedłem na rześkie lutowe powietrze, przywitała mnie warstwa śniegu, która zdobiła znajome szlaki, do których się przyzwyczaiłem. Grunt, niegdyś twardy i przewidywalny, teraz stwarzał nowy zestaw przeszkód ze względu na swoją śliską i nieprzewidywalną naturę. Jednak zamiast mnie zniechęcić, śnieg rozpalił we mnie poczucie przygody, zachęcając mnie do podjęcia wyzwań, które mnie czekały. I tak przez prawie cały miesiąc.

Bieganie po śniegu jest podobne do tańca na lodzie; każdy krok wymaga precyzji i równowagi. Każdy bieg stawał się delikatnym baletem, gdy manewrowałem przez oblodzone plamy, a moje mięśnie angażowały się w nieustanną walkę o utrzymanie stabilności. Pomimo nieodłącznych trudności, każdy udany krok towarzyszył uczuciu radości, poczuciu triumfu w pokonywaniu przeciwności losu, jakie stawiała przed nami natura.

Jednak pośród budzącej podziw scenerii leżała brutalna rzeczywistość wyczerpującego reżimu treningowego, któremu się zobowiązałem. Pokonanie blisko 300 kilometrów w ciągu jednego miesiąca wymagało niezachwianego poświęcenia i dyscypliny. Były dni, kiedy przenikliwy chłód sprawiał, że kusiło się, aby pozostać w domu, zrezygnować z biegania na rzecz ciepła i komfortu. Jednak to właśnie w tych dniach odkryłam prawdziwą siłę mojej determinacji, przepychając się przez dyskomfort i przyjmując żywioły z poczuciem bezpieczeństwa.

Z perspektywy czasu luty był czymś więcej niż tylko miesiącem biegania; To była podróż do samopoznania i odporności. Nauczyło mnie, jak ważna jest wytrwałość w obliczu przeciwności losu i zaszczepiło we mnie nowo odkryte uznanie dla piękna natury we wszystkich jej formach. Kiedy myślę o niezliczonych kilometrach przebytych i niezliczonych wyzwaniach, które pokonałem, przepełnia mnie poczucie dumy i spełnienia. Bo pośród śniegu i śliskich ścieżek znalazłem nie tylko siłę, by wytrwać, ale i odwaga żeby się rozwijać. Konsystencja trwa.

Posted in , ,

Dodaj komentarz