• Eng below

    Jacek Kolbuszewski był wybitnym polskim historykiem literatury, eseistą i badaczem kultury, szczególnie związanym z tematyką pogranicza, pamięci i dziedzictwa dawnych ziem wschodnich. Przez lata zajmował się analizą tego, jak Kresy funkcjonują w literaturze, świadomości zbiorowej i wyobraźni kulturowej. Nie był tylko badaczem tekstów, ale też przewodnikiem po świecie znaczeń, który dla wielu współczesnych czytelników jest już coraz mniej oczywisty. Dla mnie temat Kresów jest dodatkowo osobisty bo moja rodzina pochodzi z dawnych Kresów Polski i do dziś utrzymuję kontakt z moimi krewnymi stamtąd.

    Sięgając po książkę Kresy, miałem poczucie, że wchodzę w temat, który jest mi jednocześnie bliski i odległy. Bliski, bo obecny gdzieś w tle polskiej historii i tożsamości, a odległy, bo nie jest częścią mojego osobistego doświadczenia w sensie codziennego życia. To nie jest opowieść o indywidualnym życiu, jak u Cywińskiego, lecz raczej próba uchwycenia szerszego zjawiska, tego, czym Kresy były i czym pozostały w pamięci.

    Tydzień 12. „Kresy” Jacek Kolbuszewski.

    To książka eseistyczna, momentami naukowa, ale napisana w sposób przystępny i uporządkowany. Autor nie tworzy jednej, zamkniętej definicji Kresów. Zamiast tego pokazuje ich wielowymiarowość — jako przestrzeni geograficznej, historycznej, ale też symbolicznej.

    Kolbuszewski prowadzi czytelnika przez literaturę, wspomnienia i narracje, które przez lata budowały obraz Kresów jako miejsca utraconego, idealizowanego, a czasem mitologizowanego. Pokazuje, jak bardzo ten obraz jest złożony i jak często odbiega od rzeczywistości. Kresy nie są tu tylko miejscem na mapie, ale przede wszystkim konstruktem kulturowym, który żyje w opowieściach.

    Najciekawsze w tej książce jest to, że zmusza do zatrzymania się i spojrzenia na historię z dystansu. Nie ma tu prostych odpowiedzi ani jednoznacznych ocen. Jest raczej próba uporządkowania chaosu pamięci i emocji, które narosły wokół tego pojęcia.

    „Kresy” to książka spokojniejsza, bardziej refleksyjna niż wiele współczesnych lektur. Nie wciąga akcją, ale zatrzymuje myśl. To lektura, do której warto wracać, szczególnie wtedy, gdy chce się lepiej zrozumieć, skąd biorą się pewne opowieści i dlaczego wciąż są obecne.

    ENG

    Jacek Kolbuszewski was a distinguished Polish literary historian and essayist, known for his work on cultural memory and the heritage of the Eastern Borderlands. For me, the topic is also personal, my family comes from the former Kresy of Poland, and I still maintain contact with relatives from there.

    Week 12. „Kresy” Jacek Kolbuszewski.

    In Kresy, he explores the idea of the Kresy not as a single place, but as a complex cultural and historical concept. For me, it is a topic that feels both close and distant at the same time and present in the broader Polish identity, yet outside of everyday personal experience.

    This is a reflective and essayistic book, focused on how Kresy have been remembered, described, and often idealized in literature and collective imagination. Rather than giving clear answers, it encourages the reader to think and to question inherited narratives.

    It is not a dynamic or plot-driven read, but a thoughtful one. A book that slows you down and stays with you, especially if you are interested in memory, identity, and the stories we tell about the past.

  • Eng below

    Władysław Cywiński był jedną z najbardziej barwnych i bezkompromisowych postaci polskiego środowiska górskiego. Taternik, przewodnik i autor licznych przewodników po Tatrach, zasłynął nie tylko ogromną wiedzą i doświadczeniem, lecz także ostrym językiem oraz wyrazistymi opiniami. Przez lata współtworzył kulturę taternictwa, jednocześnie często prowokując i dzieląc środowisko. Dla jednych był legendą, dla innych postacią kontrowersyjną, ale trudno było przejść obok niego obojętnie.

    Sięgając po książkę Góral z Wilna. Tatry, seks, polityka, miałem z tyłu głowy nie tylko jego dokonania, ale też styl życia, który wyraźnie odbiega od mojego. W tej opowieści widać brak przywiązania do tradycyjnego modelu rodzinności oraz pewną samotność, będącą konsekwencją podporządkowania życia górom i własnym zasadom. To podejście momentami budzi dystans, a czasem sprzeciw, ale jednocześnie skłania do refleksji nad tym, czym jest wolność i ile jesteśmy w stanie dla niej poświęcić.

    Tydzień 11. „Góral z Wilna. Tatry, seks, polityka” Władysław Cywiński.

    o książka autobiograficzna, jednak daleka od klasycznego, uporządkowanego życiorysu. Autor prowadzi czytelnika przez swoje życie w sposób fragmentaryczny, chwilami chaotyczny, ale dzięki temu bardzo autentyczny. Tatry stanowią oś całej narracji, są przestrzenią, która definiuje jego wybory, relacje i sposób patrzenia na świat.

    Obok gór pojawiają się także wątki polityczne, szczególnie związane z realiami PRL, oraz życie osobiste, opisywane w sposób bezpośredni, czasami prowokujący. Tytułowy „seks” nie jest dodatkiem dla efektu, lecz elementem budowania obrazu człowieka, który nie uznaje kompromisów i żyje według własnych reguł.

    Najciekawsze w tej książce jest jej surowość. Nie ma tu próby przypodobania się czytelnikowi ani tworzenia wygładzonego wizerunku. Jest szczerość, czasem niewygodna i trudna do przyjęcia, ale przez to wiarygodna.

    „Góral z Wilna” nie jest książką dla każdego. Potrafi irytować, ale też wciągać. Zostaje w głowie, bo pokazuje życie przeżyte na własnych zasadach, bez oglądania się na oczekiwania innych. Kojarzy mi się szczególnie z pierwszą lekturą, kiedy czytałem ją w pociągu dalekobieżnym na południe Polski. Jechałem wtedy solo w góry, kończąc swoją Koronę Gór Polski w Tatrach. Od tamtej pory wracam do niej co kilka lat i za każdym razem wybrzmiewa trochę inaczej.

    ENG

    Władysław Cywiński was one of the most colorful and uncompromising figures in the Polish mountain community. A climber, guide, and author of numerous Tatra guidebooks, he became known not only for his deep knowledge and experience, but also for his sharp tongue and strong opinions. Over the years, he helped shape the culture of mountaineering in Poland, often provoking debate and dividing opinions. For some he was a legend, for others a controversial figure, but he was impossible to ignore.

    Reaching for Góral z Wilna. Tatry, seks, polityka, I had in mind not only his achievements, but also a way of life that clearly differs from my own. In his story, there is a visible distance from traditional family life and a sense of solitude that seems to come from fully committing himself to the mountains and his own rules. At times this creates distance, even disagreement, but it also pushes you to reflect on what freedom really means and how much one is willing to sacrifice for it.

    Week 11. “Góral z Wilna. Tatry, seks, polityka” Władysław Cywiński.

    This is an autobiographical book, but far from a classic, orderly life story. The narrative is fragmented, sometimes chaotic, yet deeply authentic. The Tatra Mountains are at the center of everything, shaping his choices, relationships, and worldview.

    Alongside the mountains, there are also threads of politics, especially in the context of communist-era Poland, and personal life, described in a direct and sometimes provocative way. The “sex” in the title is not there for sensation, but as part of portraying a man who rejects compromise and lives entirely on his own terms.

    What stands out most is the rawness of the book. There is no attempt to please the reader or polish the author’s image. Instead, there is honesty, sometimes uncomfortable and difficult to accept, but because of that, very real.

    “Góral z Wilna” is not a book for everyone. It can be irritating at times, but also absorbing. It stays with you because it shows a life lived on one’s own terms, without looking at the expectations of others. I especially associate it with the first time I read it, on a long-distance train heading south in Poland. I was traveling solo to the mountains, finishing my Crown of Polish Mountains in the Tatras. Since then, I return to it every few years, and each time it resonates a little differently.

  • Jeszcze niedawno w naszym domu przewaga była zdecydowanie po stronie kobiet i kiedy przychodził marzec, a wraz z nim Dzień Kobiet, można było powiedzieć to święto w pełni zasłużone i w pełni nasze ale od jakiegoś czasu pojawił się u nas nowy, bardzo mały facet. Choć na razie bardziej obserwuje świat niż go komentuje, to jednak zmienił trochę układ sił w domu. Można więc powiedzieć, że powoli wyrównujemy proporcje.

    Dzień Kobiet zawsze miał w sobie coś z początku. Trochę jak pierwszy ciepły dzień po zimie. Jeszcze nie do końca wiosna, ale już wiadomo, że nadchodzi. Kiedyś zresztą rok wcale nie zaczynał się w styczniu. W wielu miejscach Europy długo liczono jego początek dopiero na wiosnę, często w okolicach kwietnia. To miało sens, bo wtedy naprawdę zaczynało się życie.

    Ziemia budziła się po zimie, pola zaczynały pracować, drzewa wypuszczały pierwsze pąki. Budzili się też ludzie, trochę dosłownie, trochę symbolicznie. Kończył się czas zimowego trwania, a zaczynał czas działania ale są takie momenty, kiedy można go znów złapać.

    Teraz właśnie zaczynamy się budzić razem z ogrodem. Coraz więcej światła wpada rano przez okna, powietrze pachnie inaczej, a ziemia powoli przypomina sobie, że zaraz znów będzie zielona. W tym wszystkim jest też nasz dom, trochę głośniejszy niż kiedyś, trochę bardziej nieprzewidywalny, z małym człowiekiem, który dopiero uczy się świata i że choć dziś rok oficjalnie zaczął się już dawno temu, to tak naprawdę dopiero teraz wszystko zaczyna się na dobre.

    Powoli budzi się też sezon sportów na zewnątrz. Wystartował już bieg w Poznaniu, dawniej traktowany trochę jak symboliczny początek sezonu biegowego, znany wielu jako Recordowa Dziesiątka. Pierwsze wiosenne starty już za nami, a kolejne, w tym pierwsze maratony, są tuż za rogiem. Z każdym tygodniem kalendarz robi się coraz gęstszy, a my znów wracamy do rytmu: trening, start, kolejny cel.

  • Dziś byłem na obchodach Żołnierzy Wyklętych oraz na zawodach sportowych zorganizowanych z tej okazji. Zauważyłem, że ludzi było niewiele. Trochę mnie to zaskoczyło i skłoniło do refleksji.

    Zastanawiam się, czy to znak naszych czasów, czy może po prostu zostają już tylko ci, dla których pamięć i wartości naprawdę mają znaczenie. Może właśnie tak powinno być, że przychodzą ci, którzy czują potrzebę bycia tam naprawdę.

    Czasem liczby nie są najważniejsze. Liczy się obecność, pamięć i to, że ktoś nadal chce o tym pamiętać.

  • Eng below

    Jeff Galloway był amerykańskim olimpijczykiem, trenerem i jednym z najbardziej wpływowych popularyzatorów biegania rekreacyjnego na świecie. Reprezentował Stany Zjednoczone na igrzyskach olimpijskich w 1972 roku w Monachium, a po zakończeniu kariery sportowej poświęcił się pracy trenerskiej i edukacyjnej. Stworzył znaną na całym świecie metodę treningową run–walk–run, która pomogła setkom tysięcy osób zacząć biegać oraz ukończyć pierwsze 5 km, półmaraton czy maraton. Jeff Galloway zmarł niedawno, a wracając myślami do jego wkładu w kulturę biegania, postanowiłem ponownie sięgnąć po jedną z jego najbardziej znanych książek, trochę jako treningową inspirację, a trochę jako osobisty hołd dla człowieka, który dla wielu biegaczy był pierwszym przewodnikiem po świecie długiego dystansu.

    Tydzień 10. „Bieganie metodą Gallowaya. Ciesz się dobrym zdrowiem i doskonałą formą!” Jeff Galloway.

    Jedną z tych książek o bieganiu, które zmieniły sposób myślenia o treningu wytrzymałościowym. Galloway pokazuje, że bieganie nie musi oznaczać ciągłego wysiłku na granicy możliwości. Jego metoda opiera się na przeplataniu biegu i marszu w określonych proporcjach. Dzięki temu organizm regeneruje się szybciej, a ryzyko kontuzji znacząco maleje.

    Największą siłą tej książki jest jej dostępność. Galloway pisze zarówno do osób, które nigdy wcześniej nie biegały, jak i do tych, które mają już za sobą wiele kilometrów. Wyjaśnia, jak stopniowo budować wytrzymałość, jak planować treningi, jak radzić sobie z kryzysami podczas długich biegów oraz jak dopasować tempo do własnych możliwości. W jego podejściu nie chodzi o rywalizację, lecz o długoterminowe zdrowie i radość z ruchu.

    Bieganie metodą Gallowaya przypomina, że bieganie może być praktyką na całe życie. Nie musi być szybkie ani spektakularne. Wystarczy, że jest regularne i dopasowane do człowieka, który biegnie.

    Na koniec warto wspomnieć słowa z jednego z pożegnalnych tekstów po jego śmierci. W wielu wspomnieniach podkreślano, że największym osiągnięciem Gallowaya nie były wyniki sportowe, lecz to, że nauczył zwykłych ludzi wierzyć, że bieganie jest dla nich. Dla tysięcy osób na całym świecie był pierwszym trenerem, nawet jeśli nigdy nie spotkali go osobiście.

    ENG

    Jeff Galloway was an American Olympian, coach, and one of the most influential advocates of recreational running. He represented the United States at the 1972 Munich Olympic Games and later dedicated his life to coaching and educating runners. Galloway created the famous run walk run training method, which has helped hundreds of thousands of people start running and complete their first 5K, half marathon, or marathon. He passed away recently, and thinking about his contribution to running culture made me return to one of his best known books, partly for inspiration and partly as a small personal tribute to someone who guided so many runners into the world of endurance sports.

    Week 10. Running with the Galloway Method. Enjoy Good Health and Great Fitness! Jeff Galloway.

    This book reshaped how many people think about endurance training. Galloway argues that running does not have to mean constant exhausting effort. His approach is based on alternating running and walking at planned intervals. This simple idea allows the body to recover more efficiently and significantly reduces the risk of injury.

    One of the book’s greatest strengths is its accessibility. Galloway writes both for complete beginners and for experienced runners. He explains how to gradually build endurance, structure training plans, manage difficult moments during long runs, and find a pace that fits individual abilities.

    Ultimately the message is simple. Running can be a lifelong practice. It does not have to be fast or spectacular. It only needs to be sustainable, healthy and enjoyable.

    1024px Jeff Galloway 2 kopia 1200x628 1388x726 1296x700 1

    Many tributes written after his passing emphasized that Galloway’s greatest legacy was not medals or records, but the millions of people he encouraged to believe that running was possible for them. For countless runners around the world, he became their first coach, even if they only knew him through the pages of his books.