W asyście Tatrzańskich kozic pokonuje ostatnie, oblodzone podejście na szlaku z Kuźnic w stronę Kasprowego Wierchu. Na miejscu, ubierając kolejne warstwy odzieży, spoglądam na tablice informacyjną:
Wilgotność: 98%
Wiatr:W porywach do 130km/h.
Teraz już wiem, że dalsza trasa w stronę Czerwonych Wierchów nie ma sensu. Grzecznie wracam do Schroniska na Hali Gąsienicowej, szybko coś zjadam i zbiegam dalej.
W drodze powrotnej mijam kilkoro turystów, biegacza (ochoczo zagaduje czy warto – grzecznie odradzam) :).

PS: Nie zapominajmy, że wstęp do TPN – u jak jest płatny. Ta symboliczna opłata wspomaga ogrom potrzeb. Bądźmy empatyczni, za wiele można stracić :).
PS 2: Nosal w drodze powrotnej, rzecz obowiązkowa…
Reprodukcja pochodzi z albumu: Tatry. Fotografie Tatr i Zakopanego 1859–1914.

Dodaj komentarz