Bonum Cursum

Savickis life journey

  • Tym razem postawiliśmy na trochę inny sposób podróżowania. Tydzień w Trójmieście i po dwa dni na każde miasto. Gdańsk, Sopot i Gdynia, bez pośpiechu, za to z rodziną i czasem na wspólne odkrywanie.

    Trochę popadało, ale na szczęście nie przeszkodziło nam to w zwiedzaniu i dobrej zabawie. Czasem właśnie takie wyjazdy, bez idealnej pogody i napiętego planu, zostają w pamięci na dłużej.

  • Wakacje przyszły do nas trochę później niż zwykle. Dużo pracy w domu, a przede wszystkim dużo czasu z dziećmi. I chyba właśnie tak miało być.

    W końcu udało się wyrwać nad piękne polskie morze. Był nawet plan na niemiecki Bałtyk, ale kiedy zobaczyliśmy deszczową prognozę, szybko zmieniliśmy kierunek. I chyba dobrze trafiliśmy. Rodzime wybrzeże przywitało nas słońcem, spokojem i tym wszystkim, za czym człowiek tęskni przez cały rok. Czasem warto poczekać na swoje wakacje.

  • Kiedy dzieci wracają do przedszkola, świat znów nabiera rozpędu. Jeszcze tylko jedna chwila na delektowanie się słońcem, spokojem i wspólnym czasem… i zaczynamy nowy sezon. Na pożegnanie wakacji wybraliśmy się nad Bałtyk. Był odpoczynek na brzegu, szum morza, lody, gofry i dużo dobrej zabawy. A na koniec dnia? Zachwyt nad naszym polskim pięknem natury.

    Takie chwile chcemy zatrzymać na dłużej. Bo lato, choć powoli odchodzi, zostawia po sobie piękne wspomnienia. Wszystko ma swój czas.

  • Lato naprawdę nas rozpieszcza. Pogoda jest świetna, dni są długie, a wolnego czasu jakby trochę więcej. Taki weekend aż prosi się o to, żeby zwolnić, odłożyć codzienne obowiązki i po prostu cieszyć się chwilą.

    Dzisiaj niedziela, więc obowiązkowo wyjście do lasu. Trochę pochodzić, pooddychać świeżym powietrzem i zobaczyć, co się zmienia. Las o tej porze roku potrafi zaskoczyć, a podczas każdego spaceru można zauważyć coś nowego.

    Do tego spacer z dziećmi, trochę rozmów, śmiechu i wspólnego czasu. W codziennym biegu łatwo zapomnieć, że najcenniejsze rzeczy są zupełnie proste: czas spędzony z rodziną, zdrowie i możliwość cieszenia się zwyczajnym dniem.

    Niedziela, las, dzieci i spokojna głowa. Takie dni warto doceniać. Kawa na powrocie, to akcent miejski. 🙂

  • Jak co weekend biegnę długi bieg. Kilka godzin w nogach, żeby ich nie rozhartować i nie wypaść z rytmu. Po drodze patrzę, a tu nagle w polu kukurydzy wyrastają słupy, jeden za drugim.

    Niby nic niezwykłego, infrastruktura, technika, rozwój. A jednak takie małe technopolis w środku pola budzi we mnie jakiś lekki niepokój. Człowiek biegnie sobie spokojnie przez wieś, kukurydza, pola, cisza… i nagle zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem nie wbiegł do jakiegoś filmu science fiction.

    Chyba jednak wolę, kiedy w polu rośnie kukurydza, a nie technopolis.