• W tym tygodniu byliśmy w zoo. Tym razem pierwszy raz w nowym komplecie, bo jest nowy członek rodziny, co zmienia trochę cały rytm takich wyjść. Do tego nowy kompleks w zoo, więc wszystko razem daje świeże doświadczenie – jakby to miejsce było trochę na nowo odkrywane.

    2+2, spokojne tempo, bardziej rodzinne włóczenie się niż klasyczne zwiedzanie. Nowa część zoo robi różnicę i przestrzeń, układ i ogólnie wrażenie, że całość jest bardziej otwarta i wygodna do spacerowania.

    Najlepsze jest to, że z wózkiem można tam chodzić praktycznie wszędzie. A nawet z dwoma, jeśli ktoś lubi logistyczne wyzwania i test cierpliwości na poziomie eksperckim. Na tobołki też jest miejsce, więc cała operacja „wyjście rodzinne” działa zaskakująco sprawnie.

    To też fajny moment na rozpoczęcie sezonu takich spacerów i wyjść na zewnątrz. Po zimniejszym okresie łatwo zapomnieć, jak dobrze działa zwykłe chodzenie i obserwowanie świata bez planu.

    Bilet roczny rodzinny dalej wypada stosunkowo tanio, więc przy kilku wizytach w roku zaczyna się to po prostu opłacać i z czasem robi się z tego naturalna rutyna.

    Zwykły dzień, bez wielkich wydarzeń, ale z tym spokojnym poczuciem, że takie rzeczy najbardziej zostają.

  • Eng below

    Tydzień 20. Jerzy Kosiński „Malowany ptak” (“The Painted Bird”).

    W tym tygodniu wróciłem do „Malowanego ptaka” Jerzego Kosińskiego. To jedna z najbardziej brutalnych i przygnębiających książek, jakie czytałem, ale też jedna z tych, o których trudno przestać myśleć.

    Historia chłopca błąkającego się po wsiach podczas wojny od początku daje poczucie samotności i ciągłego zagrożenia. W tej książce prawie nie ma miejsca na bezpieczeństwo czy normalność. Jest za to strach, przemoc i ludzie pokazani w swoich najgorszych momentach.

    Najmocniejsze było dla mnie to, że „Malowany ptak” nie pokazuje wojny przez front czy wielką politykę, ale przez zwykłych ludzi i codzienne okrucieństwo. Momentami trudno oddzielić, co jest jeszcze symbolem i literaturą, a co próbą pokazania realnego doświadczenia traumy.

    Sama historia Jerzego Kosińskiego też jest bardzo ciekawa i tragiczna. Po wojnie wyjechał do Stanów Zjednoczonych i tam zbudował swój literacki sukces praktycznie od nowa, pisząc po angielsku i stając się częścią amerykańskiego świata kultury. Jednocześnie przez całe życie towarzyszyły mu kontrowersje dotyczące jego biografii i twórczości, a jego historia zakończyła się tragicznie.

    To wszystko sprawia, że „Malowany ptak” czytałem bardziej jako próbę zmierzenia się z traumą, samotnością i przemocą niż jako zwykłą powieść wojenną.

    Ten tydzień był bardziej o tym, jak literatura potrafi zostawić dyskomfort i pytania bez prostych odpowiedzi, niż o samej historii książki.

    ENG

    Week 20. Jerzy Kosiński “The Painted Bird”.

    This week I returned to “The Painted Bird” by Jerzy Kosiński. It is one of the most brutal and disturbing books I have read, but also one of those that is impossible to forget.

    The story of a boy wandering through villages during the war creates a feeling of loneliness and constant danger from the very beginning. There is almost no sense of safety or normal life in this book. Instead there is fear, violence and people shown in their worst moments.

    What stayed with me most was that “The Painted Bird” does not show war through battles or politics, but through ordinary people and everyday cruelty. At times it becomes difficult to separate symbolism and fiction from an attempt to describe real trauma.

    Jerzy Kosiński himself is also a fascinating and tragic figure. After the war he moved to the United States, where he built his literary career almost from nothing, writing in English and becoming part of the American cultural world. At the same time he was surrounded by controversies about his biography and work for most of his life, and his story eventually ended in tragedy.

    All of this made me read “The Painted Bird” more as an attempt to confront trauma, loneliness and violence than simply as a war novel.

    This week was more about how literature can leave discomfort and unanswered questions than about the story itself.

  • Eng below

    Tydzień 19. Günter Grass „Blaszany bębenek” (“The Tin Drum”).

    W tym tygodniu wróciłem do „Blaszanego bębenka” Güntera Grassa. To jedna z tych książek, które zostają bardziej przez atmosferę i sposób patrzenia na świat niż przez samą fabułę.

    Historia Oskara Matzeratha od początku była dla mnie dziwna i niepokojąca. Dziecko, które postanawia przestać rosnąć i obserwuje rzeczywistość z boku, staje się tutaj kimś więcej niż bohaterem. Bardziej symbolem niż zwykłym człowiekiem.

    Najmocniej zostało ze mną to, jak Grass pokazuje społeczeństwo w czasie narastania i trwania wojny. Nie przez wielkie hasła czy polityczne deklaracje, ale przez codzienność, absurd i ludzi próbujących normalnie żyć w nienormalnym świecie.

    Sam Günter Grass też jest dla mnie ciekawą postacią. Z jednej strony laureat Nagrody Nobla i jeden z najważniejszych niemieckich pisarzy XX wieku, z drugiej człowiek otoczony kontrowersjami i trudną biografią. To sprawia, że jego książki czyta się inaczej, bo czuć w nich próbę rozliczenia się z historią, pamięcią i odpowiedzialnością.

    „Blaszany bębenek” nie jest dla mnie książką łatwą ani komfortową. Momentami wręcz odpycha, ale właśnie przez to zostawia po sobie coś więcej. To bardziej doświadczenie niż zwykła historia.

    Ten tydzień był bardziej o obserwowaniu, jak literatura potrafi pokazać chaos i moralne zagubienie ludzi, niż o samej fabule książki.

    ENG

    Week 19. Günter Grass “The Tin Drum”.

    This week I returned to “The Tin Drum” by Günter Grass. It is one of those books that stays with me more because of its atmosphere and way of looking at the world than because of the plot itself.

    The story of Oskar Matzerath felt strange and unsettling to me from the beginning. A child who decides to stop growing and watches reality from the side becomes something more than just a character here. More a symbol than an ordinary person.

    What stayed with me most was how Grass shows society during the rise and reality of war. Not through big slogans or political declarations, but through everyday life, absurdity and people trying to live normally in an abnormal world.

    Günter Grass himself is also a fascinating figure to me. On one side he was a Nobel Prize winner and one of the most important German writers of the twentieth century, while on the other side he remained a controversial person with a difficult biography. It makes his books feel more personal, as if they are also about dealing with history, memory and responsibility.

    “The Tin Drum” is not an easy or comfortable book for me. At times it is even disturbing, but that is exactly why it leaves something deeper behind. It feels more like an experience than just a story.

    This week was more about seeing how literature can show chaos and moral confusion than about the plot itself.

  • Eng below

    Tydzień 18. Lance Armstrong i Sally Jenkins „Liczy się każda sekunda”.

    W tym tygodniu wróciłem do historii Lance’a Armstronga, głównie przez książkę Sally Jenkins „Liczy się każda sekunda”, napisaną wspólnie z nim. To ważna historia dla mnie, bo przez długi czas Armstrong był jednym z moich sportowych idoli.

    Kiedy byłem młodszy, jego historia wydawała się czymś więcej niż sportem. Kojarzyła się z walką, odpornością i przekraczaniem granic. Dlatego to, co później wyszło na jaw, było dla mnie szokiem. Trudno było to połączyć z obrazem, który miałem wcześniej.

    Z jednej strony nadal widzę w nim człowieka, który osiągnął bardzo dużo i przeszedł trudną drogę zdrowotną. Z drugiej strony nie da się pominąć faktu dopingu i świadomego oszustwa w jego karierze. Te dwie rzeczy zostają w moim postrzeganiu obok siebie, nawet jeśli się wykluczają.

    Ten tydzień był bardziej o zderzeniu obrazu z rzeczywistością niż o samej historii sportowej. O tym jak łatwo powstaje mit i jak trudno go później utrzymać w jednej, prostej wersji.

    ENG

    Week 18. Lance Armstrong and Sally Jenkins “Every Second Counts”.

    This week I returned to the story of Lance Armstrong, mainly through the book Sally Jenkins “Every Second Counts”, written with him. It matters to me because for a long time he was one of my sports idols.

    When I was younger, his story felt bigger than sport. It was about fighting, resilience and pushing limits. That is why what came out later was such a shock. It did not fit the image I had for years.

    On one side I still see a person who achieved a lot and went through a serious health battle. On the other side there is doping and intentional cheating in his career. Both of these stay in my view at the same time, even if they conflict.

    This week was more about the clash between an image and reality. About how easily a myth is built and how hard it is to keep it in a simple form.

  • Eng below

    Tydzień 18. Literatura naukowa i powrót do podstaw.

    W tym tygodniu ze względu na ograniczony czas skupiłem się głównie na literaturze naukowej i materiałach technicznych. Mniej było refleksji, więcej konkretnej pracy z wiedzą i prób zrozumienia mechanizmów stojących za tym, czego się uczę.

    To przypomniało mi, że rozwój nie zawsze jest efektowny. Czasem to cicha, systematyczna praca: wracanie do podstaw, porządkowanie wiedzy i budowanie fundamentów. Nie daje to natychmiastowej satysfakcji, ale zostaje na dłużej.

    To był też tydzień, który wymagał większej dyscypliny niż motywacji. Mniej emocji, więcej konsekwencji. Choć nie był przełomowy, był potrzebny, bo pokazuje, że inspiracja i wiedza muszą się równoważyć.

    ENG

    Week 18. Scientific literature and back to basics.

    This week, due to limited time, I focused mainly on scientific literature and technical materials. There was less reflection and more concrete work with knowledge and understanding underlying mechanisms.

    It was a reminder that growth is not always visible or exciting. Sometimes it is quiet, systematic work: revisiting fundamentals, organizing knowledge, and building a foundation. It doesn’t give immediate satisfaction, but it lasts longer.

    It was also a week that required discipline more than motivation. Less emotion, more consistency. And although it wasn’t breakthrough, it was necessary, showing that inspiration and knowledge need to stay in balance.