• Easter is a special time – full of joy, warmth, and moments spent with family. We’re enjoying these days together, celebrating traditions, taking walks outdoors, and soaking in the fresh spring air. And even though it’s the holiday season, we still make time for movement – workouts are part of our rhythm, because health and well-being matter every day 💪🌸

    It’s also the perfect moment to reflect on our goals and plans for the new quarter – with fresh energy, motivation, and a hopeful outlook for what’s ahead.

    Wishing you a peaceful and joyful Easter – filled with love, rest, and inspiration. May this time bring you happiness, clarity, and the strength to chase your dreams!

    Happy Easter! 🐣🌷💛

  • The New Year is a time for fresh starts, resolutions, and plans for the future. It’s also a perfect opportunity to reflect on the past year, assess achievements, and decide what we’d like to change in the months ahead.

    For many people, the New Year is also the right moment to take on new athletic challenges – such as starting a regular running routine. From a runner’s perspective, a New Year’s Run is more than just physical activity – it’s a symbolic beginning of a new path, new goals, and dreams. And for me personally, it marks the start of a new decade in training.

    Running is an activity that perfectly symbolizes the spirit of the New Year. Just like every new attempt made with fresh resolutions, every new run is a step toward something unknown, but full of possibility. When I run at the beginning of January, I feel like I’m taking that first step into new challenges. It often comes with a sense of joy – a return to physical activity after a holiday season filled with indulgent treats, family gatherings, and moments of rest.

    Although New Year’s runs are often organized as public events in many cities, with crowds of participants, for me it’s first and foremost a personal moment – a meeting with myself and my new goals.

    When I run, it feels like each kilometer becomes a part of my journey through the new year. Every breath and every stride is a reflection of my resolutions. Running, especially at the beginning of January, is much more than just a sport – it’s a form of mental preparation for the challenges ahead, not only on the track, but in everyday life.

    The New Year is also a perfect time to spend more meaningful moments with family and loved ones. After the hustle of holiday preparations, dedicating time to conversations, relaxation, or shared activities – like running together – is a great way to strengthen bonds. Many regular runners understand how important it is to balance sport with personal life, and the New Year is the perfect opportunity to refresh that perspective.

    A New Year’s run is a wonderful way to begin a new chapter in your running journey. It’s a time to set goals and challenges, but also to share more moments with those closest to you. In 2025 – a year full of new plans and resolutions – running will become not just a sport, but a way to connect with loved ones, explore new places, and nurture passion. Whether I’m running with family or competing around the world, every activity in the new year feels like a step toward health, joy, and fulfillment.

  • Last weekend, my family and I took a quick flight from Berlin to Budapest for a short but unforgettable trip. The flight was smooth and fast, and within just a couple of hours, we were exploring the beautiful Hungarian capital. Budapest impressed us with its stunning architecture, rich history, delicious food, and vibrant nightlife. Here are the seven best places we visited during our stay:

    Hungarian Parliament Building – This iconic landmark was one of the highlights of our trip. The grand neo-Gothic architecture, impressive dome, and the stunning location on the banks of the Danube made it a must-see. We took a guided tour to learn about its history and admire the intricate interior.

    Buda Castle & Fisherman’s Bastion – We took a walk up the hill to Buda Castle, which offered breathtaking panoramic views of the city. Nearby, Fisherman’s Bastion looked like something out of a fairy tale, with its towers and terraces providing some of the best photo opportunities in Budapest.

    Széchenyi Chain Bridge – One of the most famous bridges in Europe, the Chain Bridge connects Buda and Pest. We enjoyed a scenic walk across it at sunset, when the city lights began to glow, creating a magical atmosphere.

    Ruin Bars in the Jewish Quarter – Budapest is famous for its ruin bars, and we had a great time at Szimpla Kert, one of the most well-known. The eclectic decor, live music, and energetic atmosphere made for an unforgettable night out.

    Great Market Hall – We explored the Great Market Hall, a paradise for food lovers. We tried traditional Hungarian dishes like goulash, lángos, and chimney cake. The market was also a great place to buy souvenirs and local delicacies.

    St. Stephen’s Basilica – This beautiful church amazed us with its stunning interior and massive dome. We climbed to the top for another fantastic view of the city.

    Our Hotel was with a Polish Touch. We stayed in a comfortable and stylish hotel run by a Polish director. The hospitality was excellent, and the location was perfect for exploring the city. It felt like a home away from home.

    Budapest exceeded our expectations in every way. Whether it was the historical sites, delicious food, lively nightlife, or warm hospitality, we found something to love at every turn. We can’t wait to return and explore even more of this incredible city!

    One of the things that stood out the most was the hospitality of the people. Almost everyone we met spoke either German or English, making it easy to communicate and feel welcomed. The city is full of culture, with a deep history and a strong artistic and musical scene. From classical music to modern street performances, Budapest has a vibrant energy that made our trip even more special.

  • Zimowe treningi na sali idą pełną parą. Od kilku miesięcy wkręciłem się w trenowanie siły w stylu Rippetoe, co zresztą nie jest moim pierwszym podejściem do tej metody. Jakiś czas temu trafiłem na książki Marka Rippetoe i od razu poczułem, że to podejście idealnie odpowiada moim potrzebom. Kilkanaście lat temu, gdy zaczynałem swoją przygodę z siłownią, nie było jeszcze tylu materiałów i poradników, ale to właśnie jego „Starting Strength” i „Practical Programming” zbudowały fundamenty moich treningów.

    Jego system, oparty na kilku podstawowych ćwiczeniach – martwym ciągu, przysiadach, wyciskaniu, wiosłach – to fundament, na którym przez lata budowałem swoją siłę. Dziś, mimo że eksperymentuję z różnymi podejściami, metoda ta wciąż jest dla mnie podstawą, ponieważ daje mi solidny progres i pozwala uniknąć kontuzji, co przy intensywnych treningach jest niezbędne. Siła to podstawa, a ona przekłada się na wszystko – zarówno na bieganie, jak i na codzienne życie.

    Mimo zimowej aury, która zawsze jest wyzwaniem, nie rezygnuję z treningów siłowych. Wręcz przeciwnie, zimą staram się bardziej intensywnie pracować nad swoją formą, a jego program daje mi strukturę i kontrolę nad postępami. W ciągu ostatnich kilku lat naprawdę poczułem, jak duże znaczenie ma siła w każdym innym sporcie, także w biegach długodystansowych. Im mocniejsze masz nogi i stabilniejszy korpus, tym mniej kontuzji, lepsza technika i, jak się okazuje, lepsze wyniki na zawodach.

    A że teraz przygotowuję się do startów w biegach 6, 12 i 24 godziny, te fundamenty siłowe są dla mnie bardzo ważne. Zimowe treningi na sali i przywiązanie do metod siłowych pomagają mi zbudować solidną bazę, która później przekłada się na moją wytrzymałość i siłę podczas długich biegów. W końcu siła to nie tylko kwestia tego, ile podnosisz, ale jak długo potrafisz utrzymać odpowiednią postawę, stabilność i wydolność w trakcie wyzwań, które stawiają przed tobą te ekstremalne dystanse.

  • Terry Fox to jedna z najbardziej kultowych postaci Kanady, znana nie tylko ze swojego niezwykłego atletyzmu, ale także z siły charakteru, niezachwianej determinacji i głębokiego wpływu, jaki wywarł na walkę z rakiem. Jego historia to historia niesamowitej wytrwałości w obliczu przeciwności losu, a jego dziedzictwo nadal inspiruje miliony ludzi na całym świecie. Od wczesnych dni jego życia po trwałe dziedzictwo Fundacji Terry’ego Foxa, jego podróż jest potężnym przypomnieniem o tym, jak ważna jest nadzieja, odwaga i gotowość do walki o lepszą przyszłość.

    Terry Fox urodził się 28 lipca 1958 roku w Winnipeg w prowincji Manitoba. Jego rodzina przeniosła się do Port Coquitlam w Kolumbii Brytyjskiej, gdy był małym dzieckiem i to właśnie tam rozwinął pasję do sportu, zwłaszcza koszykówki. Fox był sportowcem, wyróżniającym się w koszykówce i bieganiu.

    Jednak w wieku 18 lat życie Terry’ego nagle się zmieniło, gdy zdiagnozowano u niego kostniakomięsaka, rzadką formę raka kości. Diagnoza pojawiła się po tym, jak odczuwał ból w prawym kolanie, który początkowo myślał, że jest to kontuzja sportowa. W 1977 roku lekarze poinformowali Foxa, że rak się rozprzestrzenił i jego prawa noga będzie musiała zostać amputowana powyżej kolana. Pomimo powagi diagnozy, Fox pozostał zdecydowany. Jego odporność i pozytywne nastawienie były widoczne nawet wtedy, gdy stanął przed tym wyzwaniem, które zmieniło jego życie. To właśnie podczas rekonwalescencji wpadł na pomysł, który ukształtował jego przyszłość: postanowił przebiec przez Kanadę, aby zebrać pieniądze na badania nad rakiem.

    Wizja Foxa to nie tylko ucieczka, ale monumentalny wysiłek mający na celu zwiększenie świadomości i funduszy na badania nad rakiem. Nazwał to „Maratonem Nadziei”. 12 kwietnia 1980 roku Terry Fox rozpoczął swoją podróż w St. John’s w Nowej Fundlandii, zdecydowany przebiec cały kraj, pokonując około 42 kilometrów (26 mil) dziennie. Jego celem było zebranie jednego dolara na każdego obywatela Kanady w tamtym czasie, co daje sumę około 24 milionów dolarów.

    Maraton stał się symbolem nadziei dla pacjentów chorych na raka i ich rodzin, ponieważ determinacja Foxa pokazała światu siłę ludzkiego ducha. Ludzie wzdłuż trasy ustawili się w kolejce, aby go wesprzeć, dopingując go i przekazując pieniądze na ten cel. Zaraźliwy optymizm i niezachwiane poświęcenie Foxa przyciągnęły uwagę całego kraju, a jego podróż zapoczątkowała ruch, który trwał jeszcze długo po tym, jak jego bieg został przerwany.

    Niestety, bieg Foxa został nagle zastopowany 1 września 1980 roku, po tym jak przebiegł 5373 kilometry (3339 mil) w ciągu 143 dni. Rak rozprzestrzenił się na jego płuca. Fox doświadczył uporczywego kaszlu podczas biegu, który został później zdiagnozowany jako przerzuty raka.

    Zanim choroba zmusiła go do zaprzestania pracy, Terry zebrał ponad milion dolarów na badania nad rakiem. Niestety, 28 czerwca 1981 roku Terry Fox zmarł w wieku 22 lat. Jego śmierć była momentem żałoby narodowej w Kanadzie, ale także ugruntowała jego dziedzictwo jako jednego z największych bohaterów tego kraju.

    W latach po jego śmierci misja Terry’ego Foxa nadal nabierała rozpędu. Jego rodzina, przyjaciele i zwolennicy byli zdeterminowani, aby pamięć o nim była żywa, a jego sprawa się naprzód. Fundacja Terry’ego Foxa została założona w 1988 roku w celu finansowania badań nad rakiem i podnoszenia świadomości na temat choroby, która odebrała życie Terry’emu. Od momentu powstania fundacja zebrała ponad 850 milionów dolarów na badania nad rakiem, finansując ważne odkrycia naukowe i wspierając innowacyjne metody leczenia.

    Każdego roku na całym świecie odbywają się Terry Fox Runs, które przyciągają tysiące uczestników. Biegi te, które rozpoczęły się jako małe wydarzenia społecznościowe, stały się globalnym fenomenem, a uczestnicy z całego świata zbierają pieniądze na wsparcie badań nad rakiem w imieniu Foxa. Jego historia i sprawa przekroczyły granice, jednocząc ludzi ze wszystkich środowisk w walce z rakiem. Bieg Terry’ego Foxa zebrał miliony dolarów na całym świecie i odegrał kluczową rolę w poprawie leczenia i badań nad rakiem.

    W uznaniu monumentalnego wpływu Terry’ego Foxa na świat, Kanada uhonorowała go w 2005 roku, umieszczając jego wizerunek na banknocie 5-dolarowym. Było to historyczne posunięcie, ponieważ po raz pierwszy w historii Kanady osoba została upamiętniona na banknocie. Banknot o nominale 5 dolarów z wizerunkiem Foxa, który został wydany w ramach kanadyjskiej 25. rocznicy Terry Fox Marathon of Hope, stał się trwałym symbolem jego dziedzictwa.

    Projekt ustawy zawierał portret biegnącego Foxa, z towarzyszącym mu tekstem mówiącym: „Terry Fox, Marathon of Hope, 1980”. Został wydany jako część kanadyjskiej serii polimerowej o wartości 5 dolarów, a jego wydanie było ważnym kamieniem milowym w uznaniu wpływu Foxa na kanadyjskie społeczeństwo i świat. Banknot 5-dolarowy Terry’ego Foxa pozostaje jednym z najbardziej kultowych i cenionych banknotów w historii Kanady, przypominając o jego odwadze, determinacji i nadziei, którą nadal wzbudza w innych.

    PS: Mam zamiar wkrótce go zdobyć.