Zaczęliśmy rok od lampki wina bez alkoholu i od szybkiego (dosłownie) tańca. Chwile później spaliśmy już niczym niedźwiedzie zapadające w sen zimowy. W końcu od prawie pół roku nie byliśmy sami w domu. 🙂 Była to świetna okazja ażeby się: a – wyspać oraz b – przygotować do biegu noworocznego czyli jeszcze bardziej wypocząć.

Ten odbywał się po południu, więc idealnie dla tych którzy odpoczywali po wczoraj. Miał on miejsce w Parku Kasprowicza i niczym nie przypominał zimowej, zaśnieżonej, uroczej scenerii. Było to raczej brodzenie w błocie poprzecinane technicznymi podbiegami. I dobrze! Nie każdy bieg musi być taki sam.

Uroczysty start miał miejsce w samym Teatrze Letnim im. Heleny Majdaniec. Na początku było ciasno, lecz znośnie. Bieg nie należał do długich i kilkanaście minut po starcie cieszyliśmy się kawą w pobliskiej restauracji. W tym roku przybyło znacznie więcej uczestników i uczestniczek.

PS: Aura była sprzyjająca, ale ten śnieg mógłby się pojawić. Wszakże z pierwszą gwiazdką też nie spadł. Może za rok? Na zdjęciu Płonące Ptaki Władysława Hasiora, nieopodal startu.

Posted in

Dodaj komentarz