Bonum Cursum

Savickis life journey

  • Eng below

    Shad Helmstetter to autor, który od lat zajmuje się wpływem myśli i języka, jakim mówimy do siebie, na życie osobiste i zawodowe. Jego prace koncentrują się na tym, jak świadome zmienianie sposobu myślenia może poprawić nasze wyniki, pewność siebie i relacje z innymi. Helmstetter łączy naukową wiedzę z praktycznymi ćwiczeniami, pokazując, że zmiana wewnętrznego dialogu nie jest jedynie teorią, lecz realnym narzędziem transformacji.

    Tydzień 17. „The Self-Talk Solution” – Shad Helmstetter.

    Książka pokazuje, jak nasze myśli i słowa wpływają na codzienne życie i decyzje. Autor podkreśla, że większość negatywnych wzorców wynika z nieświadomego, automatycznego myślenia. Podaje konkretne techniki i ćwiczenia, które pozwalają zastąpić destrukcyjne myślenie pozytywnym, wspierającym samorozwój.

    Też całkiem przypadkowo, w chwili gdy byłem w chwilowym dołku, znalazłem tę książkę. Było to w dniu finału ligi norweskiej, kiedy lokalna drużyna zdobyła tytuł. Książka leżała na uboczu centrum Stavanger, na środku chodnika, jakby czekała właśnie na mnie. To doświadczenie dało mi do myślenia i uświadomiło, że czasem odpowiednia inspiracja pojawia się w najbardziej niespodziewanych momentach.

    Dla mnie to lektura niezwykle motywująca, bo pokazuje, że zmiana jest możliwa w każdej chwili i zależy od nas samych. Helmstetter nie obiecuje cudów, lecz systematyczne narzędzia do pracy nad sobą. To książka, która uczy, jak świadomie kształtować swój wewnętrzny dialog i zyskiwać większą kontrolę nad własnym życiem.

    ENG

    Shad Helmstetter is an author who has long focused on the impact of our self-talk—how the language we use with ourselves shapes our personal and professional lives. His work explores how consciously changing our thought patterns can improve performance, self-confidence, and relationships. Helmstetter combines scientific insight with practical exercises, showing that transforming your inner dialogue is not just theory but a real tool for personal growth.

    Week 17. “The Self-Talk Solution” – Shad Helmstetter.

    The book demonstrates how our thoughts and words influence daily life and decisions. Helmstetter emphasizes that many negative patterns come from unconscious, automatic thinking. He provides clear techniques and exercises to replace destructive thinking with positive, supportive self-talk.

    Quite by chance, at a moment when I was feeling a bit low, I found this book. It was on the day of the Norwegian league final, when the local team won the title. The book was lying on the edge of downtown Stavanger, right in the middle of the sidewalk, as if it had been waiting for me. That experience made me pause and reflect, showing that inspiration can sometimes appear in the most unexpected moments.

    For me, it is an extremely motivating read because it shows that change is possible at any time and depends on ourselves. Helmstetter doesn’t promise miracles, but offers practical, consistent tools for self-improvement. This is a book that teaches how to consciously shape your inner dialogue and gain greater control over your life.

  • Dziś mija pięć lat, odkąd powiedziałem „tak”. Pięć lat, które przewróciły moje życie do góry nogami w najlepszy sposób. Każdego dnia dziękuję za śmiechy, które bolą brzuch, za drobne gesty, które znaczą więcej niż słowa i za to, że mogę być tutaj, w tym szalonym, pięknym chaosie, z kimś, kto sprawia, że wszystko staje się pełniejsze.

    Moje życie jest pełne przygód, czasem wybuchowych, czasem totalnie nieprzewidywalnych, ale zawsze prawdziwych. Każda chwila razem to skarb, który chcę przeżywać na sto procent, z sercem bijącym szybciej i uśmiechem od ucha do ucha.

    Dziękuję za te pięć lat miłości, za każdy śmiech, każde wyzwanie i każdy moment, który sprawił, że nasze życie jest takie, jakie jest, piękne, szalone i nasze.

    A nasze małe stópki? Już dawno przejęły kontrolę nad domem. Skaczą, krzyczą, wymyślają własne zasady i wiecie co? Uwielbiam to.

    A w trybie spokoju, gdy dom się na chwilę uciszy, spędzamy to wszystko, słuchając Morrisseya, bo czasem nawet w chaosie potrzebny jest soundtrack do refleksji.

  • Eng below

    Roman Pisarski był pisarzem, który swoją twórczość kierował przede wszystkim do młodszych czytelników, ale jego książki trafiały znacznie szerzej. Urodził się na początku XX wieku i dorastał w Polsce, która dopiero budowała swoją tożsamość. Jego życie nie było oderwane od realiów epoki – doświadczenia wojny, zmiany społeczne i codzienność zwykłych ludzi miały wpływ na to, jak pisał. Pochodził z rodziny, w której ważne były wartości takie jak prostota, pracowitość i wrażliwość na innych, co później wyraźnie widać w jego książkach.

    Jako autor skupił się na opowieściach bliskich codzienności – często o zwierzętach, ale tak naprawdę o ludziach i emocjach, które są uniwersalne. Potrafił pisać w sposób prosty, ale jednocześnie poruszający, bez zbędnych ozdobników. Jego historie były zrozumiałe, a jednocześnie zostawiały ślad, ucząc empatii i uważności.

    Tydzień 16. „O psie, który jeździł koleją” – Roman Pisarski.

    Książka jest prosta w formie, ale bardzo poruszająca. Opowiada historię psa Lampo, który podróżuje pociągami, stając się częścią kolejowego świata i ludzi, których spotyka na swojej drodze. To opowieść o przywiązaniu, wolności i niezwykłej więzi między zwierzęciem a człowiekiem.

    Najbardziej uderza jej autentyczność i emocjonalna siła ukryta w prostocie. To nie jest skomplikowana historia, ale taka, która zostaje w pamięci. Pokazuje, że nawet zwykła opowieść może mieć głębokie znaczenie.

    Na końcu warto dodać, że jego książki były ważną częścią szkolnych lektur – przynajmniej za moich czasów. To właśnie przy jednej z nich pojawiło się moje pierwsze świadome wzruszenie, takie, które zostaje z człowiekiem na długo i do którego się wraca myślami. Dla mnie to książka, która przypomina o lojalności i prostych wartościach. Niby krótka i nieskomplikowana, a jednak bardzo prawdziwa.

    ENG

    Roman Pisarski was a writer who mainly addressed younger readers, but his books reached much wider audiences. He was born in the early 20th century and grew up in a Poland that was still shaping its identity. His life was closely connected to the realities of his time, and experiences like war, social change, and everyday life clearly influenced his writing. He came from a background where simplicity, hard work, and sensitivity to others were important values, which can be seen in his stories.

    As an author, he focused on everyday life, often writing about animals, but really about people and universal emotions. His style is simple yet moving, without unnecessary embellishments, and his stories leave a lasting impression by teaching empathy and attentiveness.

    Week 16. “O psie, który jeździł koleją” – Roman Pisarski.

    The book is simple in form, but deeply emotional. It tells the story of Lampo, a dog who travels by train and becomes part of the railway world and the lives of people he meets. It is a story about loyalty, freedom, and the bond between animals and humans.

    What stands out most is its authenticity and emotional strength hidden in simplicity. It’s not a complex story, but one that stays with you and shows how even the simplest narratives can carry deep meaning.

    It was also an important school reading in my time, and one of my first conscious emotional experiences while reading. For me, it’s a story that reminds me of loyalty and simple values, short and uncomplicated, yet very real.

  • Świat przyspieszył do granic absurdu. W polskim markecie leży szczypiorek z Kenii, jabłka z drugiego końca kontynentu, a wszystko to wygląda jak norma. Jedzenie podróżuje tysiące kilometrów, zanim trafi na nasz talerz, jakby lokalność przestała mieć znaczenie. W tym samym czasie tuż obok toczy się wojna, a gdzieś dalej kolejna już się tli. Informacje płyną bez przerwy, dramat za dramatem, kryzys za kryzysem. Trudno się w tym nie pogubić.

    Ten teatr trwa, a my jesteśmy jednocześnie widzami i uczestnikami. Scrollujemy wiadomości między jednym a drugim zakupem produktów „znikąd”, próbując zachować spokój. Jak nie zwariować?

    Coraz częściej widzę też, że w mojej małej społeczności większość osób jakby się tym nie przejmuje, nie bierze w tym udziału emocjonalnie. Kiedyś nazwałbym to nonszalancją, dziś zaczynam myśleć, że to po prostu jakieś rozwiązanie. Może instynktowne odcięcie się od nadmiaru bodźców, może forma ochrony.

    Może odpowiedź jest prostsza, niż się wydaje. Zatrzymać się. Ograniczyć hałas. Wrócić do rzeczy bliskich i realnych, do ludzi, do miejsca, do codziennych, małych wyborów. Nie zmienimy całego świata naraz, ale możemy odzyskać kawałek własnego. A czasem to już bardzo dużo.

  • Jeszcze chwilę temu wszystko budziło się powoli, jakby nie do końca pewne, czy to już naprawdę wiosna. A teraz przyszła nagle. W słońcu, w zapachu powietrza, w tych kilku cieplejszych dniach, które każą wyjść z domu i iść przed siebie bez większego planu.

    A my w święta jesteśmy w drodze. Jeden dzień tu, drugi tam. Samochód, stół, rozmowy, znajome miejsca. Trochę chaosu, trochę rutyny. Coroczna wędrówka między domami, która z czasem staje się czymś naturalnym. Każdy przystanek podobny, a jednak inny. Te same potrawy, ale trochę inne historie. Te same twarze, tylko o rok starsze.

    Wiosna rozgościła się już gdzieś obok. Na ulicach, w parkach, w pierwszych naprawdę ciepłych wieczorach. Ale w naszych ogrodach jeszcze jakby się waha. Jeszcze nie wszystko ruszyło, jeszcze ziemia nie do końca obudziła się z zimy. Trochę jak my. Też gdzieś pomiędzy.

    Bo zanim wszystko naprawdę się zazieleni, zanim wrócimy do swojego rytmu, jest jeszcze ta chwila. Trochę niedokończona. Trochę w rozjazdach. Ale już wyraźnie nowa. Wiosno nadchodź!

    W przygotowaniu do świąt. Koszyczek naszykowany, palma własna, bojowość pełna. Przyjmujemy nowy rytm tych dni. Zajrzeliśmy na chwilę na liturgię w naszym mieście, żeby złapać moment zatrzymania, zanim wszystko znów przyspieszy. A potem już klasycznie jeden dom, drugi dom. Najpierw u jednych rodziców, potem u drugich. I naprawdę mamy w tym szczęście, że możemy tak jeździć, że te miejsca są, że ktoś czeka.

    Między stołem a rozmowami, między drogą a chwilą oddechu składamy sobie te święta po swojemu. Trochę w biegu, trochę na spokojnie, ale razem.